poniedziałek, 27 lipca 2015

Katarzyna Woźniczka "We dwoje" | Recenzja




W przypadku powieści Katarzyny Woźniczki największy problem stanowi... tytuł. Tytuł i okładka. Podejrzewam, że większość czytelników ominie tę lekturę szerokim łukiem na księgarnianych półkach, właśnie z uwagi na tytuł. Przyznacie sami, że skojarzenia są aż nazbyt oczywiste. "We dwoje" wysyła jasny sygnał - mamy do czynienia z banalnym romansidłem. Uwaga, nic z tych rzeczy. Książka Katarzyny Woźniczki dowodzi, jakie znaczenie ma dobrze dobrany tytuł. W tym przypadku autorce nie wyszło to kompletnie, ale jeśli dacie publikacji drugą szansę, przekonacie się, że to naprawdę niezła powieść obyczajowa.

Zaczyna się nieco standardowo. Karolina i Krzysztof - dwie połówki jabłka. Są małżeństwem od dłuższego czasu, a jednak wciąż nie mają dziecka. Tyrolscy regularnie uczęszczają do kliniki leczenia niepłodności, wykonują szereg badań, szukają przyczyny. Kolejnym problemem jest uprzykrzająca Karolinie życie teściowa. Mimo mniejszych i większych kłopotów, Karolina i Krzysztof są szczęśliwi. Mają siebie, stanowią dobraną i zgraną parę, pod względem finansowym również niczego im nie brakuje. Jeden dzień zmieni życie Karoliny na zawsze. Od teraz musi radzić sobie sama. W jednej chwili spełnia się największe marzenie i największy koszmar. Karolina musi poukładać swoje życie na nowo, ale to wcale nie jest takie proste, gdyby inni wciąż próbują wtrącać się w jej życie i podejmować za nią decyzje.

"We dwoje" to lekka, przyjemna, a przede wszystkim niestandardowa lektura. To historia młodej kobiety, która zawsze żyła tak, by zadowolić innych. Realizacja swoich planów, spełnianie marzeń schodziło na dalszy plan, kiedy mogło się okazać, że w ten sposób nie sprosta oczekiwaniom osób trzecich. W końcu Karolina mówi "dość" i bierze życie w swoje ręce. Jej dotychczasowy świat legł w gruzach i bohaterka jest zmuszona teraz poukładać wszystko od początku. Wydawnictwo spisało się na medal, kiedy nie ujawniło szczegółów fabuły w krótkim opisie na tylnej okładce książki. Nie wiedziałam, czego spodziewać się po powieści, chociaż tytuł i okładka zniechęcały do lektury. Czytałam "We dwoje" na czytniku. Nie wiem, czy zdecydowałabym się na czytanie w miejscu publicznym wersji papierowej. No cóż, tytuł mocno sugeruje nam, że mamy do czynienia z romansidłem nie najwyższych lotów. Tymczasem okazuje się, iż rzeczywiście nie ma co oceniać po pozorach. "We dwoje" przybiera totalnie nieprzewidywalny dla czytelnika scenariusz. Zdziwiłam się, w jakim kierunku podążyła narracja.

Czytało się szybko i przyjemnie, mimo niedociągnięć. Pewne sytuacje życiowe bohaterów są nienaturalne i mocno naciągnięte pod kątem fabuły powieści. Brakowało mi również świeżości i prostoty dialogów. Były po prostu sztuczne. Poza tymi błędami, nie mogę zarzucić powieści żadnych poważnych nieścisłości. Cała historia rozbudza ciekawość czytelnika. Bohaterowie intrygują. Zastanawiamy się, co będzie dalej, jakie decyzje podejmą poszczególne postacie. "We dwoje" to lektura, która potrafi przyciągnąć uwagę. Wciąga od pierwszej strony. Jeśli macie ochotę na lekką rozrywkę, trafiliście pod dobry adres. Jednak ja przez ostatni czas za dużo przeczytałam takich prostych książek. Obecnie odczuwam pewien przesyt literatury "kobiecą", dlatego zakończenie mocno mnie zirytowało. Właściwie od połowy książki wiedziałam, w jakim kierunku to wszystko zmierza i odczuwałam złość, że znów będę świadkiem przerysowanego, przesłodzonego końca. Nie pomyliłam się. Zdecydowanie potrzebuję odpoczynku od tego typu literatury.

Ja funduję sobie wakacje od lekkich i przyjemnych czytadeł. Mam ochotę na coś mocniejszego. Ale jeśli wy akurat odczuwacie potrzebę czegoś prostego i nieskomplikowanego, "We dwoje" to dobry pomysł. Myślę, że duże znaczenie ma element zaskoczenia i nieszablonowość historii. Kończy się, jak wszystkie inne, ale gdzieś pomiędzy wstępem a zakończeniem można doświadczyć czegoś nowego.

Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Katarzyna Woźniczka "We dwoje"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2015
ilość stron: 368
data premiery: 09.07.2015

6 komentarzy:

  1. Może być trudno przebić się tej powieści na tle innych, nie tylko przez tytuł, ale i opis. Dla mnie najbardziej zachęcająco wygląda Wydawca ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, jak to dobrze, że ja się staram nie oceniać po okładce ;) Myślę, że spodobałaby mi się ta książka i chętnie bym ją zabrała nad morze, gdyby nie to, że nie mam już miejsca w walizce ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Tobiena pewno na tę książkę spojrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czeka w kolejce i dzięki tobie wiem, że będzie warto przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie była idealna, ale dałam jej szansę i spędziłam z nią miłe kilka godzin :)

    OdpowiedzUsuń