Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krystyna mirek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krystyna mirek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 września 2017

Krystyna Mirek "Słodkie życie"







Krystyna Mirek - strona autorska "Słodkie życie"
Wydawnictwo FILIA
Liczba stron: 444
Data premiery: 30.08.2017


Krystyna Mirek jest poczytną autorką kobiecych powieści obyczajowych. Czytelniczki pokochały tworzone przez nią książki przede wszystkim za życiowe obserwacje, lekkość wypowiedzi oraz nietuzinkowe fabuły. Krystyna Mirek w swoich powieściach przekonuje, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a po każdej burzy zaświeci słońce. Jej najnowsza książka pt. "Słodkie życie" jest utrzymana właśnie w takiej konwencji lekkiej obyczajówki. Spodoba się przede wszystkim tym czytelniczkom, które w literaturze obyczajowej poszukują wytchnienia, oderwania od codzienności i swego rodzaju drogowskazu. Główną bohaterką "Słodkiego życia" jest 30-letnia Kornelia, która nadal mieszka z rodzicami i nie ma kontroli nad własnym życiem. Biernie poddaje się temu, co przynosi los, a raczej matka, a wszystkie smutki zagryza czekoladą i innymi przysmakami. Pewnie już stworzyliście w swojej głowie zakończenie tej historii, gdyż przewidywalność jest w pewnym stopniu charakterystyczną cechą tego rodzaju książek. Ale "Słodkie życie" może zaskoczyć. W trakcie lektury okazuje się, że nic nie jest takie, jak nam się na początku wydawało, a bohaterowie zmieniają się wraz z postępem akcji. Czytelniczki rozkoszują się każdym słowem, w każdym rozdziale szukają cennych wskazówek, obserwacji i znajdują je. "Słodkie życie" czyta się bardzo szybko, podczas lektury mamy wrażenie, że kolejne strony przewracają się same. Jedyne zastrzeżenie mam do kilku błędów merytorycznych, których nie udało się wyeliminować na etapie redakcji. Chodzi mi tutaj o badania i zabiegi, jakim zostaje poddana Kornelia, kiedy się okazuje, że ma problemy zdrowotne. Mimo tego niewielkiego zgrzytu, książkę polecam fanom autorki i miłośnikom lekkiej prozy obyczajowej. Spodoba się wam.

niedziela, 31 lipca 2016

Krystyna Mirek "Wszystkie kolory nieba" | Recenzja przedpremierowa



Krystyna Mirek zdobyła serca czytelniczek pełnymi ciepła, pozytywnymi historiami, w których każdy z nas może odnaleźć część siebie. Pisze o problemach codzienności, dodając otuchy i sprawiając, że każde, nawet największe zmartwienie traci na znaczeniu. W swojej najnowszej powieści, będącej kontynuacją "Większego kawałka nieba", porusza ważne problemy: alkoholizm w rodzinie, kłopoty finansowe i samotne macierzyństwo. A to nie wszystko, co znajdziecie na kartach "Wszystkich kolorów nieba".

Iga już wie, że Wiktor ją kocha. Przed dziewczyną otwierają się całkiem nowe perspektywy, jednak ona nie zamierza biernie przyglądać się biegowi wydarzeń. Próbuje odnaleźć się w świecie, do którego nie pasuje, jednak sytuacji nie ułatwiają zawistne koleżanki z pracy i przyszła teściowa. Pani Janicka próbuje dyktować narzeczonej syna warunki. Zdaje się nie pamiętać, że kilkadziesiąt lat temu była zwyczajną, prostą dziewczyną, całkiem jak Iga.... Wiktor również nie ułatwia ukochanej startu w nowym życiu. Chce zapewnić Idze godny byt, dlatego prosi ją, aby ta rzuciła pracę. Iga jednak nie zamierza być utrzymanką narzeczonego. Tymczasem w życiu przyjaciela Wiktora, Janka dużo się dzieje. Na horyzoncie pojawiają się dwie kobiety, a Janek nie potrafi się zdecydować, z którą z nich ułożyć swoje życie.

Najnowsza powieść Krystyny Mirek odpręża, relaksuje i pomaga oderwać się od codzienności. Co ważne, autorka nie unika trudnych tematów, a z lektury jej książki płyną życiowa mądrość i doświadczenie. Pisarka potrafi znaleźć pozytywne strony w najtrudniejszej nawet sytuacji, czego uczy swoje czytelniczki. W życiu nie zawsze wszystko kończy się przesłodzonym happy endem, a Krystyna Mirek stworzyła zupełnie nowe znaczenie pojęcia "szczęśliwe zakończenie" w polskiej literaturze. Cóż, nie wszystkie problemy możemy rozwiązać. We "Wszystkich kolorach nieba" podoba mi się dojrzałe podejście do tematu problemu alkoholowego w rodzinie czy samotnego macierzyństwa. Krystyna Mirek bez lukru pisze o trudnych sprawach, a mimo to jej powieść jest niesamowicie pozytywna i niesie optymistyczne przesłanie.

Czytelniczki kochają takie historie. Sekret popularności Krystyny Mirek tkwi w tym, że autorka poznała pragnienia kobiet i oddaje w ich ręce książki, w jakich odnajdują siebie, swoich bliskich, przyjaciół i znajomych. Bohaterowie "Wszystkich kolorów nieba" to ludzie tacy jak my. Krystyna Mirek zbudowała ciekawe portrety całkiem zwyczajnych ludzi. Nieobce są nam ich problemy, dlatego czytamy książkę z wypiekami na twarzy. Kolejnym plusem są stworzone przez autorkę plastyczne opisy. Wykreowany świat został opisany przepiękną, cieszącą oko polszczyzną. Właściwie nie mam do tej powieści żadnych zastrzeżeń, gdyż przeczytałam z największą przyjemnością. Mogę jedynie wspomnieć o tym, o czym pisałam już w recenzji "Większego kawałka nieba" - ta historia jest bardzo dobra, jednak moim zdaniem nie było potrzeby, aby dzielić ją na dwie części.

"Wszystkie kolory nieba" nie zawiodą wiernych czytelniczek Krystyny Mirek. Książka już znajduje się w czołówce najlepiej sprzedających się książek na empik.com, z pewnością odniesie duży sukces. Zasłużenie, bo co jak co, ale ta kobieta potrafi pisać świetne powieści obyczajowe, czego "Wszystkie kolory nieba" są kolejnym dowodem.

Dziękuję Wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Krystyna Mirek "Wszystkie kolory nieba"
Wydawnictwo Znak, 2016
liczba stron: 400
data premiery: 17.08.2016

środa, 4 maja 2016

Krystyna Mirek "Większy kawałek nieba" | Recenzja



Krystyna Mirek zdobyła serca wiernych czytelniczek, pisząc wzruszające, proste i życiowe opowieści o całkiem zwyczajnych bohaterach. Autorka nazywana "literackim źródłem pozytywnych emocji" właśnie wydała swoją nową powieść, "Większy kawałek nieba". Czego możecie się spodziewać po najnowszej książce pisarki?

Iga właśnie wróciła z Anglii i całkiem spontanicznie rozpoczęła pracę w jednej z krakowskich restauracji. Los nigdy nie rozpieszczał dziewczyny - matka zmarła wiele lat temu, ojciec od zawsze nadużywał alkoholu, a sama Iga żyje na dość niskim poziomie, musząc liczyć się z każdym wydawanym groszem. Wiktor pochodzi z zupełnie innej bajki. Jego rodzina jest zamożna, a on sam prowadzi doskonale prosperującą restaurację w centrum Krakowa. Po śmierci ukochanej żony samotnie wychowuje nastoletniego syna. Serce szczelnie zamknął dawno temu, kiedy zmarła Łucja. W końcu jednak dochodzi do wniosku, że przez wzgląd na dobro Oliwiera, dobrze byłoby się w końcu ożenić i stworzyć prawdziwy dom dla swojego dziecka. Idealną kandydatką jest Natalia, która od kilku lar próbuje bezskutecznie zdobyć miłość Wiktora.

No cóż, mogłoby się wydawać, że to historia, jakich wiele, a jednak Krystyna Mirek potrafi z nawet tak prostej opowieści stworzyć wartościową, dodającą otuchy powieść. Siła prozy Krystynek Mirek tkwi właśnie w zwyczajności bohaterów i prostocie opisywanych historii. Czytelniczki pokochały jej twórczość, bo w życiu postaci bez problemu odnajdują siebie. Każdy z nas boryka się z problemami, o jakich pisze Krystyna Mirek. Autorka pomaga wyjść z życiowych perturbacji, znaleźć w tym szaleństwie odgórny sens i... rozwiązanie. Nie dziwi mnie popularność książek Krystyny Mirek - czytelniczki kochają historie, które wzruszają, bawią do łez i dodają otuchy. Zatraciłam się w lekturze "Większego kawałka nieba", czerpiąc garściami z życiowej mądrości autorki i ciekawiąc się opowieścią o znajomości Igi i Wiktora. A właściwie - początku znajomości, gdyż "Większy kawałek nieba" to pierwsza część cyklu powieści z nowymi bohaterami w rolach głównych.

No właśnie. Kolejna seria... Szczerze? Powoli zaczynam mieć już dość serii powieści obyczajowych. Padło akurat na "Większy kawałek nieba", a nie jest to absolutnie zarzut w stronę tej książki, tylko... tak ogólnie. Zdecydowanie wolę, gdy każda następna powieść mojej ulubionej autorki jest odrębną historią. Serie sprawdzają się w przypadku powieści kryminalnych, ale obyczajowych? Nie jestem przekonana. Co innego, gdyby takie cykle były wyjątkiem, a mam wrażenie, że stają się powoli standardem. Autor musi wtedy na siłę komplikować życie swoim bohaterom, za dużo kombinować, co czasem wychodzi, niestety, sztucznie. Sama nie wiem, czy historia Igi i Wiktora ma potencjał, aby ciągnąć ją przez kilka części. Jest bardzo dobra, ciekawa, ale... powinna się już skończyć. Był happy end, pora przejść do następnych bohaterów i ich problemów - ja tak to widzę, lecz chyba jestem w mniejszości.

"Większy kawałek nieba" porusza wiele ważnych tematów i z pewnością podbije serca miłośniczek powieści obyczajowych. Krystyna Mirek wyróżnia się dużą wrażliwością na ludzką krzywdę, jest doskonałą obserwatorką. Polecam, to doskonały sposób na spędzenie wieczoru - pochłoniecie tę książkę błyskawicznie!

Dziękuję Wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Krystyna Mirek "Większy kawałek nieba"
Wydawnictwo Znak, 2016
liczba stron: 432
data premiery: 27.04.2015

czwartek, 18 grudnia 2014

Krystyna Mirek | Święto miłości

Kiedy zastanawiałam się, kogo zaprosić do udziału w cyklu świątecznym, Krystyna Mirek była pierwszą osobą, jaka przyszła mi na myśl.
Dlaczego? Autorka urzekła mnie swoim pełnym uroku i magii opisem Świąt obchodzonych w domach bohaterów powieści "Podarunek".
Później już tylko, podczas lektury opowiadania autorstwa Krystyny Mirek opublikowanego w książce "Cicha 5", ten klimat zagościł w moim sercu na dobre.
Jakie znaczenie dla autorki mają Święta Bożego Narodzenia, które sama nazywa "świętem miłości"?





Święta to ważny i bardzo potrzebny czas. Są one jednak nie tylko magiczne, ale także niebezpieczne. Boże Narodzenie to taki papierek lakmusowy. Próbka, która włożona w życie rodziny pokazuje prawdę. Na co dzień można ją jakoś zakopać, zapomnieć, skupić myśli na czymś innym.
Ale przychodzi taki moment w roku, kiedy wszyscy siadają przy stole i nie ważne: wierzący czy nie, kochający święta czy też wręcz przeciwnie, gdzieś w głębi serca marzą, żeby było pięknie.
Tymczasem nie zawsze tak jest. W święta wszystko widać bardziej. Miłość, ale także jej brak. Wiarę i pustkę. Wartość rodziny, ale także samotność. To czas, który zwłaszcza dorosłych skłania do podsumowań. Kogo zabrakło przy stole, z kim coraz trudniej podzielić się opłatkiem i wypowiedzieć choćby kilka zdawkowych słów. Czy prezenty są wyrazem miłości, czy tylko niepotrzebnym wydatkiem, nic nie znaczącym obowiązkiem realizowanym w ostatniej chwili, żeby tylko było.
Przeżyłam różne święta. Piękne, magiczne, z bogatymi polskimi tradycjami, przy stole, wokół którego siedziała liczna rodzina. Ale także trudne, gdy ktoś odchodził, chorował, nie miał pracy, święta na emigracji i w najtrudniejszych dla moich bliskich czasach.
Dlatego już wiem, że na udaną kolację wigilijną pracuje się cały rok. Poprzez pielęgnowanie relacji, rozwiązywanie problemów na bieżąco, ale przede wszystkim dbałość o najważniejsze z uczuć – Miłość.
Boże Narodzenie – to przecież właśnie święto miłości. Bóg jest miłością, według najkrótszej definicji. Celebrujemy więc narodziny Miłości: w sercu człowieka – indywidualnie, w rodzinie, wśród przyjaciół. Wszelkie piękne zewnętrzne tradycje cieszą wyłącznie wtedy, gdy jest zaspokojona ta pierwotna potrzeba miłości. Nie da się zapełnić pustki gotowaniem, ozdobami, zagłuszyć smutku piękną muzyką.
Mam wielki respekt wobec tego święta. Chciałabym bardzo znów usiąść przy świątecznym stole i poczuć, że jest dobrze. Wewnątrz i zewnętrznie. Żeby życzenia były szczere i serdeczne, modlitwa płynęła prosto w niebo, prezenty okazały się trafione, potrawy smakowały, a śmiech nad stołem był spontaniczny i prawdziwy. Żeby niósł się wieczorem śpiew kolęd, a rodzinne tradycje wrastały w serca naszych dzieci. Żeby to był prawdziwie błogosławiony czas.
Takich prawdziwych, pięknych świąt życzę także wszystkim Czytelnikom. A jeśli jest obok nas ktoś, komu trudno będzie w tym roku przejść przez ten wyjątkowy czas, żeby udało się zrobić choć jeden maleńki krok w jego stronę albo żeby on wyciągnął do nas rękę. Niech to będzie dla Was wszystkich dobry czas.

Krystyna Mirek

czwartek, 11 grudnia 2014

Polskie autorki spotykają się na "Cichej 5" [Recenzja]





"Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy.
Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszystkie spory.
Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich."


Tak o tym wyjątkowym, grudniowym dniu śpiewały Czerwone Gitary w 1966 roku. Dzisiaj, 48 lat później, z okazji tego dnia przy ulicy Cichej 5 spotykają się najpopularniejsze polskie autorki: Katarzyna Bonda, Małgorzata Kalicińska, Katarzyna Michalak, Krystyna Mirek, Natasza Socha, Małgorzata Warda i Magdalena Witkiewicz. Wydają razem szczególną książkę - zbiór opowiadań świątecznych. Wspólnym mianownikiem są magiczne Święta Bożego Narodzenia oraz "Cicha 5". Kamienica, w której mieszkają wyjątkowi bohaterowie utworów.

Samotny, przed laty porzucony przez żonę mężczyzna, który tradycyjnie już zamierza spędzić święta w podróży. On jeden i dwie pokręcone kobiety. 
Dobry układ - szanowany senator oraz jego piękna, młoda żona. I ten drugi.
Samotny, starszy pan, któremu nie brakuje nic oprócz miłości i rodziny, postanawia odmienić swoje życie.
Rzeźbiarz, pozbawiony możliwości kontaktu ze swoimi dziećmi. W Wigilię do drzwi jego mieszkania puka dawno niewidziany, zmarznięty syn.
Osobliwa babcia, która postanawia nie dać się rakowi, robi karierę na portalach społecznościowych i nosi kolorowe stroje.
Młoda wdowa, której śmierć męża burzy poukładane, szczęśliwe życie. Serce Janka jednak bije dalej dla mężczyzny, który otrzymał od rodziny zmarłego niezwykły dar.
Starsza pani, która przed laty postanowiła zostać Świętym Mikołajem.
Tych niezwykłych ludzi spotkacie przy Cichej 5...

"Cicha 5" to zbiór magicznych, wspaniałych opowiadań świątecznych. Książka doskonale wprowadza nas w ten wyjątkowy, grudniowy czas. Każdy z bohaterów wnosi wiele do życia czytelnika, zmusza nas do głębszej refleksji i przewartościowania naszego życia. Grudzień to najlepszy czas, aby coś zmienić, powiedzieć najbliższym, jacy są dla nas wyjątkowi, podarować niezwykły, bezcenny dar. "Cicha 5" pozwala wyłonić najważniejsze sprawy w ferworze przedświątecznych przygotowań. Autorki przekonują nas, iż to nie lepienie uszek, gotowanie barszczu czy ubieranie choinki są najistotniejszymi elementami grudniowych zabiegów. Polskie pisarki mają dla nas przepiękne, wartościowe utwory, które wyciskają łzy z oczu.

Wyłonienie jednego tylko opowiadania, tego "najlepszego" spośród wszystkich utworów, jest niemożliwe. Każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie, bo i bohaterowie są uniwersalni, a ich losy - chociaż w pewnym momencie zbiegają się ze sobą - wyjątkowe i niepowtarzalne. Do mnie szczególnie przemawia opowieść Małgorzaty Wardy. Opowiadanie "Serce" wycisnęło z moich oczu morze łez. Autorka przedstawia swoją bohaterkę w czasie wyjątkowo dla niej trudnym. Za chwilę mają zacząć się Święta Bożego Narodzenia, tymczasem Pola kilka miesięcy wcześniej została wdową i nie radzi sobie ze swoją żałobą. Pogrążając się w bólu, staje się nie najlepszą matką dla swojej córeczki. Czy te święta mają jeszcze szanse być czasem magicznym? Jak zasiąść do wigilijnego stołu, kiedy serce wypełnia pustka i tęsknota za osobą, z którą dzieliło się radość z poprzednich świąt? 

Każda z autorek przekazuje nam coś wyjątkowego, niebanalnego. Dzięki "Cichej 5".. poczułam święta, kiedy pogoda za oknem razi szarością, a w domu nie roznosi się jeszcze zapach choinki i świątecznych potraw. Książka rozbudza tęsknotę za piękną, rodzinną Gwiazdką. I aż chce się coś w swoim życiu zmienić... 

Wesołych Świąt, kochani!

Dziękuję Wydawnictwu Filia za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Katarzyna Bonda, Małgorzata Kalicińska, Katarzyna Michalak, Krystyna Mirek, Natasza Socha, Małgorzata Warda, Magdalena Witkiewicz, "Cicha 5"
Wydawnictwo Filia, 2014
ilość stron: 380
data premiery: 05.11.2014

czwartek, 27 listopada 2014

Krystyna Mirek "Podarunek" [Recenzja]




Krystyna Mirek ma dla Was doskonały podarunek. Pełną nadziei, niesamowicie ciepłą opowieść o tym, że nie zawsze los odpowiada na nasze prośby zgodnie z oczekiwaniami. Przewrotny los szykuje dla nas całkiem niezwykły podarunek. O tym podarunku w swojej najnowszej książce w niebanalny sposób pisze Krystyna Mirek. Warto przeczytać, zwłaszcza w tym wyjątkowym, przedświątecznym czasie.

Marta ma męża i dwójkę wspaniałych dzieci, a mimo to czuje się bardzo samotna. Mąż przestał dostrzegać jej potrzeby, Marta sama nie potrafi znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytanie, dlaczego z oddanych i pełnych miłości ludzi stali się obcymi sobie osobami. Marta od lat pozostaje w cieniu teściowej, która w każdy możliwy sposób daje Marcie do zrozumienia, iż ta nigdy nie była i nie jest kobietą godną ukochanego syna Eleonory. Marta wysyła prośbę do losu. Nie przypuszcza jednak, że ten odpowie zupełnie inaczej, niż Marta mogłaby się spodziewać.
Kaja to młoda, ładna i wesoła dziewczyna. Ma tylko jedną wadę - jest niewypłacalną dłużniczką, która stale pogłębia swoje problemy, pożyczając kolejne pieniądze na nowe ubrania, kosmetyki, dobre jedzenie i organizację świąt. Kaja lubi towarzystwo bogatych mężczyzn, którzy mogą wyciągnąć ją z kłopotów. W pogoni za facetem idealnym nie zauważa tego, co w życiu jest naprawdę ważne. 

"Podarunek" przeczytałam z największą przyjemnością płynącą z lektury. To wspaniała powieść obyczajowa, pełna wiary, ciepła i nadziei. Krystyna Mirek urzeka prostotą bohaterów, przepięknym słowem oraz ujmującą historią. Siłą tej książki są życiowe obserwacje oraz mająca swoje źródło w publikacji mądrość. Z pozoru prosta opowieść odpowiada najgłębszym potrzebom ludzkiego serca, pomaga znaleźć odpowiedź i uwierzyć. Autorka ofiarowała swoim czytelnikom niezwykły podarunek. Sprezentowała nam zamkniętą w 376 stronach tajemnicę, gotowe rozwiązanie, za jakim zdarza nam się gonić latami. Krystyna Mirek pozwala odbiorcy utożsamiać się z bohaterami, gdyż ci są niezwykle prawdziwymi ludźmi z krwi i kości, żyjącymi po sąsiedzku. W książkach Krystyny Mirek odnajdujemy.. siebie, dlatego te są magiczne i wyjątkowe.

Krystyna Mirek uświadamia czytelnikowi, jaką siłą dysponuje każdy człowiek. Prośba do losu może zostać wysłuchana, jednak to, co zrobimy z otrzymanym podarunkiem, pozostaje już w naszej gestii. To właśnie my sami mamy moc tworzenia, możemy podejmować decyzje, które w pełni odmienią życie. "Podarunek" to opowieść o tym, że nie istnieją gotowe rozwiązania, a złoty środek jest mitem. Autorka przepięknie pisze o życiu swoich bohaterek, nie oszczędzając nam wzruszeń oraz radości. 

"Podarunek" to wyjątkowa książka na wyjątkowy czas. Doskonale sprawdzi się jako prezent pod choinkę, umili długie, zimowe wieczory, rozgrzeje nasze serca i dusze. To jedna z tych powieści, których nie chcemy kończyć jednym tchem. Mamy ochotę delektować się słowem, cieszyć ciepłem, jakie rozlewa się po naszym ciele podczas lektury. Współodczuwamy z bohaterami, coraz mocniej zaciska się nawiązana między czytelnikiem a postacią więź. Krystyna Mirek bez wątpienia wykazuje się niecodziennym talentem do pisania powieści obyczajowych. Już dzisiaj wiem, że z radością przeczytam każdą jej książkę.

Dziękuję Wydawnictwu Filia za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego powieści!

Krystyna Mirek "Podarunek"
Wydawnictwo Filia, 2014
ilość stron: 376
data premiery: 05.11.2014