poniedziałek, 20 marca 2017

Colleen Faulkner "Julia i jej córki" | Recenzja



Jestem wzrokowcem, dlatego kiedy tylko zobaczyłam w zapowiedziach powieść Colleen Faulkner, stwierdziłam, że warto ją przeczytać, choćby dla pięknej, wymownej okładki. Spodziewałam się dynamicznego dramatu rodzinnego z optymistycznym, mimo tragedii, jaka spotkała bohaterów, wydźwiękiem. Moja intuicja nie zawiodła mnie także tym razem.

Mocne, sugestywne wejście, nieco przydługawy wstęp, podróż samochodem przez całe Stany i świetne zakończenie, chociaż nie każdy w tej książce kończy dobrze - tak w skrócie można streścić tę powieść. Już w pierwszym rozdziale dowiadujemy się o trzęsieniu ziemi, jakie spotkało rodzinę Maxtonów. Pomysł Faulkner, przyznaję, genialny - Julia traci córkę w wyniku wypadku samochodowego, który spowodowała... jej druga córka. Jak można się zapewne domyślić, Haley, sprawczyni drogowego zdarzenia, nie może dojść do siebie, a sprawy nie ułatwia wrogość, jaką podświadomie okazuje jej matka. Dziewczyna całą złość kieruje w swoją stronę, uciekając się do autodestrukcyjnych zachowań. Najmłodsza z córek Maxtonów, Izzy, z kolei uparcie ignoruje Haley. W tej sytuacji Julia musi ratować swoją rodzinę. Postanawia wybrać się z dziećmi w podróż przez Stany, licząc, że zamknięta w samochodzie przez kilka dni, na nowo odnajdzie się z córkami.

Momentami irytująca, ale koniec końców - niezwykle wartościowa i przepiękna opowieść o silniejszej od wszelkich przeciwności, więzi matki i córek. "Julia i jej córki" skłania do refleksji i zostaje w czytelniku na dłużej. Tę powieść powinna przeczytać każda matka i każda córka. Colleen Faulkner wykazuje się dużą wrażliwością i zrozumieniem dla potrzeb swoich bohaterek. Pozwala im pogodzić się z nieuniknionym, zaakceptować przeszłość i pójść do przodu. "Julia i jej córki" to wzruszająca powieść obyczajowa o odnajdywaniu w sobie siły na walkę z przeciwnościami losu. Mimo podejmowanego tematu, przywraca nadzieję i pozwala dostrzec wyjście z nawet najbardziej dramatycznych sytuacji.

"Julia i jej córki" to kolejna propozycja klubu "Kobiety to czytają". Nie dziwi mnie wybór tej powieści do oferty tej konkretnej serii, gdyż to właśnie skomplikowane relacje i międzypokoleniowe więzi stały się znakiem rozpoznawczym cyklu. Jeśli spodobały wam się poprzednie książki w klubie, koniecznie przeczytajcie i tę.

Colleen Faulkner "Julia i jej córki"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2017
liczba stron: 384
data premiery: 07.03.2017

sobota, 18 marca 2017

Anna Klejzerowicz "Królowa Śniegu" | Recenzja



Nie od dziś wiadomo, że Anna Klejzerowicz inspiracji szuka w historii, sztuce, architekturze, a od niedawna również w klasyce literatury dziecięcej. Nie bez powodu "Królowa śniegu" wywołuje skojarzenia z jedną z najpopularniejszych baśni Andersena. W tej powieści Klejzerowicz sięga jeszcze głębiej i, oprócz oczywistych nawiązań do opowieści o Kaju, Gerdzie i Królowej Śniegu, odwołuje się do najmroczniejszych zakamarków ludzkiej psychiki.

Anna Klejzerowicz z pewnością zaskoczy swoich najwierniejszych czytelników. "Królowa Śniegu" jest inna chociażby od popularnej i lubianej serii o Emilu Żądle. Bardziej mroczna. Powieści wychodzi to zdecydowanie na dobre, a rozbudowane portrety psychologiczne bohaterów dodają tej historii głębi i pozwalają dostrzec drugie dno. Co tym razem przygotowała pisarka dla swoich czytelników? Z kart tej powieści wieje chłodem. W przenośni i dosłownie, gdyż akcja toczy się wśród śniegu, mroźną zimą. Seria przypadkowych zamarznięć początkowo nie wzbudza niczyjego zainteresowania. Wprawdzie starsi mieszkańcy szeptają o klątwie, jednak kiedy dziennikarka i rzeczniczka prasowa urzędu gminy, Felicja Stefańska, zaczyna drążyć, nabierają wody w usta.

Anna Klejzerowicz bardzo sprawnie wplotła baśń o Królowej Śniegu do współczesnego, małomiasteczkowego kryminału. To najbardziej rozbudowana pod względem psychologicznym powieść pisarki, ale miłośnicy poprzednich książek Klejzerowicz nie będą zawiedzeni. "Królowa Śniegu" to nadal "stara, dobra" Klejzerowicz. Intryga sięga lat głębokiego PRL-u, i to właśnie krzywdy z przeszłości staną się bezpośrednim impulsem do zbrodni. Klimat małego miasteczka dodaje tylko tajemniczości, a liczne niedomówienia sprawiają, że tę powieść nie sposób odłożyć na półkę. Jedyne, co mi przeszkadzało, to nieuzasadnione, moim zdaniem, zmiany w narracji, ale jest to na tyle niewielki mankament, że nie psuje ogólnego wydźwięku.

Najnowszą powieść Anny Klejzerowicz polecam przede wszystkim miłośnikom dobrze napisanych, rozbudowanych pod kątem psychologicznym, utrzymanych w lekkiej konwencji powieści kryminalnych. Po raz kolejny nie zawiodłam się na tej autorce i z pewnością sięgnę po każdą kolejną jej powieść.

Anna Klejzerowicz "Królowa Śniegu"
Wydawnictwo Filia, 2017
liczba stron: 280
data premiery: 15.02.2017

sobota, 4 marca 2017

Patronat medialny: Małgorzata Rogala "Ważka"



Niewielu czytelników wie, że Małgorzata Rogala ma za sobą flirt z powieścią obyczajową, ale to właśnie kryminał jest tym, co autorce wychodzi najlepiej. Po doskonale przyjętej przez szerokie grono czytelników "Dobrej matce" pisarka wraca ze swoją "Ważką". Jak Rogala wypadła tym razem?

Jeśli lubicie kryminały mocno zaangażowane społecznie, doskonale trafiliście, gdyż "Ważka" jest wymarzoną lekturą właśnie dla was. Tym razem starsza aspirant Agata Górska i komisarz Sławek Tomczyk prowadzą śledztwo w sprawie zabójstwa dziennikarza redagującego gazetę internetową. Lista osób, które pragnęły jego śmierci, jest długa. Mężczyzna naraził się wielu ludziom, gdyż w pogoni za sensacją posuwał się do nieetycznych rozwiązań, niszcząc życie swoich "ofiar". Równocześnie Agata próbuje rozwikłać zagadkę śmierci swojej dawnej przyjaciółki, Leny. Jedynym tropem, jaki posiada, jest gustowna broszka w kształcie ważki. Czy to wystarczy, aby odkryć prawdę?

W tej części motywem przewodnim jest internetowy hejt - zjawisko, niestety, dość popularne w naszych czasach. Dziennikarze wietrzą sensację, a anonimowi internauci nakręcają spiralę nienawiści. Koło się zamyka. Małgorzata Rogala jest doskonałym obserwatorem rzeczywistości, potrafi wyciągać mądre wnioski i sprawnie wplatać je gdzieś pomiędzy intrygi kryminalne, co udowodniła już w "Dobrej matce". "Ważka" jest potwierdzeniem wysokiej formy pisarki. Rogala nie spoczywa na laurach i proponuje swoim czytelnikom kolejną świetną powieść.

W swojej najnowszej powieści Małgorzata Rogala podsuwa nam wiele fałszywych tropów. Czytelnik na własną rękę próbuje rozstrzygnąć, kto i dlaczego zabija (bo trupów - to chyba mogę wam zdradzić - będzie więcej...). Atmosferę budują liczne niedopowiedzenia i urwane w połowie zdania myśli. Małgorzata Rogala nie pisze w sposób brutalny, obcesowy. Nie szokuje i nie wbija w fotel, co ostatnio jest bardzo modne wśród polskich kryminalistów, a mimo to potrafi przyciągnąć uwagę i zmusić czytelnika, aby wstrzymał oddech do zaskakującego finału. Rogala nie powiela utartych schematów, sama na własne potrzeby tworzy kategorię lekkiej powieści kryminalnej z mocno zaakcentowanymi wątkami obyczajowymi, a nawet... romantycznymi.

"Ważka" to powieść, którą przeczytacie w jeden, maksymalnie dwa wieczory. Odnoszę wrażenie, iż spodoba się zarówno miłośnikom klasycznych kryminałów, jak i zwolennikom powieści obyczajowych. Jako że zaczytuję się przede wszystkim właśnie w kryminałach i obyczajach, jestem wysoce usatysfakcjonowana i lekturę, oczywiście, polecam.

Małgorzata Rogala, "Ważka"
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017
data premiery: 15.02.2017
liczba stron: 369

piątek, 24 lutego 2017

Patronat medialny: Joanna Szarańska "Nic dwa razy się nie zdarzy"



Nic dwa razy się nie zdarzy? Ta zasada nie sprawdza się, niestety, w przypadku Kaliny. Moja ulubiona bohaterka zostaje porzucona przed ołtarzem. Znowu! Nie byłaby sobą, gdyby nie wyszła z tych tarapatów z typowym dla siebie wdziękiem. Poplułam czytnik ze śmiechu i nie poszłam spać, dopóki nie poznałam zakończenia tej szalonej historii!

"Nic dwa razy się nie zdarzy" to bez wątpienia najbardziej "kryminalna" powieść w serii "Kalina w malinach" i... najlepsza! Zaczyna się całkiem niewinnie. Kalina przygotowuje się do ślubu ze swoim ukochanym. Ma zamiar odgonić weselnego pecha. W przeszłości już jeden ślub w jej wykonaniu nie doszedł do skutku. Ale tym razem będzie inaczej, prawda? W końcu nic dwa razy się nie zdarzy! Kiedy jednak Marek nie stawia się na ślubie, Kalina jest wściekła. Po ukochanym ślad zaginął, ale przecież nie od dziś wiadomo, że zakochana kobieta jest gotowa na wszystko, aby doprowadzić swojego lubego przed ołtarz. Tym razem Kalinie przyjdzie... zamieszkać w domu gangstera. A wszystko to, by odnaleźć ukochanego.

Przezabawna, pomysłowa i zapadająca w pamięć - taka jest najnowsza powieść Joanny Szarańskiej. Uwielbiam poczucie humoru tej kobiety. Absurd goni absurd. Bywam ponurakiem. Serio, nie ruszają mnie podobno arcyzabawne komedie. Tylko kilku polskich autorów potrafi mnie rozbawić - Rudnicka, Pietrzyk i... Szarańska właśnie. Podczas lektury "Nic dwa razy się nie zdarzy" wielokrotnie zwijałam się ze śmiechu. Kalina jest bohaterką z gatunku tych, które nie sposób nie pokochać całym sercem. Rozkojarzona, nieco łatwowierna (chociaż ona sama twierdzi, że może jest naiwna, ale nie łatwowierna) i kompletnie nierozumiejąca reguł świata, w którym się znalazła. Mimo to udaje jej się zatrząść całym półświatkiem gangsterskim. Tak się ustawić potrafi tylko Kalina.

Napisana z lekkością powieść "Nic dwa razy się nie zdarzy" potwierdza mocną pozycję Joanny Szarańskiej na rodzimej scenie literatury rozrywkowej. To dopiero trzecia książka pióra utalentowanej pisarki, a już zdążyła sobie zjednać serca oddanych czytelników. Nic dziwnego. Z Kaliną mogą się identyfikować wszystkie kobiety, a jej perypetie stanowią doskonałą rozrywkę w szarej, niepozbawionej problemów rzeczywistości. Gwarantuję, że za sprawą Kaliny wielokrotnie się uśmiechniecie. Nie przegapcie tej historii!

Joanna Szarańśka "Nic dwa razy się nie zdarzy"
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017
liczba stron: 312
data premiery: 01.03.2017

wtorek, 21 lutego 2017

Kati Hiekkapelto "Bezsilni" | Recenzja przedpremierowa




Skandynawski kryminał – taka etykieta jest dziś niemal gwarancją, że książka, którą właśnie mamy w ręku będzie przynajmniej dobra, jeśli nie świetna. Dlatego, kiedy dostałam propozycję zrecenzowania „Bezsilnych” Kati Hiekkapelto, nie wahałam się ani minuty. Jako wielka miłośniczka kryminałów nie mogłam się doczekać, kiedy zacznę czytać. Czy było warto?

Najpierw kilka słów o fabule – młoda au-pair z Węgier jest podejrzana o przejechanie starszego mężczyzny. Okazuje się jednak, że w chwili wypadku staruszek już nie żył. Dwie nastolatki znajdują w lesie kałużę krwi, która okazuje się być krwią ludzką… Anna Feteke, pochodząca z byłej Jugosławii policjantka prowadzi śledztwo razem ze swoim starszym kolegą – aroganckim, gburowatym i mającym widoczny problem z alkoholem Esko Niemim. Okazuje się, że zarówno wypadek jak i tajemnicza plama krwi na śniegu są powiązane ze sprawą gangów narkotykowych, nad którą pracuje Esko.

Jest zatem trup, jest tajemnicza plama ludzkiej krwi na śniegu, jest wojna gangów i handel narkotykami. Niby wszystko tak, jak to bywa w powieściach sensacyjno-kryminalnych. Ale to tylko pierwsza warstwa znaczeniowa. Sięgając głębiej spotykamy się z problemem przymusowej emigracji, poczucia wyobcowania i swoistej bezpaństwowości. Policjantka Anna Feteke jako dziecko wyjechała z byłej Jugosławii, na fali emigracji w czasie wojny bałkańskiej. Po wojnie jej ojczyzna przestaje istnieć. Dziś sama nie wie, kim jest – Serbką? Węgierką? A może już Finką? Rozpaczliwie chce wrócić do domu, ale tak naprawdę nie wie, dokąd. Z kolei Sammy, młody, uzależniony od narkotyków Pakistańczyk zrobi wszystko, aby nie musieć wracać do swojej ojczyzny. Boi się tego, co może go tam spotkać – śmierć, palarnie opium, życie w nędzy na ulicy. Ale bardziej niż tego wszystkiego boi się stanąć twarzą w twarz z demonami przeszłości…Autorka kreśli w powieści bardzo silne tło społeczne. Emigracja i konflikty na tle rasowym czy narodowym to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Ważniejsze jest spustoszenie uczuciowe, jakiego doświadczają bohaterowie – Anna zmaga się z samotnością i tęsknotą za krajem, który już nie istnieje. Nie potrafi nawiązać bliskiej relacji z mężczyznami, nie umie pomóc bratu, który jest alkoholikiem. Nawet, kiedy umiera jej ukochana babcia – nie umie płakać. Sammy chciałby zerwać z nałogiem, uczyć się, pracować, prowadzić normalne życie. Ale nie potrafi. Jest za słaby wobec uzależnienia. Esko też nie umie stawić czoła swoim demonom – nigdy nie pogodził się z tym, że jego małżeństwo się  rozpadło. Wszyscy próbują układać swoje życie w ramach pewnego planu, chcą mieć wpływ na swoje losy. Jednak życie przewrotnie i skutecznie te plany niweczy… I pokazuje, że tak naprawdę wobec życia i wobec samych siebie jesteśmy bezsilni.

Odpowiadając na pytanie – czy było warto – jak najbardziej. Znalazłam co prawda w tej książce niekoniecznie to, czego się spodziewałam. Wątek kryminalny wydaje się być tu bardziej pretekstem do pokazania skomplikowanego świata uczuć i emocji bohaterów, niż główną osią powieści. Mamy wrażenie, że od początku wiemy kto i dlaczego popełnił zbrodnię, jednak na koniec okazuje się, że nic nie jest takie, jakim się wydaje. Nie zdradzę nic więcej – powiem jedynie, że zakończenie zaskakuje. Jeśli chcecie wiedzieć więcej – sięgnijcie po „Bezsilnych” Kati Hiekkapelto. Zdecydowanie polecam.


Justyna Gałka

poniedziałek, 20 lutego 2017

Natasza Socha "Kobiety ciężkich obyczajów" | Recenzja przedpremierowa



Opowieść o kilku pokoleniach kobiet dobiega końca. Zachęcona lekturą "Hormonii" i "Dziecka last minute" z przyjemnością sięgnęłam po "Kobiety ciężkich obyczajów", a tam... kolejne zaskoczenie. Natasza Socha już wielokrotnie udowodniła, że jest pisarką uniwersalną, a swoją najnowszą powieścią zaskoczy nawet najwierniejszych czytelników. Jej książka "Kobiety ciężkich obyczajów" nie jest ani lepsza, ani gorsza od "Hormonii" i "Dziecka last minute". Jest po prostu inna.

Aby zrozumieć skutki, musimy poznać pierwotne przyczyny, dlatego też Natasza Socha cofa się w czasie i tym razem do głosu dochodzi babka Kaliny, Kwiryna vel Luiza, która jest... No właśnie.

- Kwiryna jest damą do towarzystwa. - Lucyna spróbowała jednak na wszelki wypadek.
- Kurwą jest - sprostowała Kunegunda.

(Natasza Socha "Kobiety ciężkich obyczajów" str. 289)

Luiza urodziła się jako Kwiryna, ale z czasem została ekskluzywną kurwą, o której marzyła cała przedwojenna Warszawa. Pech chciał, że na swej drodze spotkała mężczyznę bliskiemu sercu innej, wcale nieobcej kobiety, a ten nieszczęśliwy splot okoliczności zniszczył życia kolejnym pokoleniom kobiet. Kilkadziesiąt lat później Kira, prawnuczka Luizy, równie lekko, jak prababka, traktuje związki z mężczyznami. Odziedziczyła po swej charyzmatycznej przodkini coś więcej, niż tylko różnobarwne tęczówki.

Natasza Socha nie lubi owijać w bawełnę i mówić, że coś jest białe, jeśli jest czarne. Słynie ze swojej bezkompromisowości, i taka właśnie jest jej najnowsza powieść. Charakterna, szczera i mocna. Pisarka zgrabnie żongluje gatunkami literackimi, zahaczając o powieść obyczajową, historyczną oraz komedię. Po raz kolejny udowadnia, że nie sposób zaklasyfikować jej twórczości do sztywnych ram gatunkowych. "Kobiety ciężkich obyczajów" spośród innych książek autorki wyróżniają się najbardziej rozbudowanymi i przemyślanymi portretami psychologicznymi bohaterów. Natasza Socha poddaje dogłębnej analizie związki międzyludzkie, ze szczególnym uwzględnieniem relacji damsk0-męskich.

To, co zasługuje na szczególną uwagę, to research. Reserach i wiedza. Socha, przygotowując się do pracy nad "Kobietami ciężkich obyczajów", przeczytała kilka tysięcy stron opracowań, nie tylko na temat życia czy prostytutek w przedwojennej Warszawie, ale też psychologii zdrady. W ręce swoich czytelników oddała fascynującą, bogatą pod względem psychologicznym powieść o kobietach, które żyją w sposób dość niekonwencjonalny i niezrozumiały dla reszty społeczeństwa. W wydaniu Sochy nawet kurwy da się lubić. Tę książkę powinny przeczytać wszystkie kobiety: mężatki, singielki, rozwódki, wdowy.... Absolutnie wszystkie. Bo pod postaciami przedwojennej prostytutki i jej potomkini  skrywają się lęki i marzenia każdej z nas.

Powieść "Kobiety ciężkich obyczajów" ma jeszcze jedną, bardzo ważną zaletę: wcale nie kończy się dobrze. Otwarte zakończenie pozwala mieć nadzieję, że Socha wróci jeszcze do Luizy, Konstancji, Kaliny i Kiry. Natasza daje pstryczka w nos swoim bohaterkom. I za to chyba lubię ją najbardziej: za brak słodkich happy endów. Tymczasem mam tylko jedno zastrzeżenie: zdecydowanie za mało w tym tomie Kosmy!

Natasza Socha "Kobiety ciężkich obyczajów"
Wydawnictwo Pascal, 2017
liczba stron: 384
data premiery: 01.03.2017

piątek, 17 lutego 2017

Natalia Nowak-Lewandowska "Pozorność" | Recenzja




Natalia Nowak-Lewandowska wchodzi na polski rynek wydawniczy pewnym krokiem, nie unikając trudnych, niewygodnych spraw. Przemoc domowa na pewno nie należy do tematów lekkich, a mimo to debiutantce udało się się napisać powieść, która nie przytłacza, a wręcz przeciwnie - przynosi nadzieję i pozwala dostrzec światełko w tunelu wszystkim kobietom, które znalazły się w beznadziejnym położeniu.

Kiedy Piotr wybucha po raz pierwszy, Anka myśli, że to zwykłe nieporozumienie. Wierzy, że sytuacja już się nie powtórzy. Wpada w taką samą pułapkę, jak tysiące podobnych jej kobiet, a jej codzienność przysłania strach. Osobom z zewnątrz łatwo mówi się "Przecież zawsze możesz od niego odejść", ale tylko ofiary przemocy domowej wiedzą, jak trudno zdobyć się na ten najważniejszy krok. Anka w zasadzie jest dość stereotypową bohaterką. Zamknięta w czterech ścianach swojego domu boi się mieć marzenia, a kiedy dochodzi do pierwszego poronienia, traci kontakt z rzeczywistością i wpada w pułapkę własnego umysłu. A to dopiero początek. Czy Anka w końcu zrozumie, że jedynym wyjściem jest rozstanie? On się nie zmieni. Ale czy, zanim do naszej bohaterki w końcu to dotrze, nie będzie już za późno?

Natalia Nowak-Lewandowska w swojej debiutanckiej powieści porusza szereg ważnych tematów społecznych. Pisze o przemocy domowej, ale nie tylko. Jej bohaterka desperacko pragnie zostać matką. Debiutantka zwraca uwagę na jej rozpaczliwe próby i cenę, jaką przyjdzie zapłacić Ance za kolejne poronienia. Co czuje kobieta, która traci dziecko? Nowak-Lewandowska wnika w psychikę bohaterki. Mimo iż powieść traktuje przede wszystkim o temacie przemocy domowej, to właśnie te wątki przyciągnęły moją uwagę. Jako matka identyfikowałam się z kobietą i przeżywałam jej osobisty dramat. Po cichu kibicowałam i trzymałam kciuki, licząc na pomyślne zaskoczenie.

Nie brakuje tu mocnych scen, ale całość została w odpowiedni sposób wyważona, przez co czytelnik nie czuje się przytłoczony po lekturze. To wielka sztuka - zwrócić uwagę czytelnika na trudny temat i nie zakrzyczeń przekazu brutalnymi scenami. Może zabrzmi to dziwnie, ale tę książkę naprawdę czyta się przyjemnie - a przynajmniej mnie się tak ją czytało. Nowak-Lewandowska nie uniknęła pewnych pułapek, w jakie często wpadają debiutanci, przemiana głównej bohaterki nastąpiła zbyt szybko, przez co ostatnie sceny wydają się zbyt mało prawdopodobne, ale, jak na debiut, jest dobrze. 

Myślę, że tę powieść śmiało można polecić przede wszystkim kobietom, które nie boją się trudnych tematów poruszanych w literaturze. To godna uwagi, dobrze napisana książka, będąca swego rodzaju obietnicą na przyszłość - najlepsze powieści są jeszcze przed Natalią Nowak-Lewandowską.

Natalia Nowak-Lewandowska "Pozorność"
Wydawnictwo Replika, 2017
liczba stron: 256
data premiery: 31.01.2017

czwartek, 16 lutego 2017

Agnieszka Walczak-Chojecka "Nie czas na zapomnienie" | Recenzja przedpremierowa





Niezwykle emocjonująca i wyciskająca łzy z oczu historia dwojga ludzi rozdzielonych przez wojenną zawieruchę. Trzyma w napięciu do samego końca. Gorąco polecam!  


Dobra wiadomość dla czytelników Agnieszki Walczak-Chojeckiej: drugi tom sagi bałkańskiej ukaże się już za sześć dni. Pierwsza część, "Nie czas na miłość", podbiła moje serce i z niecierpliwością czekałam na więcej. Kiedy więc zostałam poproszona o przygotowanie rekomendacji na tylną okładkę "Nie czas na zapomnienie", szczerze się ucieszyłam. Lektura nie zawiodła moich oczekiwań.

Agnieszka Walczak-Chojecka przekonuje swoich czytelników, że nadzieja naprawdę umiera ostatnia. Jasminie udało się wydostać z oblężonego Sarajewa, lecz to dopiero początek jej wędrówki. Młoda dziewczyna musi podjąć decyzję z gatunku tych najtrudniejszych. Los rzuci ją do Polski, gdzie na wiadomość o swoim synu czeka Katarzyna. Obie kobiety połączy wiara w odnalezienie Dragana. Chyba już nikt, poza Jasminą i Katarzyną, nie wierzy w to, że chłopak przeżył wojnę na Bałkanach. Nowa książka Agnieszki Walczak-Chojeckiej to zaskakująca opowieść o najbardziej odległych zakamarkach ludzkiej pamięci i.... miłości. Miłości ponad wszystko.

Czy przyszedł już czas na miłość? A może to czas zapomnienia? Agnieszka Walczak-Chojecka z wrażliwością prowadzi dalsze losy bohaterów powieści "Nie czas na miłość", przywracając nadzieję w to, że po nawet najbardziej gwałtownej burzy na niebie zawsze pojawia się słońce. Zawsze. Musimy w to wierzyć. To wzruszająca i przepiękna historia o sile uczucia, które pozwala przetrzymać najtrudniejsze chwile. Romeo i Julia lat 90. XX wieku powracają z ogromnym rozmachem. Agnieszka Walczak-Chojecka posiada dar do pisania w sposób lekki o sprawach najwyższej wagi. Tam, gdzie kończy się polityka, zaczyna się dramat zwykłego człowieka. I właśnie o tym zwykłym człowieku pisze Walczak-Chojecka w "Nie czas na zapomnienie".

Pisarka oddaje rzeczywistość taką, jaką jest, nie omija trudnych tematów, chociaż wydarzenia historyczne są w tej powieści przede wszystkim tłem prawdziwego dramatu. Uwielbiam takie książki, w których autor, posługując się historią jednostki, daje świadectwo Wielkiej Historii. Widać tutaj ogrom pracy, jaki autorka włożyła w swą nową powieść. Dopracowana w każdym szczególne, bardzo dobrze napisana książka stanowi kontynuację równie udaną, co tom pierwszy sagi bałkańskiej. Obawiałam się tej lektury. Powieść "Nie czas na miłość" była tak dobra, że najzwyczajniej w świecie bałam się, iż autorka nie podoła temu wyzwaniu. Na szczęście, mój lęk okazał się niesłuszny.

Cóż mogę dodać więcej, niż to, co napisałam już w rekomendacji tej książki? "Nie czas na zapomnienie" to jest pozycja naprawdę godna polecenia. To, co najlepsze, Agnieszka Walczak-Chojecka zostawia na sam koniec. Zakończenie jest tak dobre, że nie mogę doczekać się trzeciego tomu! Kiedy, Agnieszko, kiedy?

Agnieszka Walczak-Chojecka "Nie czas na zapomnienie"
Wydawnictwo Filia, 2017
data premiery: 22.02.2017

wtorek, 14 lutego 2017

Jadwiga Czajkowska "Ufać zbyt mocno" | Recenzja przedpremierowa



Aż się boję o tym mówić głośno: mam ostatnio doskonałą passę i trafiam na same bardzo udane powieści. "Ufać zbyt mocno" jest kolejną perełkę, którą odkryłam dzięki blogowaniu. Nie czytałam debiutanckiej powieści Jadwigi Czajkowskiej, ale po tak dobrej książce nie pozostaje mi nic innego, niż nadrobić zaległości, a tymczasem was odsyłam do lektury świetnej powieści obyczajowej, jaką jest "Ufać zbyt mocno".

Historia Blanki jest mi z różnych powodów bliska. Ja też miałam w swoim życiu dłuższy incydent z pracą w banku i, no cóż, wygląda to dokładnie tak, jak opisała Jadwiga Czajkowska. Czytanie o dobrze sobie znanych realiach na "dzień dobry" rozbudziło we mnie apetyt na więcej. A później już było tylko lepiej. "Ufać zbyt mocno" to wielowarstwowa powieść, która potrafi zaskoczyć czytelnika na każdej stronie. Bo Jadwiga Czajkowska przygotowała prawdziwy rollercoaster emocjonalny. Wszystkie tajemnice w powieści odkrywane są stopniowo, niespiesznie. Z mojej strony ogromny podziw za cierpliwość autorki i umiejętność trzymania nerwów na wodzy. Ja, mając w zanadrzu taki kaliber, nie potrafiłabym się powstrzymać.

Mogłoby się wydawać, że to książka, jakich wiele. Los Blanki, która dotychczas ciężko pracowała na swój sukces i każdą kromkę chleba, odmienia się, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ktoś, obserwując ją z boku, mógłby powiedzieć, że jej się udało - Blanka jest dyrektorem oddziału prestiżowego banku, lecz szczerze nienawidzi swojego zajęcia, a pracownicy mają ją za najgorszą sukę. Jej życie prywatne jest pasmem niekończących się porażek. Do czasu. Kiedy na horyzoncie pojawia się Marcel, życie Blanki zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Kobieta może zrezygnować z pracy i całkowicie zdać się na zaradnego mężczyznę, którego firma doskonale prosperuje. Tylko czy tak będzie już zawsze?

Powieść Jadwigi Czajkowskiej pod dość przewrotnym tytułem "Ufać zbyt mocno" to opowieść o kobiecie, która... ufała, kochała, wierzyła zbyt mocno. Czy dobrze jest w pełni polegać na drugim człowieku? A może jednak powinniśmy liczyć przede wszystkim na siebie? Nowa książka Jadwigi Czajkowskiej skłania do tych i wielu innych refleksji. Doskonale napisana, dojrzała, przemyślana w każdym szczególe powieść z pewnością przypadnie do gustu miłośniczkom bardziej ambitnych, niejednoznacznych utworów z zakresu szeroko rozumianej literatury obyczajowej. Blanka podstępem wkradła się do mojej głowy i z pewnością zostanie już tam na dłużej. "Ufać zbyt mocno" to jedna z tych powieści, które odmieniają życie. Nie warto się spieszyć z tą lekturą. Lepiej jest się delektować każdym słowem i chłonąć z kart powieści życiową mądrość. Niespiesznie, leniwie.

Świetna powieść, za sprawą której zapragnęłam poznać kolejne tytuły autorstwa Jadwigi Czajkowskiej. Zamierzam nadrobić zaległości, przeczytać "Macochę" i... liczę, że na kolejną powieść autorka nie każe nam czekać długie cztery lata. Tymczasem polecam "Ufać zbyt mocno". Samo życie.

Jadwiga Czajkowska "Ufać zbyt mocno"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2017
liczba stron: 472
data premiery: 21.02.2017

sobota, 11 lutego 2017

Karolina Wilczyńska "Właśnie dziś, właśnie teraz" | Recenzja



Tej pisarki z pewnością nikomu przedstawiać nie trzeba. Karolina Wilczyńska jest znana dzięki takim powieściom jak "Jeszcze raz, Nataszo" czy seria "Stacja Jagodno". 1 lutego powróciła z nową książką, pod wymownym tytułem "Właśnie dziś, właśnie teraz". Czego możecie się spodziewać? Przede wszystkim - mocnych wrażeń.

Los bywa przewrotny. Przekonują się o tym trzy kobiety - Sonia, Sabina i Bronisława, kiedy ich ścieżki krzyżują się w najmniej spodziewany sposób. Ich życie po nieszczęśliwym wypadku się zmieni, ale... czy na pewno na gorsze? Bronisława jest siedemdziesięcioletnią, starszą panią, która ma na utrzymaniu siebie i dorosłego syna alkoholika. Jerzy przepija każdy gorsz, a jego matka stara się przeżyć od dziesiątego do dziesiątego. Sonia nie może narzekać na brak pieniędzy. Ale jej życie również, wbrew pozorom, jest dalekie od ideału. Sabina już dawno zapomniała o swoich potrzebach, zajmując się zniedołężniałym, chorym ojcem. Nie ma nawet czasu chorować, bo przecież nikt inny nie zaopiekuje się jej tatą. Wypadek w hipermarkecie okaże się punktem zwrotnym w życiu naszych bohaterek.

Obok tej historii nie sposób przejść obojętnie. Karolina Wilczyńska pisze o problemach, jakie w mniejszym lub większym stopniu dotyczą każdego z nas, i ten uniwersalizm jest właśnie sekretem popularności jej książek. Jej bohaterki to doświadczone przez życie kobiety, które muszą zmienić swoje życie. Pisarka pozwala nam dostrzec światełko w tunelu, przekonuje, że zawsze trzeba mieć nadzieję, mimo iż lektura w gruncie rzeczy nie należy do super optymistycznych. W tych odcieniach szarości można jednak dostrzec szansę, nie tylko dla bohaterek, ale też dla siebie. Wycisnąć z lektury - i z życia - to, co najlepsze. Karolina Wilczyńska motywuje swoje czytelniczki, przekonując, że nigdy nie jest za późno na zmiany.

"Właśnie dziś, właśnie teraz" jest jednocześnie bardzo podobna do "Stacji Jagodno" i... zupełnie inna. Podobna, bo na kartach tej powieści czytelniczki odnajdą mnóstwo ciepłych słów, mądrości życiowych i wsparcia. Inna, bo każda z bohaterek jest w jakiś sposób tragiczna i dostaje od życia w kość. Nie wszystkie czeka happy end. Ja właśnie takie obyczajówki lubię najbardziej. Prawdziwe, momentami przytłaczające, niekoniecznie łatwe i przyjemne. Karolinie Wilczyńskiej udało się połączyć lekkość wypowiedzi z trudną tematyką, przez co jej powieść czyta się naprawdę dobrze i szybko.

W dobrze wykreowanych bohaterkach czytelniczki znajdą swoje lustrzane odbicie, przez co mogą identyfikować się z postaciami. "Właśnie dziś, właśnie teraz" to intrygująca powieść, w świecie której odnalazłam się już od pierwszej strony. Bardzo dobra, ambitna obyczajówka, która spodoba się przede wszystkim bardziej wymagającym czytelniczkom.

Karolina Wilczyńska "Właśnie dziś, właśnie teraz"
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017
liczba stron: 323
data premiery: 01.02.2017