niedziela, 25 stycznia 2015

Recenzja przedpremierowa | Elísabet Benavent "W butach Valerii"



Na punkcie Valerii oszalały czytelniczki na całym świecie, nie tylko w Hiszpanii, rodzinnym kraju autorki powieści, Elísabet Benavent. Rzadko ulegam globalnej modzie, będąc wierna przekonaniu, iż coś, co podoba się wszystkim, tak naprawdę... nie może być dobre. A jednak coś skusiło mnie, aby poznać historię Valerii. "W butach Valerii" to typowe kobiece "czytadło", okrzyknięte hiszpańskim "Seksem w wielkim mieście". Przeczytałam i.. przepadłam! Również i ja dopisuję się do licznego grona fanek Carrie Bradshaw rodem z Madrytu.

Valerię, po sukcesie jej debiutanckiej powieści, dopadła niemoc twórcza. Wydaje jej się, że wszystko, co napisze, jest płytkie, bezwartościowe. Ale od czego ma się przyjaciółki? Valeria zawsze może liczyć na swoje trzy koleżanki: Nereę, Carmen i Lolę. Każda z nich inna, każda w skomplikowanej, choć zupełnie różnej od poprzedniej, sytuacji życiowej. Nerea właśnie rozpoczęła nowy związek, Carmen wzdycha do kolegi z pracy i z całego serca nienawidzi swojego szefa, Lola ma romans z mężczyzną i w życiu nie przyzna się, że jej może chodzić o coś więcej. No i Valeria. Zakochana w swoim mężu Adrianie, choć ich małżeństwo przeżywa kryzys. W tym czasie w jej życiu pojawia się niesamowicie przystojny i seksowny Victor. Valeria wie, że nie można mieć wszystkiego i z całych sił stara się, aby nie przekroczyć cienkiej granicy.

"W butach Valerii" to błyskotliwa, skrząca się humorem, lekka i baaardzo przyjemna opowieść o pokoleniu współczesnych dwudziesto i trzydziestolatków. Nie spodziewałam się, iż dam się ponieść z pozoru prostej oraz banalnej historii. Bo Elísabet Benavent nie odkrywa niczego nowego, a jednak jej książka czymś się wyróżnia. Napisana w sposób, który nie pozwala odłożyć lektury na półkę, wciągająca, emocjonująca, ciekawa - taka jest "W butach Valerii". Potrzebowałam takiej historii. Obezwładniającego relaksu, uczucia odprężenia, które ogarnęło moje ciało od koniuszków palców u stóp po sam czubek głowy. Dałam się bezwstydnie ponieść opowieści o Valerii i jej trzech przyjaciółkach. Chociaż momentami "W butach Valerii" aż za bardzo przypominała "Seks w wielkim mieście", powieść nie jest literacką kalką. Wspólna jest tylko przyjaźń i liczba głównych bohaterek. No, i przystojni mężczyźni!

Powieść wyróżnia się niebanalnym i nieprzewidywalnym zakończeniem. Przyznam, iż Elísabet Benavent rozbudziła moją ciekawość i mam apetyt na więcej. Wkrótce w Polsce ukażą się kolejne części serii o Valerii: "Valeria w lustrze", "Valeria czarno na białym" oraz "Wszystko o Valerii". Autorka skończyła swoją pierwszą powieść w kulminacyjnym momencie, totalnie pobudzając moje zainteresowanie. Spodziewałam się zgoła innego zakończenia, tymczasem Benavent okazała się autorką, która wyrywa się schematom. Udało jej się stworzyć świeżą, momentami kipiącą seksem, czasem zabawną, innym razem wzruszającą historię o ludziach i ich niedoskonałościach. Sceny seksu nie są nijakie, sztampowe i w przeciwieństwie do głośnego bestselleru z ostatnich lat, fabuła wnosi coś więcej.

Reasumując - jestem zaskoczona, że "W butach Valerii" podobało mi się.. aż tak bardzo. Nie spodziewałam się, że zatracę się w tej opowieści, nie byłam do końca przekonana do lektury powieści. A jednak coś mnie tknęło, postanowiłam się zrelaksować, odpłynąć, odrealnić i nie żałuję. Doskonałe "czytadło" dla kobiet! Jestem przekonana, iż Valeria również w Polsce zyska spore grono fanek. Moją sympatię już zdobyła.

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego powieści!

Elísabet Benavent, "W butach Valerii"
Wydawnictwo Literackie, 2015
ilość stron: 432
data premiery: 05.02.2015

2 komentarze:

  1. Książka czeka do zakończenia sesji ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo świetnej rekomendacji nie jestem przekonana, chyba nie moja klimaty

    OdpowiedzUsuń