środa, 8 października 2014

Recenzja premierowa | Åsa Hellberg "Ostatnia wola Sonji"




Czy kiedykolwiek marzyłeś o dobrej wróżce, która zmieni twoje życie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Dobre wróżki niestety nie istnieją, ale od czego mamy przyjaciół? Åsa Hellberg w swojej powieści "Ostatnia wola Sonji" przekonuje, iż warto skorzystać z szansy polepszenia swojego życia i zacząć, najbanalniej?, być szczęśliwym.

Sonja, Susanne, Rebecka i Maggan stanowiły zgrany zespół. Sonja wiedziała, że w głębi serca jej przyjaciółki nie są szczęśliwe i, kiedy umiera, zostawia po sobie niezwykły testament. Susanne, Rebecka i Maggan mają porzucić swoje dotychczasowe życie i zająć się spełnianiem marzeń. Sonja zadbała o realizację tego planu. Każda z nich trafia do innego miejsca w Europie, gdzie Sonja przygotowała dla nich niespodzianki. Restauracja w Paryżu, hotel w Londynie i dom na Majorce mają na zawsze odmienić los trzech kobiet. A za progiem, jakże by inaczej, czeka miłość...

"Ostatnia wola Sonji" to współczesna, wzruszająca, momentami nieco przerysowana, ale urzekająca bajka dla dorosłych. Opowiada historię kobiet w średnim wieku, które mimo pięćdziesiątki na karku, wcale nie mają pukładanego życia. To opowieść o życiu na pół gwizdka w cieniu strachu. Hellberg obnaża lęki współczesnych ludzi, przekonuje, iż warto w końcu zerwać z obawami i zacząć żyć pełną piersią. "Ostatnia wola Sonji" to pełna optymizmu afirmacja życia w szczęściu. Szkoda tylko, że tę machinę napędzają tutaj niewyobrażalne pieniądze, przez co książka momentami wydaje się być nierealna, przesadzona. Przedstawione historie z pewnością nie staną się udziałem życia przeciętnego człowieka, lecz miło jest odpłynąć z tą lekturą, oderwać się od rzeczywistości.

"Ostatnia wola Sonji" jest lekką, idealną powieścią na jesienną chandrę. To doskonała pozycja do leniuchowania i wygrzewania się pod ciepłym kocem. Hellberg przenosi nas w odrealniony świat, gdzie wszystkie marzenia mogą się spełnić. Książka wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika, potrafi też wzruszyć i zaskoczyć. Chociaż z punktu widzenia kunsztu literackiego, nie jest to powieść górnolotna, czyta się ją niezwykle łatwo, przyjemnie i szybko. A historia wprost.. magiczna. Urzekł mnie ten świat Hellberg. Autorka uczy swoje bohaterki uśmiechać się do swojego odbicia w lustrze, przekonuje, iż warto zrzucić z siebie ochronny pancerz i po prostu, żyć. Kobiety w końcu odkryją, w którym momencie zgubiły siebie.

"Ostatnią wolę Sonji" polecę wszystkim tym, którzy uwielbiają marzyć. Ta nieco bajeczna opowieść może stać się impulsem do zmian na lepsze również i w naszym życiu. Czyta się wspaniale, a pomaga w tym lekki język autorki, urzekające bohaterki i iście wakacyjna okładka. Któż nie zechce przenieść się w wakacyjne klimaty w długie, jesienne wieczory?

Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Åsa Hellber "Ostatnia wola Sonji"
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2014
ilość stron: 344
data premiery: 08.10.2014

wtorek, 7 października 2014

Jo Baker "Dworek Longbourn" [Recenzja]




Czwarta Strona to nowa marka na polskim rynku wydawniczym. Dziś przyjrzymy się pierwszej powieści wydanej przez oficynę, a mowa oczywiście o "Dworku Longbourn" autorstwa Jo Baker. Powiadają, iż nie należy oceniać książki po okładce, muszę jednak zwrócić na wstępie uwagę na to, co przyciąga wzrok na księgarnianych półkach - szatę graficzną. Okładka zapiera dech w piersi, a cudne wydanie zwróciło moją uwagę od razu po otwarciu paczki. Punkt dla Czwartej Strony. Czego możemy spodziewać się więc po lekturze przepięknie wydanego remake'u "Dumy i uprzedzenia"?

Autorka, jak sama przyznaje, "Dumę i uprzedzenie" Jane Austen uwielbia od zawsze. Postanowiła więc zaprosić czytelników na spotkanie ze starą, poczciwą panią Bennet, cichym i zamkniętym w sobie panem Bennetem, a także ich przepięknymi córkami oraz zainteresowanymi ich osobami kawalerami. Sara, romantyczna pokojówka, jest obserwatorem wydarzeń w Longbourn. Pomaga pannom przygotować się na słynny bal, który na zawsze zmienił życie Jane i Elizabeth. Jednak życie Sary jest nie mniej interesujące niż miłosne uniesienia dziewcząt. W dworku państwa Bennet pojawia się James, tajemniczy służący, a wraz z jego przybyciem, zmienia się życie pokojówki. Jednocześnie uwagę dziewczyny zaprząta przystojny, ciemnoskóry lokaj pana Bingleya. W którą stronę poszybują uczucia dziewczyny? Jaki mroczny sekret skrywa James? 

Och, cóż to było za cudowne spotkanie! Postaci znane z kart "Dumy i uprzedzenia" brzmią niczym starzy, dobrzy znajomi. Panią Bennet wciąż frasuje pojawienie się "młodego, niezamężnego dżentelmena z dużym majątkiem", pan Bennet nadal jest ponad tym, co dzieje się w jego domu, Jane stale wzdycha do pana Bingleya, a Lizzy pozostaje niewzruszona wobec zalotów pana Collinsa. Wspaniale było zetknąć się ponownie z ulubionymi bohaterami, doświadczając świeżości, jaką w historię tknęła Jo Baker. "Dworek Longbourn" to niezależna, wspaniała i wielowarstwowa powieść. Mimo iż mamy do czynienia z remake'iem, autorce udało się stworzyć dzieło samodzielne, dla którego "Duma i uprzedzenie" bez wątpienia stanowiła inspirację, ale proporcje zostały zachowane w smacznych ilościach. Czytelnik ma podwójną frajdę. Z jednej strony skupiamy się na całkiem nowej historii, jesteśmy zaintrygowani, jak potoczą się losy Sary i Jamesa, to dla nas coś innego. Z drugiej jednak - poruszamy się po znajomym gruncie, a nasza ciekawość wzrasta, ponieważ chcemy dowiedzieć się, jak słynne już na całym świecie losy miłości Elizabeth i pana Darcy'ego postrzegała służba Bennetów. Wspaniały pomysł, umiejętnie opisana historia - czego chcieć więcej?

Bardzo przypadł mi do gustu warsztat pisarski Jo Baker. Autorka przepięknie osadziła swoją historię w realiach XIX-wiecznej Anglii, znaną jej wszak tylko z literatury i historii. Baker opisuje wszystko, jakoby żyła w tamtych czasach. Dostrzegalny jest olbrzymi wpływ twórczości Jane Austen, jednak to przede wszystkim Jo Baker. Odrębna historia, odrębna autorka. Czytelnik odczuwa niebywałą radość, jaka towarzyszyła pisarce podczas zamieszkania w świecie bohaterów "Dumy i uprzedzenia". Baker poszerzyła spostrzeżenia Jane Austen, skupiając się przede wszystkim na sytuacji służby w XIX wieku. Historia została również wzbogacona o wspomnienia wojenne z Hiszpanii i Portugalii, kiedy Europę podbijał Bonaparte. Baker wykazała się doskonałym przygotowaniem merytorycznym, opisując zwyczaje i życie codzienne Anglików w XIX wieku.

Okazuje się więc, że zachwycająca szata graficzna to nie jedyne, czym imponuje pierwsza wydana pod skrzydłami Wydawnictwa Czwarta Strona powieść. "Dworek Longbourn" zabierze nas w urzekający, jednocześnie znany i nieznany, świat. To doskonała pozycja dla wszystkich romantyczek i wielbicielek twórczości Jane Austen, gdyż historia Jo Baker wcale nie ustępuje od tej opowiedzianej 200 lat temu. 

Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Jo Baker, "Dworek Longbourn"
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2014
data premiery: 24.09.2014
ilość stron: 392

niedziela, 5 października 2014

4. edycja eBuki - Przegląd czytelniczy startuje w kategorii "Nagroda czytelników"





Czy lubicie tutaj wracać?
Chętnie czytacie recenzje na Przeglądzie czytelniczym?
Zagłosujcie na Przegląd czytelniczy w głosowaniu czytelników!

Przegląd czytelniczy został zgłoszony do nagrody eBuka 2014. Głosowanie na najlepszy blog książkowy czas zacząć!

Jeśli chcecie oddać głos na Przegląd czytelniczy, proszę o wysłanie maila na adres ebuka@duzeka.pl w temacie maila wpisując "Przegląd czytelniczy". Zwycięzców i laureatów poznany podczas gali na tegorocznych Targach Książki w Krakowie.

Lista wszystkich zgłoszonych blogów i szczegółowe informacje tutaj.

Dziękuję za wszystkie głosy i odwiedziny na moim blogu!

sobota, 4 października 2014

Ałbena Grabowska "Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli. Tom 1" [Recenzja]




"Piorun przeszył niebo, kiedy Kasia Winna wydała z siebie krzyk" - tak rozpoczyna się fascynująca saga rodziny Winnych spod pióra Ałbeny Grabowskiej. Ałbena wzbudza zachwyt błyskawicznie, rzuca czytelnika na kolana od pierwszego zdania i nie pozwala oderwać się od lektury, aż do ostatniego znaku. Im lepiej poznaję twórczość autorki, tym częściej zadaję sobie pytanie, jak mogłam funkcjonować wcześniej, nie czytając książek Ałbeny Grabowskiej?

Czerwiec 1914. Europa cieszy się ostatnimi gorącymi i spokojnymi dniami przed piekłem, jakie ma nadejść. W podwarszawskim Brwinowie na świat przychodzą bliźniaczki - Maria i Ania, a podczas porodu umiera ich matka Kasia Winna. Zrozpaczony mąż, Stanisław Winny, pogrąża się w żałobie, nie radząc sobie z opieką nad córkami i dwoma synami. Z pomocą przychodzi rodzina, która wspiera Stanisława w trudnych chwilach. Nadchodzą jednak kolejne ciężkie chwile. Wybucha I wojna światowa, a do Brwinowa wkraczają Rosjanie i Niemcy. Rodzina Winnych boleśnie odczuwa trudy wojny i epidemii hiszpanki, jaka dziesiątkuje Europę chwilę po zawieszeniu broni. Dziewczynki rosną, wydaje się, iż Winni mogą odetchnąć z ulgą, jednak zewsząd docierają informacje o krążącym nad Starym Kontynentem widmie kolejnej wojny.

"Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli" to pierwsza powieść historyczna Ałbeny Grabowskiej i również w tym gatunku autorka sprawdza się znakomicie. Pisarka w fascynujący sposób połączyła elementy historii Polski i świata z zajmującą opowieścią o rodzinie Winnych. Na kartach powieści pojawiają się zarówno postacie fikcyjne, jak i prawdziwe. Spotkamy znane z kultury, literatury i historii osobistości na tle perypetii klanu Winnych. Losy familii są mocno wplątane w dzieje ludzkości, całość łączy się w logiczny, spójny, a przede wszystkim pasjonujący utwór. Ałbena Grabowska tak mocno splątała fikcję z rzeczywistością, iż w pewnym momencie nie mamy już pewności, co jest prawdą, a co fałszem, dążymy do rozwiązania zagadki, szukamy wskazówek. A przecież właśnie temu ma służyć literatura. Powieść nie może przynosić gotowych odpowiedzi, sztuka winna jedynie naznaczać kierunek poszukiwań. I taka jest najnowsza książka Ałbeny Grabowskiej. 

"Stulecie Winnych" jest porywającym obrazem życia na tle wydarzeń pierwszej połowy XX wieku. To również wnikliwy i wprost doskonały portret ówczesnego społeczeństwa. Poszczególni członkowie rodziny Winnych przedstawiają różnorodny i bogaty przekrój poglądów, zawodów, pragnień, stereotypów oraz charakterów tamtych czasów. Ałbena Grabowska wystawia swoich bohaterów na próbę, na jaką naraził ludzkość bieg historii. W tej powieści nie uświadczymy fałszu i przekłamania, "Stulecie Winnych" jest wysoce realistycznym i prawdopodobnym obrazem. A na dodatek nieprzewidywalnym, co rzadko idzie w parze. Mimo iż tło historyczne jest nam dobrze znane, jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie wydarzenie wkrótce naznaczy rodzinę Winnych, książka nadal pozostaje zaskakująca. Ałbena Grabowska kluczy w przeszłości, miesza i robi to tak dobrze, że jest w stanie zdziwić czytelnika. Wiemy, dokąd Winnych zaprowadzi historia, nie wiemy jednak, jak na ich życie wpłyną ludzkie emocje i zgubny los. 

Pamiętajmy, iż "Stulecie Winnych" to przede wszystkim beletrystyka i  powieść obyczajowa osadzona w przeszłości. Dramatyczne wydarzenia XX wieku pozostają tylko tłem historycznym, a fabuła skupia się przede wszystkim na rodzinie Winnych. To najlepsza, jak dotąd, powieść Ałbeny Grabowskiej i jedna z najciekawszych propozycji historyczno-obyczajowych, jakie w tym momencie ma dla nas polski rynek wydawniczy. Autorka kreśli portrety swoich bohaterów niezwykle starannie, a ich losy są na tyle pasjonujące, że nie sposób oderwać się od lektury. Zdaje się, iż "Stulecie Winnych" to kamień milowy w karierze pisarskiej Ałbeny. Ta dotąd niedoceniania autorka wchodzi tą powieścią na salony.

Mocno trzymam kciuki, gdyż kibicuję Ałbenie Grabowskiej, odkąd przeczytałam jej pierwszą książkę. To doskonała pisarka, a "Stulecie Winnych" dowodzi, iż właśnie teraz jest w najlepszej formie. Jedyną wadą tej książki jest to, że nie ukazała się równocześnie z tomem drugim i trzecim. Czekanie na dalsze losy rodziny Winnych jest istną torturą.

Dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Zwierciadło za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego!

Ałbena Grabowska "Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli." Tom 1
Wydawnictwo Zwierciadło, 2014
ilość stron: 336
data premiery: 10.09.2014

piątek, 3 października 2014

Tanja Dückers "Ciała niebieskie" [Recenzja]




Tanja Dückers należy do najbardziej znanych współczesnych niemieckich pisarzy. W swojej najnowszej książce "Ciała niebieskie", która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Świat Książki, pisze o trudnej przeszłości swojego narodu, wpisanej w historię rodziny. Młodej kobiecie imieniem Freia przyjdzie zmierzyć się z jej niemieckością.

Odkąd tylko Freia pamięta, życie jej rodziny było niejasne, pełne tajemnic i niedomówień. Teraz kobieta spodziewa się swojego pierwszego dziecka i postanawia dowiedzieć się więcej o familii, w jakiej ma narodzić się jej potomek. Wspomina czasy, kiedy wraz z ukochanym bratem bliźniakiem Paulem po raz pierwszy usłyszała w rodzinie słowo "wojna". Słusznie podejrzewa, iż w jej rodzinie zamieciono pod dywan niejedną tajemnicę. Wszystko wskazuje na to, iż sekrety mają swoje źródło w czasach wojennych, kiedy jej babka planowała ucieczkę z Prus Zachodnich. 

Niemcy potrzebowali wielu lat, aby spojrzeć prawdzie w oczy i stanąć twarzą w twarz z tym, co przez lata było skrzętnie pomijane. Milczenie, zamiatanie pod dywan spraw niewygodnych, uwierających - piętno tych zachowań odczuwają również współcześni, pokolenie wnuków tych Niemców, którzy walczyli "dla Hitlera". "Ciała niebieskie" to powieść potrzebna niemieckiemu narodowi, aby pogodzić się z przeszłością i zaakceptować w pełni swoją niemieckość. Niemieckość z trudną historią w tle. Książka Tanji Dückers wymieniana jest jako pierwsza powieść tak zwanej "generacji wnuków". Wnuków, którzy pytają i mówią głośno o historii swojego narodu i rodziny. Dückers nie neguje, nie usprawiedliwia, nie sprzedaje czytelnikowi utartych banałów. Jej dzieło jest powieścią bolesną, szczerą, niezwykle istotną. Autorka stworzyła świat pełen naturalnych, nierzadko dokuczliwych przejść pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością, łączący w jedną całość to, co było z tym, co jest teraz.

"Ciała niebieskie" są poprawne, logiczne, naprawdę dobre. Brakuje mi jednak tego trudnego do zdefiniowania "czegoś", magicznej iskry, która zapala się pomiędzy mną a książką. Mimo iż losy Frei i jej rodziny na tle historii są intrygujące, nie czekałam z zapartym tchem na zakończenie, nie przepadłam gdzieś w zawieszeniu pomiędzy światami, nie chłonęłam tej powieści całą sobą. Nużył mnie nieco sposób pisania Dückers, monotonny i jednostajny. Odkrywaniu wielkich tajemnic najczęściej towarzyszy ogromne napięcie, w tym przypadku nawet na moment przed punktem kulminacyjnym nie wstrzymałam oddechu. Bo tego punktu kulminacyjnego w zasadzie nie było. Emocje dawkowane są w sposób niezmienny od początku do końca. Nie do końca odpowiada mi sposób narracji Dückers, do tego stopnia, iż kolejnej jej książki raczej nie przeczytam, chyba że tematyka znów będzie tak ważna i pociągająca, jak w przypadku "Ciał niebieskich". Wszystkie niedociągnięcia jestem w stanie Dückers wybaczyć, ze względu na to, o czym pisze. W przypadku tej powieści jest to zdecydowanie ważniejsze niż fakt, jak pisze.

"Ciała niebieskie" z pewnością przypadną do gustu miłośnikom historii, wpisanej w naszej codzienne losy. Pamiętajmy, iż nie jesteśmy w stanie żyć pełnią życia i zaakceptować teraźniejszości, bez zrozumienia własnej przeszłości, zarówno w tym szerszym, jak i nieco węższym kontekście. Powieść Tanji Dückers to z pewnością pozycja, którą warto przeczytać, mimo jej niedoskonałości.

Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Tanja Dückers, "Ciała niebieskie"
Wydawnictwo Świat Książki, 2014
ilość stron: 256
data premiery: 24.09.2014

środa, 1 października 2014

Konkurs! Wygraj 1 z 3 egzemplarzy powieści "Samotność ma twoje imię"





Zapraszam Was do udziału w wyjątkowym konkursie.
Wyjątkowym, gdyż do wygrania jest naprawdę wyjątkowa powieść...

Monika A. Oleksa "Samotność ma twoje imię",
Wydawnictwo Zysk i S-ka.


Wygraj 1 z 3 egzemplarzy powieści "Samotność ma twoje imię" ufundowanych przez Wydawnictwo Zysk i S-ka.

Konkurs jest związany z książką "Samotność ma twoje imię" oraz recenzją, jaka ukazała się na jej temat na blogu recenzenckim Przegląd czytelniczy.
Co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie?

1. Przeczytaj recenzję powieści "Samotność ma twoje imię" zamieszczoną na blogu Przegląd czytelniczy, bezpośredni link tutaj.
2. W recenzji pada zdanie "to (...) powieść uzależniająca, jaką musimy poznać pełną od razu, aby stać się szczęśliwszym człowiekiem.". Zastanów się chwilę i pod wpływem lektury recenzji  książki odpowiedz na pytanie konkursowe:

"Dlaczego uważasz, że powieść 'Samotność ma twoje imię' uczyniłaby cię szczęśliwszym/ą?"

3. Pełne zgłoszenie, zamieszczone w komentarzach pod tym postem na blogu, powinno zawierać imię i nazwisko/nick osoby zgłaszającej się do konkursu, adres mailowy oraz odpowiedź na pytanie konkursowe. Tylko takie zgłoszenia będą rozpatrywane.

4. Termin nadsyłania zgłoszeń mija w środę, 8 października o godz. 23:59.
Wyniki zostaną ogłoszone w czwartek 9 października na fanpage'u bloga (kliknij tutaj), a laureaci dodatkowo zostaną poinformowani drogą mailową.

5. W konkursie mogą brać udział osoby zamieszkałe na terenie kraju oraz osoby przebywające na stałe za granicą, pod warunkiem wskazania adresu do wysyłki w kraju bądź pokrycia kosztów przesyłki zagranicznej.

6. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest polubienie fanpage sponsora nagród, Wydawnictwo Zysk i S-ka oraz organizatora konkursu, Przegląd czytelniczy.

Powodzenia!


Monika A. Oleksa "Samotność ma twoje imię" [Recenzja]




Można przebywać wśród ludzi, ale za jedyną towarzyszkę mieć Samotność. To całkiem możliwe, że mieszkasz w domu tętniącym życiem, pośród wielu osób, a jednak, wszechobecny chłód i zimno, jakie zakradły się do twojego serca, sprawiają, iż czujesz się samotny. Może przez całe lata żyłeś na pełnych obrotach, szczęśliwie, przy boku ukochanej osoby, a kiedy jej zabrakło, została ci tylko Samotność. W końcu prawdopodobnym jest, iż po prostu jesteś sam, zupełnie sam. O różnych odcieniach samotności pisze w swej najnowszej książce Monika A. Oleksa. I trzeba przyznać, że pisze pięknie.

Ewa za chwilę skończy 43 lata i nigdy nie ułożyła sobie życia. Kiedyś pokochała całą sobą, a kiedy Mateusz wybrał inną kobietę, zamknęła swoje serce na klucz. Odnosi sukcesy na niwie zawodowej, jednak kiedy wraca wieczorem do domu, w pustych ścianach towarzyszą jej tylko kot i Samotność. Na kartach powieści pojawiają się kobiety w różnym wieku, bardziej lub mniej związane z Ewą i jej historią. Martyna, Hanna, Janina, Danuta i Magda - panie w różnym wieku i z szerokim bagażem doświadczeń, wszystkie doznały lub doznają odosobnienia, nierzadko pośród innych ludzi. Każdej z nich przyjdzie zmierzyć się ze swoją Samotnością, spojrzeć jej w oczy i dokonać tej najważniejszej decyzji - czy pozwolić Samotności na dobre rozgościć się w ich życiu, a może znaleźć w sobie siłę, by walczyć o pragnienia serca?

"Samotność ma twoje imię" jest przepiękną, liryczną powieścią o potrzebach ludzkiego serca. Monika A. Oleksa pisze porywająco. Niebanalnie, a każde zdanie zachwyca wytrawnego miłośnika słowa. Książka jest skarbnicą cytatów, zbiorem uniwersalnych prawd życiowych, cudownie naszkicowanym portretem współczesnych pragnień i lęków. Autorka skupia się na wielowymiarowym przedstawieniu tematyki. "Samotność ma twoje imię" to obraz dzisiejszej samotności, z uwzględnieniem co najmniej kilku jej odzwierciedleń. Monika A. Oleksa nie powiela utartych schematów, nie napisała kolejnej książki o późnym staropanieństwie, singielce w wieku średnim, która usilnie poszukuje męża, aby ten cudownie odmienił jej los. Pisarka jest zbyt inteligentną i mądrą życiowo kobietą, aby pójść w stronę banałów. Jej powieść to historia poszukiwania drugiego człowieka, miłości i przyjaźni, w ich najróżniejszych wariantach. Historia spisana zachwycającym językiem, gdyż Oleksa pięknie pisze nawet o pogodzie.

To bez wątpienia jedna z najlepszych i najciekawszych polskich powieści obyczajowych 2014 roku. Utrzymana w łagodnym klimacie, napisana w sposób przystępny również i dla odbiorcy, który na co dzień nie lubuje się w tak zwanej kulturze wysokiej, pełna mądrości i prawdy, totalnie skradła moje serce. Tej książki nie czyta się ot tak, po prostu. "Samotność ma twoje imię" przenosi w inny wymiar, oddając się czytelnikowi w całości. A my chłoniemy, chłoniemy i wciąż chłoniemy więcej, więcej, najwięcej! To powieść, której nie jesteśmy w stanie dawkować, powieść uzależniająca, jaką musimy poznać pełną od razu, aby stać się szczęśliwszym człowiekiem. "Samotność ma twoje imię" jest doskonałą lekturą dla tych, którzy wciąż poszukują szczęścia, jak i dla osób, którzy poznali już jego smak. Powieść utwierdzi nas tylko w przekonaniu, co jest w życiu naprawdę istotne.

Czuję się spełniona. Na takie książki, jak "Samotność ma twoje imię" czeka się długo. Jest mnóstwo publikacji, które wkradają się do serca, mogą cieszyć się tytułem ulubionych, ale istnieje również cała masa książek słabych, o których nie warto pamiętać. "Samotność ma twoje imię" nie jest żadną z nich. Trudno mierzyć tę wyjątkową powieść jakąkolwiek miarą, porównywać z innymi książkami. To cudna historia i jestem pewna, że musicie ją poznać.


Dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Monika A. Oleksa "Samotność ma twoje imię"
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014
data premiery: 29.09.2014
ilość stron: 424