środa, 12 listopada 2014

Marcin Ciszewski "Krüger. Szakal" [Recenzja]




Marcin Ciszewski swoimi poprzednimi powieściami zapewnił sobie pewne miejsce na literackiej scenie polskiej sensacji. Autor powraca z nowym, zaskakującym bohaterem. Pisarz przyzwyczaił nas do głośnych wybuchów, ataków terrorystycznych czy odważnych gliniarzy ruszających w pościg za rosyjskimi gangsterami, tymczasem mamy do czynienia z postacią z początku XX wieku, napadającym na banki Wilhelmem Krügerem. Najlepszym w swoim fachu.

Kiedy Wilhelm Krüger, wraz ze swoimi wspólnikami, okradał warszawski Bank Zachodni nie wiedział, że oto los odwraca jego kartę. Zawsze opanowany, perfekcyjny aż do bólu, wyrachowany. Nigdy nie pozwala sobie na drgnięcie ręki czy najmniejszy błąd, kiedy w dłoni trzyma broń. Jednak tym razem nie wszystko idzie zgodnie z planem, niekoniecznie z winy Krügera. Świadkiem wydarzeń jest przypadkowy mężczyzna, w którym osoba Wilhelma wzbudza niezdrowe zainteresowanie. Postanawia podążyć jego śladem. Podczas ucieczki  z miejsca zdarzenia, sytuacja wymyka się spod kontroli. Nie obywa się bez ofiar. Tropem Krügera zmierza nie tylko tajemniczy mężczyzna, ale i policja.

"Krüger. Szakal" wyróżnia się na tle innych powieści Marcina Ciszewskiego. Dotychczas autor kreował rzeczywistość sobie współczesnych bohaterów, tymczasem umieszcza akcję swojej książki 100 lat temu. Zabieg ten wymaga nie lada wprawy oraz wiedzy pisarza. Ciszewskiemu udało się zbudować wysoce realistyczną i prawdopodobną literaturę sensacyjną, a tło historyczne powieści stanowi swoistą "wisienkę na torcie". To mądra i emocjonująca publikacja, napisana w sposób dojrzały i przemyślany. Jedną z jej największych zalet jest bez wątpienia główny bohater. Autor stworzył szalenie intrygującą i przekonującą kreację Wilhelma Krügera. Klucząc pomiędzy latami dzieciństwa i dorastania Wilhelma, a rokiem 1918, kiedy Krüger jest już pełnoletnim mistrzem w złodziejskim fachu, zbudował portret człowieka wyszkolonego, by okradać i bez mrugnięcia okiem zabijać. Tego typu bohater musi mieć swojego odwiecznego wroga, i nie inaczej jest w przypadku Krügera. Powieść ukazuje swego rodzaju wędrówkę, jaką mężczyźni pokonują, aby się spotkać. Wilhelm - zupełnie nieświadomie, podczas gdy odnalezienie Krügera staje się szczególnym celem dla drugiego z nich.

"Krüger. Szakal" to jedna z tych powieści, którym zdecydowanie trzeba dać drugą szansę. Możliwe, iż książka nie zaciekawi was od razu, ba, istnieje prawdopodobieństwo, że całą historię uznacie początkowo za monotonną, ale dajcie temu tytułowi czas. Poszczególne warstwy nakładają się na siebie z biegiem czasu, a akcja zazębia się wokół osoby Krügera powoli, aczkolwiek systematycznie. "Krüger" może nie wzbudzi takich emocji, jak inne książki Ciszewskiego, niewykluczone, że fanom mocnych wrażeń będzie brakować napięcia, jednak kiedy ocenimy lekturę w kontekście całości, dostrzeżemy jej niewątpliwe atuty, o których wspominam powyżej. 

Jak zapowiada wydawca, "Krüger. Szakal" rozpoczyna nową serię Marcina Ciszewskiego. Ja czuję się kupiona, książka zaintrygowała mnie na tyle, że pozostaję ciekawa dalszych losów Wilhelma. Doskonale czyta się powieść, o której, oprócz tego, że zalicza się do gatunku sensacji, można powiedzieć, iż jest także dobrą literaturą samą w sobie. 

Dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego powieści!

Marcin Ciszewski "Krüger. Szakal"
Wydawnictwo Znak Literanova, 2014
ilość stron: 400
data premiery: 20.10.2014

2 komentarze:

  1. Z każdą recenzją tej książki jestem coraz bardziej zaintrygowana :D

    OdpowiedzUsuń