piątek, 6 czerwca 2014

Konkurs dla blogerów! "Fartowny pech"



Zapraszam wszystkich recenzujących blogerów do zabawy!

We współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym macie szansę zdobyć jeden z pięciu egzemplarzy przeznaczonych specjalnie dla Was - blogerów!

Konkurs trwa od 6 czerwca do 12 czerwca do godz. 18:00. Zwycięzcy zostaną wyłonieni 12 czerwca ok. godz 20:00. Lista laureatów zostanie opublikowana w komentarzach pod tym postem, a zwycięzcy dodatkowo zostaną powiadomi drogą mailową. W przypadku braku kontaktu ze strony laureata w ciągu 3 dni, nagroda przepada na rzecz innego uczestnika konkursu. 

Pytanie konkursowe:
Jakie wydarzenie w swoim życiu mógłbyś nazwać "fartownym pechem"? Dlaczego?

Swoje wypowiedzi należy zamieszczać w komentarzach pod postem, podając link do swojego blogu oraz adres mailowy. 
Forma wypowiedzi dowolna (ale nie dłuższa niż 10 zdań). Każdy z uczestników może udzielić tylko jednej odpowiedzi. 

Równocześnie można brać udział w pozostałych konkursach organizowanych przez Przegląd czytelniczy i Wydawnictwo Prószyński i S-ka, gdzie nagrodą jest również "Fartowny pech", jednakże jeden uczestnik nie może wygrać więcej niż jedną nagrodę.

Zasady ogólne tutaj.

Powodzenia!

18 komentarzy:

  1. Fartowny pech? To było wtedy, gdy dostałam jedynkę z matematyki i przez to ocena na koniec roku mogła być niższa, jeżeli bym jej nie poprawiła. Kolega pomógł mi się uczyć - teraz to mój najlepszy przyjaciel.
    paulinarzeminska@onet.pl
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że mój fartowny pech...to nie dostanie się na wymarzony kierunek studiów - dziennikarstwo. Ostatecznie zabrakło mi kilku punktów - było to ogromne rozczarowanie. Poszłam na filologię polską - z przypadku. Do jednego z najbardziej pogardzanych kierunków studiów, czyli polonistyki, rok później dołożyłam owe wymarzone dziennikarstwo, z którego po roku zrezygnowałam. Zderzenie marzeń z rzeczywistością poskutkowało jeszcze większym rozczarowaniem, niż nie dostanie się na ten kierunek. "Przygodę" z "przypadkową" polonistyką z zadowoleniem kontynuuje nadal - i póki co nie narzekam na brak możliwości. Ale to już temat na inną dyskusję ;)
    http://skrzatowisko.blogspot.com/
    skrzatix@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  3. No niestety ja również zostanę w nurcie naukowym, bo czasem ciężko nawet połączyć konkretne zdarzenia w jeden ciąg, a tu było to oczywiste. A więc nie zdałam na moją wymarzoną geologię, PECHOWO zabrakło mi jednego punktu. Postanowiłam pójść więc na inny kierunek, w sumie nie byłam wybredna i szybko wybrałam Archeologię. Wtedy niewiele wiedziałam o tym kierunku. Dziś jestem już po studiach, jeżdżę na wykopaliska jako rysownik, w przyszłym tygodniu wychodzi publikacja, do której wykonywałam rysunki - archeologiczne oczywiście. Tamten pechowy punkcik sprawił, że dziś realizuję pasję z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http:portobellobazaar.blogspot.com
      beast.m@vp.pl :P

      Usuń
  4. http://kanwuje.blogspot.com/
    ewcius1991@vp.pl
    Moim fartownym pechem było to, że parę lat wstecz poznałam chłopaka, na początku go nie znosiłam ale potem wybuchła internetowa miłość. trwało to ok rok. Nigdy jednak nie mieliśmy "okazji" poznać się na żywo. Zawsze on czymś się wykręcał. Dążył do tego abym go zostawiła z powodu choroby. w koncu zadzwonił i w słuchawce usłyszałam dziewczyną. Okazalo się że byłam oszukiwana. Ale i tak pozostał moją pierwszą wielką miłością.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż, moim najlepszym fartem w życiu była sytuacja, gdy zabrakło mi kasy na pociąg, wracałam pieszo i poznałam mojego obecnego męża :) Co lepsze, podczas rozmowy okazało się, że nasze drogi krzyżowały się kilka razy. Los był uparty :))
    asia.szaranska@gmail.com
    babskie-czytanie.blogspot.com pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim fartownym pechem było to, jak w tamte wakacje zerwał ze mną chłopak a ja, żeby poradzić sobie ze złamanym serduszkiem zaczęłam pisać, kreować sobie świat, do którego moglabym uciec i tak właśnie powstała moja pierwsza książka. Nie myślałam nigdy, że to powiem, ale naprawdę dobrze się stalo, że on wtedy ze mną zerwał, bo mogłam spęłnić się twórczo. To był naprawdę fartowny pech! Pozdrawiam serdecznie!
    http://agatakatarzynap.blogspot.com/ aprzybylek123@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraźcie sobie, że budzicie się rano w objęciach sterty książek. Dosłownie nie widać skrawka pościeli, bo otacza was morze, ocean, kosmos papieru! Dopiero po chwili orientujecie się, że wszystkie te tytuły są wam znane, bo już dawno temu je przeczytaliście. ,,Ki diabeł?" myślicie i jesteście przekonani, że wróżka książówka przyniosła wam w nocy pełno książek, tylko nie trafiła z tytułami. Po chwili coś wam świta i podnosicie głowę. Tak, zgadliście - wisząca nad łóżkiem półka przeszła na emeryturę i zrobiła trrrrrrach. Całe szczęście, że jej szczątki utrzymały się na gwoździach wbitych w ścianę.
      Gdzie tu fart, zapytacie. Hmm, który z zapalonych czytelników nie chciałby się obudzić w otoczeniu książek i dodatkowo mieć to szczęście, że przełamana na pół dawna półka zdecydowała się wisieć dalej zamiast w całej swej glorii i chwale spaść w całości na śpiącą głowę? A pech - cóż, trzeba było kupić nową książkotrzymaczkę :)

      room6277.blogspot.com
      room6277@onet.pl

      Usuń
  8. Fartownym pechem nazwałabym moją chorobę, kiedy to lekarze rokowali u mnie ślepotę, a podpisana deklaracja zezwalająca na usunięcie mi jednego oka została prawie zrealizowana. Cudem uniknęłam tejże operacji, chociaż przeszłam w sumie sześć innych. Choroba przeszła sama i nikt nie jest w stanie do końca tego wyjaśnić, choć ogromne zasługi kieruję do jednego z wybitnych lekarzy, który wziął mnie pod swoje skrzydła i tylko dzięki jemu mam dziś dwoje oczu i sokoli wzrok. A dlaczego tenże pech, w postaci felernej choroby, jest fartowny? Bo dzięki niemu nauczyłam się doceniać życie i zdrowie. Wiem jak to jest bać się, że można utracić coś cennego i wiem też jakie to uczucie, cieszyć się z odzyskanych możliwości. Gdyby nie to, nie dostrzegałabym piękna świata, nie cieszyła się z szansy czytania książek i nie wiedziałabym jak bardzo kocha mnie moja rodzina, która w tym trudnym dla mnie okresie tak bardzo mnie wspierała.

    Pozdrawiam

    http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/
    werka7@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Fartowny pech przydarzył mi się cztery lata temu, podczas podróży samochodem do Galicji. Były to moje pierwsze odwiedziny u teściów w Hiszpanii. Postanowiliśmy pokonać te 3000 km, w najbardziej upalną część lata, "Renówką" bez klimatyzacji. Romantyczny postój zaplanowaliśmy w Paryżu, przez który przyjeżdżaliśmy po drodze. Okazało się, gdy dojechaliśmy na miejsce, że wszystkie hotele były wypełnione po brzegi, ponieważ akurat trwał Tour de France. Ta historia miała w rezultacie duży plus, poszukując wolnego pokoju zwiedziliśmy najdziwniejsze, ale i najcudowniejsze dzielnice Paryża, niezliczoną ilość wąskich uliczek i zaułków. Odbyliśmy kilka ciekawych rozmów z Francuzami, wracającymi do domu z klubów (pod wpływem), szczerze rozbawionych faktem, że szukaliśmy hotelu "This day, this clock" (dosłownie "this clock" ;) ). Szczęśliwie, udalo nam się znaleźć pokój o 4 nad ranem w jedynym dostępnym pokoju dla niepełnosprawnych. Dzięki temu mogliśmy z bliska obejrzeć pory na twarzy, spoglądając w ultra powiększające lustro i przejechać się zdezelowanym wózkiem inwalidzkim z pokoju do toalety :)

    books-trapper.blogspot.no
    bookstrapper@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem czy w tym przypadku mogę mówić o pechu ale… Zaraz po studiach dostałam się na staż w pewnym urzędzie. I jak to w naszym kraju bywa, zaczęła się zabawa w utrzymywanie posady - po stażu pracę interwencyjne, później zlecenia, w końcu miałam dostać zastępstwo za koleżankę spodziewającą się dzidziusia. Ze względu na moją niepewną sytuację zawodową, my z mężem nie decydowaliśmy się na powiększanie rodziny. Ale los zadecydował za nas i okazało się, że również jestem w ciąży. Początki nie były łatwe dlatego z pracy musiałam zupełnie zrezygnować. Dziś jestem pełnoetatową mamą i nic lepszego nie mogło mi się przytrafić, a mój niespełna dwuletni „Fart” każdego dnia przypomina mi o tym jaką jestem szczęściarą. Nie wiem jak wyglądałoby moje życie gdyby nie synek. Może i miałabym stałą pracę a może kolejny rok walczyłabym o utrzymanie się na rynku pracy, zapominając o pozostałych, ważnych aspektach życia. Tymczasem realizuję się jako żona i mama, spełniam swoje marzenia, doceniam nawet najkrótsze chwile szczęścia. Nie zawsze jest nam łatwo, ale wspólnymi siłami dajemy radę:)

    madzik1309@gmail.com
    http://czytam-nie-przeszkadzac.blogspot.com/


    OdpowiedzUsuń
  12. "Szczęście w nieszczęściu", "fartowny pech", a może fragment bożego planu? Sens przeżytej niegdyś tragedii – dziś postrzegam jako błogosławieństwo. 15 lat temu (gdy byłam na pierwszym roku studiów) potrącił mnie samochód, który prowadził czternastolatek. W wyniku wypadku miałam połamaną miednicę. Kolejnego dnia usłyszałam od lekarza: "Może pani nie mieć dzieci, ale niech się pani nie martwi, tak naprawdę dopiero za miesiąc po zrobieniu prześwietlenia będziemy to wiedzieli". To był dramat – zawsze bardzo chciałam mieć dzieci. Na szczęście to się udało – moja starsza córeczka ma 10 lat, młodsza niespełna 2 miesiące. I co się okazuje? Wiktorii (tego maleństwa) mogło by nie być, gdyby nie ten wypadek przed laty. Ze względu na złamanie miednicy miałam wykonane cesarskie cięcie. Okazało się, że Wiktoria była dwa razy owinięta pępowiną wokół szyjki. Lekarz powiedział, że przy porodzie naturalnym mogły by wystąpić poważne komplikacje więc "szczęście, że to było cesarskie cięcie". Dziękuję dziś Bogu za tamtego pecha, który zmienił się w najcudowniejszy fart w moim życiu. :))

    Zdania są króciutkie więc mam nadzieję, że przekroczenie magicznej 10 – nie będzie w tym przypadku problemem.

    Mój e'mail: 3dytka@vp.pl
    Blog początkujący (choć czytelników ma coraz więcej) i znajduje się na nim dopiero jedna recenzja książki, ale w przygotowaniu są kolejne posty dotyczące nowości wydawniczych. Chętnie dołączyłabym do tego zbioru książkę "Fartowny Pech". :))
    http://mamuskoweroznosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Laureaci to: Book Trapper, werka777, Natalia_Lena, Asia Szarańska, Edyta S. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) W końcu jakiś fart w tych pechowym piątku trzynastego (bo nie zauważyłam wcześniej wyników :) )

      Usuń
  14. Hurrrraaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!! Dziękuję! Wreszcie się udało! ;D

    OdpowiedzUsuń