środa, 5 sierpnia 2015

Patronat medialny | Edyta Świętek "Tam, gdzie rodzi się zazdrość". Recenzja przedpremierowa



Wiemy już, z lektury poprzedniej części, że miłość rodzi się w Bieszczadach. Gdzie w takim razie rodzi się zazdrość? Daria i Marek pobrali się, ale to nie koniec ich problemów. Młode małżeństwo musi poradzić sobie z toksyczną zazdrością i skomplikowaną przeszłością rodziny Hajdukiewiczów, która znów da o siebie znać. Tym razem Edyta Świętek zaprasza was do Krakowa.

Daria i Marek przyjeżdżają do Krakowa już jako państwo Lesnerowie. Daria zrezygnowała ze swojego dawnego życia nad Soliną, by zamieszkać w domu męża. Czy to już koniec problemów młodych małżonków?  Ich związek trudno nazwać szczęśliwym. Marek tkwi w przekonaniu, że Daria zgodziła się zostać jego żoną, aby wyciągnąć swoją rodzinę z kłopotów finansowych. A Daria nie zamierza wyprowadzać męża z błędu. Młodzi nie ufają sobie nawzajem, nie potrafią rozmawiać o swoich uczuciach.  Lesner szaleje z zazdrości o swoją młodą i piękną małżonkę.  Demony przeszłości również nie pozwalają o sobie zapomnieć. Dawny wróg rodziny Hajdukiewiczów nie żyje, ale ktoś postanowił kontynuować jego dzieło. Daria i jej brat Darek otrzymują tajemnicze wiadomości z pogróżkami. Kto jest ich autorem? 

Najnowsza powieść Edyty Świętek „Tam, gdzie rodzi się zazdrość” to kontynuacja doskonale przyjętej przez czytelniczki „Tam, gdzie rodzi się miłość”. Czy można jeszcze wyciągnąć coś z historii zakończonej happy endem? Oczywiście. Edyta Świętek opisuje to, co dzieje się w związku, kiedy kurtyna opada i „wszyscy żyli długo i szczęśliwie”. Czyżby? Autorka maksymalnie komplikuje życie swoich bohaterów. Przypomina, że miłość to nie wszystko. O związek trzeba dbać. Brak zaufania, zazdrość to nie najlepsi doradcy. Edyta Świętek stworzyła świeży portret młodego małżeństwa.  Kontynuuje to, co w fenomenalny sposób zaczęła w „Tam, gdzie rodzi się miłość”. Zapytacie zapewne, z jakim skutkiem? „Tam, gdzie rodzi się zazdrość” z pewnością sprosta oczekiwaniom czytelniczek poprzedniej części. Wracają nasi ulubieni bohaterowie, mamy tutaj kontynuację wątku obyczajowego i kryminalnego. Kim jest tajemnicza osoba, która próbuje zaszkodzić Hajdukiewiczom? Przekonajcie się sami! Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. 

„Tam, gdzie rodzi się zazdrość” jest nieco słabsza niż jej poprzedniczka, ale Edyta Świętek nadal utrzymuje wysoki poziom.  Na szczególną uwagę zasługuje rozbudowana intryga kryminalna. Zakończenie wbija w fotel, niczym dobra, pełnokrwista powieść sensacyjna. Gwarantuję, że nie przejrzycie, co przygotowała dla was Edyta Świętek, zanim sama autorka uzna za stosowne o tym poinformować! Edyta dawkuje emocje, stopniowo buduje napięcie. Z książki na książki jest w tym coraz lepsza, sprawnie posługuje się suspensem. Zdążyła zjednać sobie serca wiernych czytelniczek i one z pewnością sięgną po nową propozycję autorki. Jeśli jeszcze nie znacie twórczości Edyty Świętek, koniecznie rozpocznijcie przygodę od „Tam, gdzie rodzi się miłość”, aby później sięgnąć po „Tam, gdzie rodzi się zazdrość”. To niesamowita historia skomplikowanej miłości, z sensacją w tle.

Od dłuższego czasu czytam wszystko, co wydaje Edyta Świętek. To jedna z ciekawszych współczesnych polskich autorek. W swoich powieściach łączy historie miłosne z wątkami kryminalnymi czy sensacyjnymi. Jej książki są doskonałą rozrywką i przyjemnym sposobem na spędzenie wieczoru. „Tam, gdzie rodzi się zazdrość” to kolejna świetna powieść spod pióra pisarki. Polecam serdecznie!

Dziękuję Wydawnictwu Replika za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Edyta Świętek "Tam, gdzie rodzi się zazdrość"
Wydawnictwo Replika, 2015
ilość stron: 320
data premiery: 11.08.2015

3 komentarze:

  1. Dziękuję za wyrażenie opinii. Serdecznie pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakochałam się w pierwszej części i czekam z ustęsknieniem na drugą ! :)

    OdpowiedzUsuń