czwartek, 24 maja 2018

Agata Kołakowska "Wyrok na miłość"




Agata Kołakowska, "Wyrok na miłość"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2018
Liczba stron: 628
Data premiery: 03.04.2018 r.


"Wilda wody, Wilda wody..." – podśpiewuję pod nosem od tygodnia, wciąż nie mogąc wyjść z podziwu nad rozmachem najnowszego projektu Agaty Kołakowskiej. Celowo piszę "projektu", a nie "książki", bo "Wyrok na miłość" to nie jest tylko książka. Kołakowska z ludzkich emocji utkała prawdziwe performens, gdzie słowo łączy się z muzyką, a jedno bez drugiego nie istnieje. Tym razem pisarka poszła o krok dalej i stworzyła nie tylko powieść. Zaprosiła do współpracy muzyków i nagrała dwie wspaniałe piosenki, a płyta z nimi została dołączona do książki. "Wilda wody" i "Wyrok na miłość" w wykonaniu Ewy Szlempo zapadają w pamięć równie mocno, co kolejna już kapitalna powieść obyczajowa Agaty Kołakowskiej.


Na deskach cieszącego się sławą i szacunkiem wśród wrocławian teatru Variétés zostaje wystawione dzieło debiutanta. Krok po kroku poznajemy kolejne zaangażowane w projekt osoby – zdradzonego przez żonę aktora, przekonaną o własnej doskonałości gwiazdę teatru, zniszczoną przez toksyczny związek kobietę i nieliczącego się z bliskimi dyrektora placówki. Kołakowska doskonale opisuje ludzkie pragnienia, żądze, namiętności. Wnika w psychikę swoich bohaterów głęboko, obnaża ich niedoskonałości i najgłębiej skrywane tajemnice. Nie umoralnia, nie podsuwa gotowych rozwiązań, ale skłania do przemyśleń. Czy rzeczywiście tylko sztuka jest wieczna? Czy można ją przedłożyć nad miłość, przyjaźń i relacje z drugim człowiekiem? Intrygująca powieść, wykraczająca daleko poza sztywne ramy obyczaju. Brak tutaj sztampy i schematu, brak podrzuconych kobiet kupujących domek na wsi i rozpoczynających nowe życie, i chwała Kołakowskiej za to. Mamy tutaj wielowymiarową powieść, co do której nie mamy najmniejszego pojęcia, w którą stronę podąży akcja. Każdy rozdział jest zaskoczeniem, a pisarka odkrywa karty niespiesznie, bawiąc się z czytelnikiem ciekawą grą słów i nieoczywistymi rozwiązaniami. To proza dla wymagającego czytelnika, który pragnie, aby lektura zmusiła do poszukiwań, wzbogaciła nasze wnętrze, otworzyła na sztukę. Bo ta książka jest sztuką właśnie. O niewielu współczesnych powieściach można to powiedzieć, ale w tym przypadku nie mam najmniejszych wątpliwości. To jedna z najlepszych powieści psychologiczno-obyczajowych, jakie przeczytałam w ciągu ostatnich miesięcy.

poniedziałek, 19 marca 2018

Maria Paszyńska "Willa pod Zwariowaną Gwiazdą"




Maria Paszyńska, "Willa pod Zwariowaną Gwiazdą"
Wydawnictwo Pascal, 2018
Data premiery: 31.01.2018 r.
Liczba stron: 368

Najnowsza powieść Marii Paszyńskiej pt. "Willa pod Zwariowaną Gwiazdą" przykuła moją uwagę natychmiast, kiedy tylko ukazała się w zapowiedziach. Historia Jana i Antoniny Żabińskich szalenie mnie fascynuje już od dłuższego czasu, ale nie miałam jeszcze okazji przeczytać żadnej z biografii założycieli warszawskiego zoo. W moje ręce nie trafiła też inna powieść inspirowana ich życiem, a filmu "Azyl" ostatecznie nie oglądałam, dlatego szalenie ucieszyłam się, kiedy dowiedziałam się, że Paszyńska napisała książkę o Żabińskich. I tutaj pojawia się problem. "Willa pod Zwariowaną Gwiazdą" jest bardzo dobrą powieścią, ale to nie jest książka o Żabińskich. Zaczynałam lekturę z konkretnym nastawieniem, spodziewałam się historii życia i działalności założycieli warszawskiego zoo. Tymczasem "Willa pod Zwariowaną Gwiazdą" opowiada historię Piotra, pracownika zoo, oraz Ady i Daniela. Żabińscy są tylko tłem, podczas gdy opis wydawniczy sugeruje coś innego.
Opowieść o naszych bohaterach jest poparta ogromną wiedzą i pasją autorki. Zachwyciła mnie szczegółowość i dokładność tej opowieści, przepiękne, plastyczne opisy i swego rodzaju... wrażliwość w opowiadaniu o wojnie. Paszyńska nie epatuje szokującymi, brutalnymi scenami. Niektórzy twierdzą, że każda książka jest o śmierci i o miłości, i w przypadku powieści Paszyńskiej to stwierdzenie okazuje się niezwykle trafnym określeniem. "Willa pod Zwariowaną Gwiazdą" to także opowieść o ponadczasowych wartościach, o świecie, którego już nie ma, a w którym jest się wiernym ideałom do samego końca. Jak się zapewne domyślacie, to nie jest lekka historia, ale kolejne strony przewracają się same. Paszyńska skłania do refleksji, nie przynosi gotowych rozwiązań. Zostawia nas z pytaniem: czym jest człowieczeństwo? Sama opowieść zostaje w nas na dłużej, chociaż mój odbiór przyćmiły, niestety, moje oczekiwania względem treści. Szkoda, bo gdybym od początku była świadoma, że to nie jest książka o Żabińskich, wyniosłabym z niej o jeszcze więcej. To naprawdę piękna historia.

piątek, 16 marca 2018

Natasza Socha "Troje na huśtawce"







Natasza Socha "Troje na huśtawce"
Edipresse Książki, 2018
Liczba stron: 320
Data premiery: 31.01.2018 r.


Związek z dużą różnicą wieku. Czy społeczeństwo taką relację akceptuje? Na pewno dzisiaj jesteśmy bardziej tolerancyjni niż jeszcze dziesięć czy dwadzieścia lat temu. Związki, w których mężczyzna jest starszy od kobiety o dwadzieścia lat, już nas tak nie szokują. A co, jeśli to ona jest starsza od niego? Koralia ma czterdzieści dwa lata, Tytus dwadzieścia cztery. Koralia próbuje się przed sobą wytłumaczyć. I przed nami, bo książka napisana jest w formie pamiętnika. Przecież to tylko liczby, odwrócone cyfry. Czyżby? A kiedy dodam, że Tytus jest synem przyjaciółki Koralii? Nadal uważacie się za tolerancyjnych? Koralia zmieniała Tytusowi pieluchy, kiedy ten był mały, a teraz z nim sypia. Zboczenie? No, też tak pomyślałam! Cała sytuacja wydała mi się mocno absurdalna. Co ta Socha wymyśliła? Ale ta książka, drodzy państwo, się broni.
Na początku był chaos. Nie tylko na początku świata. Bo u Sochy na początku też był chaos. Brak chronologii, luźne myśli, wtrącenia. A wszystko to w narracji pierwszoosobowej, za którą z zasady nie przepadam. Koralia zdradzała nam tyle, ile sama chciała powiedzieć. Snuła swą historię niespiesznie. Irytowała mnie, ale to dobrze, bo już od początku była jakaś. Nie mdła, nie nijaka, a jakaś. Wraz z rozwojem akcji moje postrzeganie tej postaci uległo zmianie. Ba! Doszło do tego, że zaczęłam pałać nienawiścią do bezmyślnej Aurelii, która nie potrafiła zrozumieć tej pięknej miłości. To, co wydawało mi się nierzeczywiste i totalnie odrealnione, nabrało zupełnie innych, bardziej pastelowych barw. Bo czy miłość może być niewłaściwa?
Ta książka jest z pewnością inna niż pozostałe powieści autorki, bardziej refleksyjna, ale nadal utrzymana w mocno ironicznym tonie. Podobały mi się trafne uwagi i komentarze na temat otaczającego Koralię świata.
Najmocniejszą stroną tej powieści zdecydowanie jest jej zakończenie. A może jego brak? Socha nie podaje czytelnikowi na tacy gotowych rozwiązań, odpowiedzi. Zostawia go z pytaniem, ale też lekkim niedowierzaniem, ukłuciem w sercu. Lubię książki, które możemy odnieść do naszego życia, sumienia. "Twoje na huśtawce" to właśnie tego typu powieść.

sobota, 27 stycznia 2018

Sylwia Winnik "Dziewczęta z Auschwitz"




Sylwia Winnik "Dziewczęta z Auschwitz"
Wydawnictwo MUZA SA, 2018
Data premiery: 24.01.2018 r.
Liczba stron: 304

Dzisiaj przypada 73. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Obozu nie pracy, a zagłady. Obozu, określanego też mianem fabryki śmierci. Obozu, w którym w ciągu pięciu lat jego istnienia, zginęło od 1 do 1,5 miliona ludzi. Każdy z nas zna te fakty, te liczby. Oświęcim w świadomości Polaków, i nie tylko, kojarzy się dość jednoznacznie. Z ludobójstwem.
Wczoraj późnym wieczorem, na kilka godzin przed rozpoczęciem obchodów rocznicy wyzwolenia obozu, skończyłam czytać "Dziewczęta z Auschwitz". Trudny temat wybrała sobie Sylwia Winnik na debiutancką książkę. Trudny, ale jakże potrzebny, ważny. Winnik oddała głos kobietom, które Auschwitz przeżyły. Wróciły z fabryki śmierci żywe. Słyszały jęki konających, z niepokojem zerkały w stronę unoszącego się z kominów dymu. Dymu nad Birkenau. Jak same przyznają, są ostatnimi świadkami historii i muszę mówić, muszą pisać o Auschwitz. Bo kiedy one odejdą, książki zostaną. "Dzewczyny z Auschwitz" to nie tylko reportaż, ukazujący ogromną skalę ludobójstwa. To także, a może przede wszystkim przestroga. Przed nienawiścią, przez segregacją. Każda z dwunastu kobiet opowiada o tym, co przeżyła, czego doświadczyła. Są wśród nich Leokadia, której synek był najmłodszą ofiarą Marszu Śmierci, Zofia, która w Auschwitz przyszła na świat, a także Barbara, na której oczach zmarła 5-letnia, niewinna dziewczynka. Co ważne, wszystkim bohaterkom udało się ocalić to, co najcenniejsze - człowieczeństwo. Przyszło im żyć w strasznych czasach, a mimo to mam wrażenie, że miały w sobie więcej zrozumienia i empatii niż pokolenia współczesnych 20- i 30-latków.
Tekst książki ilustrowany jest niezwykle sugestywnymi, zapadającymi w pamięć fotografiami. Sylwia Winnik spisała niezwykle interesujące, wyciskające łzu z oczy i zmuszające do refleksji historie. I zrobiła to w sposób poprawny. Nie jest to publikacja pozbawiona wad, ale jak na debiut, bardzo mocna. Te drobne potknięcia nie mają jednak większego znaczenia podczas lektury całości, a Sylwia Winnik ma zadatki na świetną reportażystkę. 

sobota, 9 grudnia 2017

Natasza Socha "Dwanaście niedokończonych snów"







Natasza Socha "Dwanaście niedokończonych snów"
Wydawnictwo PASCAL, 2017
Liczba stron: 304
Data premiery: 25.10.2017 r.


Natasza Socha jest znana czytelnikom dzięki takim powieściom jak "Rosół z kury domowej", "Hormonia", "Dziecko last minute" czy "Biuro przesyłek niedoręczonych". Ta ostatnia była niekwestionowanym hitem ubiegłorocznych świąt. W tym roku Socha powróciła z nową książką świąteczną, w której magii jest jeszcze więcej niż w jej największym bestsellerze. Magii w sensie dosłownym. Bo Momo, główna bohaterka książki, doświadcza rzeczy absolutnie wyjątkowych. W grudniu, kiedy cały świat przygotowuje się do świąt, w życiu Momo pojawiają się... sny. Ale nie takie zwykłe sny. Bo te sny wyznaczają Momo kolejne zadania. Nie kończą się po przebudzeniu, a nasza bohaterka z rosnącym niedowierzaniem odkrywa, że te sny wcale nie są takie nierzeczywiste. Na kogo czeka Momo? Wigilia coraz bliżej, a jej uporządkowane życie coraz bardziej się komplikuje...
Socha wprawdzie udowodniła już, że ma wiele literackich twarzy, ale i tak udało jej się zaskoczyć mnie tą powieścią. Nie spodziewałam się niczego aż tak baśniowego, metafizycznego. W tym roku mamy prawdziwy wysyp świątecznych powieści. Wszystkie są na swój sposób do siebie podobne. "Dwanaście niedokończonych snów" mocno wyróżnia się na tym tle. To oryginalna, magiczna powieść, wykraczająca daleko poza konwencję klasycznej świątecznej obyczajówki. Socha ma głowę pełną świeżych pomysłów, tworzy pełnowymiarowe, niepowtarzalne postacie. Na szczególną uwagę zasługują dwie bohaterki - ekscentryczna ciotka głównej bohaterki, Rebeka, która wnosi do powieści spory powiew czarnego humoru, i Pati, czyli matka Momo i tanatokosmetolog w jednej osobie. Wszystko to sprawia, że "Dwanaście niedokończonych snów" to mieszanka iście wybuchowa. Lektura na zimowe wieczory dla wymagającego czytelnika.

sobota, 2 grudnia 2017

Joanna Szarańska "Cztery płatki śniegu"






Joanna Szarańska "Cztery płatki śniegu"
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017
Liczba stron: 334
Data premiery: 08.11.2017 r.


PATRONAT MEDIALNY PRZEGLĄDU CZYTELNICZEGO


W tym roku mamy prawdziwy urodzaj powieści świątecznych. Nie wszystkie trafiają do mojego gustu, ale "Cztery płatki śniegu" Joanny Szarańskiej to jedna z tych powieści, na które od razu miałam szczególną chrapkę. I wcale nie dlatego, że znam pisarkę osobiście. Często powtarzam, że potrafią mnie rozbawić tylko trzej autorzy, a właściwie trzy autorki: Rudnicka, Pietrzyk i Szarańska właśnie. Jeśli więc szukacie komedii świątecznej, przy której będziecie turlać się ze śmiechu, trafiliście idealnie. Ale nie tylko. Bo tym razem Szarańska idzie o krok dalej i sprawia, że po lekturze jej książki człowiekowi robi się cieplej na sercu. Pisarka wychodzi poza konwencję komedii, zarażając nas tą magią świąteczną, tym oczekiwaniem na kilka grudniowych, wyjątkowych dni. Pokazuje, że potrafi nie tylko bawić, ale również wzruszyć, skłonić do refleksji. "Cztery płatki śniegu" to historia mieszkańców pewnej kalwaryjskiej kamienicy. Historia, a właściwie kilka historii. Punktem kulminacyjnym, jak to zwykle w tego typu opowieściach bywa, jest Wigilia, do której przygotowują się nasi bohaterowie. Niestety, w tym roku przygotowania nie przebiegają tak, jak życzyliby sobie mieszkańcy. Zamiast lepić pierogi Zuzanna biega po mieście próbując uwieść swojego (nie)wiernego męża, Monika podejmuje bezskuteczne próby pozbycia się teściowej z domu, a Kajetan zamierza ukryć przed ciekawskim wzrokiem domowników świerszczyki swojego przyjaciela. Absurd goni absurd, a czytelnik ma ubaw po pachy. W tym całym ambarasie bohaterowie zapominają o tym, co w świętach jest najważniejsze. Ale jest jedna osoba, która zamierza im o tym przypomnieć... Zdecydowanie polecam, jedna z lepszych świątecznych powieści, jakie czytałam.

poniedziałek, 27 listopada 2017

Danuta Noszczyńska "Nieświęta rodzina"




Danuta Noszczyńska "Nieświęta rodzina"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2017
Data premiery: 16.11.2017 r.
Liczba stron: 360


Pierwsze wspomnienie z dzieciństwa Agi? Matka kotłująca się w pościeli z obcym mężczyzną. W jej rodzinie dość lekko pochodziło się do spraw związanych z cielesnością i seksualnością. Od pokoleń wierność małżeńska była dość swobodnie traktowana. Nic więc dziwnego, że i Aga ma mylne pojęcie na temat seksu i miłości. Czy można nauczyć się kochać? Danuta Noszczyńska stworzyła zapadającą w pamięć, ważną powieść o tym, jak ogromny wpływ na nasze dorosłe życie mają wspomnienia i doświadczenia z dzieciństwa. Snuje swą opowieść niespiesznie, czasem wręcz leniwie. W prozie Noszczyńskiej nie doświadczycie niespodziewanych zwrotów akcji, szaleńczego tempa, a jednak jej książki trzymają w napięciu. Z niecierpliwością przewracamy kolejne strony, poszukując odpowiedzi. W "Nieświętej rodzinie", podobnie jak w poprzednich książkach autorki, dużo treści zostało ukryte między wierszami. To nie jest oczywista powieść. Wiele pozostawia wyobraźni. Mogłoby się wydawać, że zakończenie tej książki jest bajkowe, mało realne, a jednak w wyjątkowy sposób uzupełnia treść, przywraca nadzieję. "Nieświęta rodzina", tak jak poprzednie powieści autorki, podbiła moje serce i z niecierpliwością czekam na czwartą książkę z serii "Siedem grzechów głównych". Czas na nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu.