Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teresa monika rudzka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teresa monika rudzka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 września 2014

Teresa Monika Rudzka "Zawsze będę Cię kochać" [Recenzja]




Śmierć bliskiej osoby zawsze jest dla nas ciosem, kiedy jednak umiera dziecko, burzy się porządek życia. Naturalną, chociaż pełną goryczy i bólu, koleją losu jest sytuacja, gdy dzieci chowają swoich rodziców. Czasem jednak nadchodzi do najgorszej ze wszystkich możliwości - kiedy to rodzic przeżywa śmierć dziecka. "Zawsze będę Cię kochać" to świadectwo matki, która pochowała 32-letnią córkę, zaledwie po 8 miesiącach po jej ślubie.

Ałbena Grabowska napisała o tej książce, że "ta książka nie powinna była powstać, (...) bo córka nie powinna umrzeć". Ale umarła. Kilka miesięcy po swoim ślubie, Anastazja zaczyna chorować. Diagnoza jest jak wyrok: nowotwór, glejak wielopostaciowy, zostało jej maksymalnie 12 miesięcy życia. Kobieta umiera zaledwie kilka tygodni później. Jej już nie ma, nie cierpi, rozpoczyna się jednak niekończący się dramat najbliższych, w szczególności matki. Matki, która wielką miłość i tęsknotę przelewa na e-maile, pisane do córki przez kolejne miesiące po jej śmierci. E-maile, jakie wraz ze wspomnieniami męża i przyjaciół zmarłej, posłużą jako materiał do napisania tej książki. 

Teresa Monika Rudzka obnaża swą duszę, przepięknie ubierając w słowa cały swój ból i tęsknotę. To najbardziej osobista książka, jaką miałam okazję czytać, ale jednocześnie pełna szacunku dla intymności i prywatności. "Zawsze będę Cię kochać" to hołd złożony przez matkę zmarłej córce, świadectwo jej życia i śmierci, ale wciąż przede wszystkim - życia. Mimo iż Rudzka pisze o zmarłej córce, ta powieść jest swego rodzaju afirmacją życia. Życia, które pozostawia ślad. Życia, które wbrew temu, że nadchodzi jego kres, trwa dalej, w pamięci i świadomości tych, co zostali.

"Zawsze będę Cię kochać" to piękna i wzruszająca historia, pełna delikatności i subtelności. Jeśli ktoś kiedyś w ogóle sportretował miłość, tą osobą z pewnością była Teresa Monika Rudzka. Bo tę miłość czuć na każdej stronie, w każdym słowie. Obawiałam się zderzenia z tą lekturą. Przyznaję, bałam się, iż żałoba matki po stracie dziecka może okazać się przytłaczająca. Nic bardziej mylnego. "Zawsze będę Cię kochać" ma zadziwiającą moc oczyszczania, uświadamia miejsce w szeregu spraw ważnych i tych mniej ważnych. Matka nie wybiela swojej osoby, szczerze opowiada również o tych ciemniejszych stronach żałoby, swoich wadach i jak nikt opisuje ludzkie charaktery.

Co bardziej wnikliwy czytelnik dostrzeże w książce postać Ałbeny Grabowskiej, znanej i lubianej polskiej pisarki. Wprawdzie występuje tu pod pseudonimem, ale nie sposób pomylić jej z kimś innym. Właśnie - pseudonimy. Jedyny zgrzyt w całości. Ja rozumiem, iż autorka uszanowała prywatność swoich bohaterów, ale dlaczego akurat James Montgomery, Remedios czy Vandela? Takie to mało realistyczne, a ja w literaturze akurat lubię stąpać mocno po ziemi...

"Zawsze będę Cię kochać" to trudna emocjonalnie, niesamowita książka. Ale i piękna, bo czy istnieje miłość piękniejsza niż ta matki do dziecka? Miłość, która nie przeminie, jedyna taka, jaka rzeczywiście będzie trwać, i trwać, i trwać, bo nie zniszczy jej nic. Również śmierć, kiedy nadejdzie zbyt wcześnie i odbierze matce ukochane dziecko. Ale nie odbierze miłości, jakiej świadectwo dała Teresa Monika Rudzka.

Dziękuję autorce i Wydawnictwu Harlequin za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Teresa Monika Rudzka, "Zawsze będę Cię kochać"
Wydawnictwo Mira dla Harlequin, 2014
data premiery: 10.09.2014
ilość stron: 368