Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joanna szarańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joanna szarańska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 grudnia 2017

Joanna Szarańska "Cztery płatki śniegu"






Joanna Szarańska "Cztery płatki śniegu"
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017
Liczba stron: 334
Data premiery: 08.11.2017 r.


PATRONAT MEDIALNY PRZEGLĄDU CZYTELNICZEGO


W tym roku mamy prawdziwy urodzaj powieści świątecznych. Nie wszystkie trafiają do mojego gustu, ale "Cztery płatki śniegu" Joanny Szarańskiej to jedna z tych powieści, na które od razu miałam szczególną chrapkę. I wcale nie dlatego, że znam pisarkę osobiście. Często powtarzam, że potrafią mnie rozbawić tylko trzej autorzy, a właściwie trzy autorki: Rudnicka, Pietrzyk i Szarańska właśnie. Jeśli więc szukacie komedii świątecznej, przy której będziecie turlać się ze śmiechu, trafiliście idealnie. Ale nie tylko. Bo tym razem Szarańska idzie o krok dalej i sprawia, że po lekturze jej książki człowiekowi robi się cieplej na sercu. Pisarka wychodzi poza konwencję komedii, zarażając nas tą magią świąteczną, tym oczekiwaniem na kilka grudniowych, wyjątkowych dni. Pokazuje, że potrafi nie tylko bawić, ale również wzruszyć, skłonić do refleksji. "Cztery płatki śniegu" to historia mieszkańców pewnej kalwaryjskiej kamienicy. Historia, a właściwie kilka historii. Punktem kulminacyjnym, jak to zwykle w tego typu opowieściach bywa, jest Wigilia, do której przygotowują się nasi bohaterowie. Niestety, w tym roku przygotowania nie przebiegają tak, jak życzyliby sobie mieszkańcy. Zamiast lepić pierogi Zuzanna biega po mieście próbując uwieść swojego (nie)wiernego męża, Monika podejmuje bezskuteczne próby pozbycia się teściowej z domu, a Kajetan zamierza ukryć przed ciekawskim wzrokiem domowników świerszczyki swojego przyjaciela. Absurd goni absurd, a czytelnik ma ubaw po pachy. W tym całym ambarasie bohaterowie zapominają o tym, co w świętach jest najważniejsze. Ale jest jedna osoba, która zamierza im o tym przypomnieć... Zdecydowanie polecam, jedna z lepszych świątecznych powieści, jakie czytałam.

piątek, 24 lutego 2017

Patronat medialny: Joanna Szarańska "Nic dwa razy się nie zdarzy"



Nic dwa razy się nie zdarzy? Ta zasada nie sprawdza się, niestety, w przypadku Kaliny. Moja ulubiona bohaterka zostaje porzucona przed ołtarzem. Znowu! Nie byłaby sobą, gdyby nie wyszła z tych tarapatów z typowym dla siebie wdziękiem. Poplułam czytnik ze śmiechu i nie poszłam spać, dopóki nie poznałam zakończenia tej szalonej historii!

"Nic dwa razy się nie zdarzy" to bez wątpienia najbardziej "kryminalna" powieść w serii "Kalina w malinach" i... najlepsza! Zaczyna się całkiem niewinnie. Kalina przygotowuje się do ślubu ze swoim ukochanym. Ma zamiar odgonić weselnego pecha. W przeszłości już jeden ślub w jej wykonaniu nie doszedł do skutku. Ale tym razem będzie inaczej, prawda? W końcu nic dwa razy się nie zdarzy! Kiedy jednak Marek nie stawia się na ślubie, Kalina jest wściekła. Po ukochanym ślad zaginął, ale przecież nie od dziś wiadomo, że zakochana kobieta jest gotowa na wszystko, aby doprowadzić swojego lubego przed ołtarz. Tym razem Kalinie przyjdzie... zamieszkać w domu gangstera. A wszystko to, by odnaleźć ukochanego.

Przezabawna, pomysłowa i zapadająca w pamięć - taka jest najnowsza powieść Joanny Szarańskiej. Uwielbiam poczucie humoru tej kobiety. Absurd goni absurd. Bywam ponurakiem. Serio, nie ruszają mnie podobno arcyzabawne komedie. Tylko kilku polskich autorów potrafi mnie rozbawić - Rudnicka, Pietrzyk i... Szarańska właśnie. Podczas lektury "Nic dwa razy się nie zdarzy" wielokrotnie zwijałam się ze śmiechu. Kalina jest bohaterką z gatunku tych, które nie sposób nie pokochać całym sercem. Rozkojarzona, nieco łatwowierna (chociaż ona sama twierdzi, że może jest naiwna, ale nie łatwowierna) i kompletnie nierozumiejąca reguł świata, w którym się znalazła. Mimo to udaje jej się zatrząść całym półświatkiem gangsterskim. Tak się ustawić potrafi tylko Kalina.

Napisana z lekkością powieść "Nic dwa razy się nie zdarzy" potwierdza mocną pozycję Joanny Szarańskiej na rodzimej scenie literatury rozrywkowej. To dopiero trzecia książka pióra utalentowanej pisarki, a już zdążyła sobie zjednać serca oddanych czytelników. Nic dziwnego. Z Kaliną mogą się identyfikować wszystkie kobiety, a jej perypetie stanowią doskonałą rozrywkę w szarej, niepozbawionej problemów rzeczywistości. Gwarantuję, że za sprawą Kaliny wielokrotnie się uśmiechniecie. Nie przegapcie tej historii!

Joanna Szarańśka "Nic dwa razy się nie zdarzy"
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2017
liczba stron: 312
data premiery: 01.03.2017

sobota, 3 grudnia 2016

Joanna Szarańska | Chłonę smaki, zapachy i melodie Świąt




To kolejna, trzecia już odsłona lubionego przez Was cyklu świątecznego.
Jak co roku, poprosiłam dziesięć autorek o przygotowanie wpisów, które umilą przygotowania do Świąt. Zapraszam na pierwszą odsłonę, której bohaterkami są Joanna Szarańska, autorka komedii "I że ci nie odpuszczę" i "Kocha, lubi, szpieguje", oraz... jej córeczka Milenka. :)


Każdego roku wpatruję się z zachwytem w kolorową choinkę i myślę, że muszę się nią nacieszyć, bo kolejne święta dopiero za rok. A potem miesiące przemijają szybko i zanim się spostrzegę, na ulicach znów pojawiają się świąteczne dekoracje, a ja mimowolnie zaczynam podśpiewywać pod nosem „Merry christmas everyone”. Uwielbiam tę piosenkę!

Gwiazdka to okres, który bardzo silnie na mnie oddziałuje. Wczuwam się w klimat, śpiewam kolędy, chłonę smaki, zapachy i melodie. To także czas, kiedy często popadam w zadumę i wzruszenie. Potrafi mnie do tego skłonić refleks kolorowego światełka w kołyszącej się na gałązce bombce, zapach gotowanego barszczu z grzybami, przyklejony do języka opłatek albo smak ukrytej pod choinką czekolady. W takich chwilach bardzo często wracam myślami do świąt z dzieciństwa albo myślę o mamie, której bardzo nam brakuje przy wigilijnym stole.
W naszym domu święta obchodzi się bardzo tradycyjnie, choć niektóre tradycje zostały nieco zmodyfikowane :)

W Wigilię od rana gotujemy różne przysmaki i stroimy choinkę. Od dwóch czy trzech lat przy tym drugim dzielnie pomaga Milenka, co sprawia, że cały proces nieco się wydłuża, ale nam to nie przeszkadza. Z tego samego powodu od pewnego czasu mamy na drzewku ozdoby nietłukące... trochę wiklinowych, trochę drewnianych, trochę własnoręcznie uszytych przeze mnie z filcu. W tym roku planowałam odkurzyć zapomniane bombki, ale w domu pojawił się kot Cynamon, więc jeszcze nie wiem, jak to będzie... ;)

Przy ubieraniu choinki często wspominam drzewka towarzyszące mi w dzieciństwie. Jedna z moich choinek miała nawet imię, cóż, pomysłowość dziecka nie zna granic! Poza tym często mieliśmy świeże drzewka, przyniesione prosto z lasu, pachnące. Wisiały na nich cukrowe laski w błyszczących papierkach i anielskie włosie, którego odrobinę się bałam. I setki kolorowych baniek, a przynajmniej tak mi się wydawało, gdy byłam dzieckiem...

Zawsze wypatrujemy pierwszej gwiazdki, ale do stołu wigilijnego zasiadamy wtedy, kiedy zaburczy w dziecięcym brzuszku. Oczywiście to tylko metafora, nie myślcie, że głodzimy dziecko ;) Przed wieczerzą wspólnie się modlimy i łamiemy opłatkiem. Ta część wieczoru jest dla mnie bardzo wzruszająca, czasami aż ściska mnie w gardle, a talerze stojące na stole robią się dziwnie zamazane.
Na naszym wigilijnym stole znajdują się potrawy, które podawała wcześniej moja babcia, a po niej mama. Najpierw zjadamy biały barszcz z grzybami podawany z ziemniakami, potem ugotowany groch i kompot z suszonych owoców – pewnie ten przysmak niejedną osobę zdziwi, ale właśnie w ten sposób podawało się w moim domu, groch razem z kompotem z suszu. Następnie zjadamy uszka z czerwonym barszczem lub pierogi z kapustą i grzybami, a na koniec smażoną rybę, obowiązkowo karpia. Do rybki podajemy chałkę. Milenka zazwyczaj odpada po barszczyku białym, a my zajadamy dalej, klepiąc się po żołądkach i powtarzając, że mamy już dość. Na naszym stole zawsze znajduje się nakrycie dla zbłąkanego wędrowca. To kolejna tradycja, która ściska mnie za gardło.
Po wieczerzy wigilijnej nadchodzi czas, by zajrzeć pod choinkę. Cóż, my z mężem zawsze wiemy, co nam święty z brodą przyniesie, ale Milenka ma niezłą frajdę. I nie tylko ona. Naszą domową tradycją jest to, że prezenty pod choinką znajdują także zwierzaki. Zazwyczaj są to jakieś specjalne przysmaki, więc kiedy ja kartkuję nową powieść (a jakże), z kuchennego kąta dochodzi zadowolone mlaskanie...

Ze zwierzakami dzielimy się także opłatkiem, traktujemy je jak członków rodziny. Dawno, kiedy żyła moja babcia, karmiła zwierzęta gospodarskie specjalnym różowym opłatkiem. Twierdziła, że to właśnie po nim zwierzaki nabierają zdolności mówienia. I że o północy co nieco nam powiedzą, trzeba tylko podsłuchać. Próbowałam wiele razy, zakradając się do stajni, ale nigdy się nie udało. Pewnie zawczasu mnie dosłyszały i zamilkły ;)

Wieczorem długo wpatruję się w kolorowe światełka i rozmyślam. Nucę pod nosem kolędy (Milenka śpiewa głośno, ale ona kolędy śpiewa nawet latem) i dumam, że znowu muszę czekać cały rok, by poczuć niezwykłą magię wieczoru wigilijnego. A potem rok tak szybko mija...

Kochani, tej magii świątecznej Wam życzę! Spędźcie ten czas z bliskimi i cieszcie się jego niezwykłością!



wtorek, 22 listopada 2016

Joanna Szarańska "Kocha, lubi, szpieguje" | Patronat medialny




Długo oczekiwana druga część przygód mistrzyni pakowania się w kłopoty, czyli "Kaliny w malinach", właśnie trafia na księgarniane półki. Trzymam w rękach jeszcze cieplutką, pachnącą drukiem książkę i uśmiecham się do siebie pod nosem. Warto było czekać na "Kocha, lubi, szpieguje". Joanna Szarańska powraca w nowej komedii, w której tym razem ciut więcej jest kryminału niż romansu.

Sympatyczna, nieco roztrzepana Kalina w pierwszej części (czyli "I że ci nie odpuszczę") została porzucona przed ołtarzem, ale nie byłaby sobą, gdyby nie wyszła obronną ręką z kłopotów. Joanna Szarańska postawiła sobie poprzeczkę wysoko. Z kontynuacjami jest ten problem, że często-gęsto druga część nie dorasta do pięt pierwowzorowi. Możecie odetchnąć z ulgą. Kalina nie straciła nic ze swojego uroku, a autorka daje prawdziwy popis swojego talentu. Już wiemy, że bohaterka lubi pakować się w kłopoty. Tym razem znów zostaje wpuszczona w maliny, kiedy przyjaciółka podrzuca jej dziecko. Kalina ponownie ląduje w dobrze sobie znanych terenach, czyli w Kamionkach, i zupełnie przypadkiem staje się główną podejrzaną o morderstwo. Cóż, nie byłaby sobą, gdyby nie wzięła spraw w swoje ręce.

Niełatwo o dobrą komedię. Często okazuje się, że humor jakiś nie taki, a bohaterowie zamiast bawić, wzbudzają niesmak. Joanna Szarańska, jako jedna z nielicznych autorek, potrafi mnie rozbawić do łez. Kapitalne dialogi, podszyty mocną dawką ironii humor sytuacyjny i cięte języki postaci sprawią, że nawet największe ponuraki uśmiechną się nad lekturą powieści "Kocha, lubi, szpieguje". Tym razem sprawa jest poważniejsza, wszak Kalinie przyjdzie rozwiązać sprawę najprawdziwszego morderstwa, nie tam żadnej szajki złodziei, a więc stawka jest znacznie wyższa. I - jak się zapewne domyślacie - rzecz robi się przez to jeszcze bardziej zabawna! Ale dobra zabawa to nie jedyne, co przygotowała dla swoich czytelników Joanna Szarańska. W swojej książce porusza bardzo ważny temat - pisze o porzucanych, szczególnie w okresie wakacyjnym, czworonożnych przyjaciołach. Jednym z bohaterów tej części jest sympatyczny kundelek, Młynek, a część dochodów ze sprzedaży "Kocha, lubi, szpieguje" zostanie przeznaczona na rzecz Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Jestem przekonana, że Kalina, Marek, Szparka i Młynek podbiją serca czytelników. "Kocha, lubi, szpieguje" to idealna propozycja na długie jesienne wieczory. Joanna Szarańska udowadnia tą książką, że może pochwalić się talentem komediowym i lekkim piórem, co na pewno pozwoli jej zjednać sobie serca kolejnych odbiorów. Moje już zdobyła! 

Joanna Szarańska, Kocha, lubi, szanuje"
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2016
liczba stron: 328
data premiery: 23.11.2016

czwartek, 28 stycznia 2016

Patronat medialny: Joanna Szarańska "I że ci nie odpuszczę" | Recenzja przedpremierowa



Kryminalno-romantyczna komedia pomyłek w najlepszym wydaniu! Doskonale nakreślone portrety bohaterów, jakich pozazdrościć autorce mogą doświadczeni pisarze – autorski debiut Joanny Szarańskiej to soczysta, wielobarwna opowieść o porzuconej przed ołtarzem pannie młodej. Polecam!


To miał być ślub jak z bajki. A potem, oczywiście, "i że cię nie opuszczę aż do śmierci", które Kalina wiązała z obietnicą szczęśliwego życia. Kiedy jednak Kalina przed ołtarzem dowiaduje się, że jej narzeczony wkrótce zostanie ojcem dziecka jednej z jej koleżanek, wzburzona wybiega z kościoła i owszem, zaczyna całkiem nowe życie, ale nie takie, jakiego się spodziewała. Nie dość, że musi poratować swoje złamane serce to jeszcze sąsiedzi i ekspedientka z osiedlowego sklepiku dziwnie się na nią patrzą. Wtedy Kalina otrzymuje voucher do spa, który miał być jej prezentem ślubnym, a że narzeczony przepadł wraz z najlepszą koleżanką, Kalina postanawia sama skorzystać z karty podarunkowej. Niestety (a może stety?) zamiast do luksusowego ośrodka, trafia do podupadłego dworku, który co prawda w planach ma być gabinetem spa, ale w rzeczywistości w ogóle go nie przypomina. Wkrótce okazuje się, że na Kalinę czeka więcej niespodzianek...

"I że ci nie odpuszczę" to autorski debiut Joanny Szarańskiej, który debiut przypomina tylko z nazwy. Autorka prezentuje czytelnikom kapitalny, dojrzały warsztat, który pozwolił na stworzenie komedii na bardzo wysokim poziomie. W Polsce współcześnie pisze (i wydaje!) wielu doświadczonych pisarzy, których twórczości daleko do "I że ci nie odpuszczę". Joanna Szarańska jest niesamowitą szczęściarą, gdyż została obdarzona nieprzeciętnym, wrodzonym talentem narracyjnym i nieograniczoną wyobraźnią do tworzenia żartów sytuacyjnych. Precyzyjnie żongluje dowcipem i rzuca niezwykle ciętymi ripostami, a stworzone przez nią dialogi rozbawią nawet najbardziej ponurego czytelnika. Dawno nie czytałam tak dobrej komedii obyczajowej z lekkim zabarwieniem kryminalnym, a przecież to dopiero autorski debiut Szarańskiej!

Moją zdecydowaną faworytką jest Szparka - nowo poznana, sympatyczna znajoma Kaliny, a scena, w której bohaterki spotykają się po raz pierwszy powinna przejść do kanonu literatury komediowej. To postać, która zapada w pamięć na długo, a samo jej pojawienie się na scenie wywołuje szeroki uśmiech. Mam wrażenie, że Joanna Szarańska nie tworzy rzeczywistości, a jedynie ją opisuje. Jest doskonałą obserwatorką, potrafi wyciągnąć z codziennych sytuacji najbardziej soczyste kąski, dodać szczyptę absurdu i... otrzymać humor na doskonałym poziomie. Nie lubię porównywać autorów, uważam, że każdy z pisarzy ma swój indywidualny styl, ale gdybym miała przyrównać Joannę Szarańską do innej polskiej autorki, bez wątpienia byłaby to Natasza Socha - obie mają genialne poczucie humoru.

Rzadko zdarza się taki dobry, wypełniony po brzegi debiut, który nie pozostawia po sobie niedosytu. Joannie Szarańśkiej udała się ta trudna sztuka, stworzyła świetną powieść, będącą obietnicą udanej kariery na rynku wydawniczym. Czekam na więcej!

Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Joanna Szarańska "I że ci nie odpuszczę"
Wydawnictwo Czwarta Strona, 2016
liczba stron: 314
data premiery: 03.02.2016

piątek, 15 stycznia 2016

Patronat medialny | Zapowiedź: "I że ci nie odpuszczę" Joanna Szarańska



3 lutego pod patronatem Przeglądu czytelniczego ukaże się debiutancka powieść Joanny Szarańskiej, "I że ci nie odpuszczę".


Kryminalno-romantyczna komedia pomyłek w najlepszym wydaniu! Doskonale nakreślone portrety bohaterów, jakich pozazdrościć autorce mogą doświadczeni pisarze – autorski debiut Joanny Szarańskiej to soczysta, wielobarwna opowieść o porzuconej przed ołtarzem pannie młodej. Polecam!
Magdalena Majcher, przeglad-czytelniczy.blogspot.com

To miał być najpiękniejszy dzień w życiu Kaliny. Długa, biała suknia, ukochany mężczyzna u boku i uroczyste słowa „I nie opuszczę cię aż do śmierci”. Piękny sen pryska, kiedy przed ołtarzem okazuje się, że pan młody wkrótce zostanie tatusiem… dziecka innej kobiety. Kalina, mimo niespodzianki, postanawia wykorzystać jedyny prezent ślubny, jaki otrzymuje po przerwanej ceremonii – voucher do spa w zabytkowym dworku. Uzbrojona w walizkę fatałaszków i powieść o Bridget Jones wyrusza, by zakosztować luksusów i wyleczyć złamane serce…
Niedoszła panna młoda trafia do niezwykłego miejsca, gdzie brakuje wanny z hydromasażem i drogich kosmetyków, zaś urodę poprawia się kozim twarożkiem i kąpielami w mleku. Niespodziewany splot okoliczności sprawia, że Kalina pojawia się w dworku w zupełnie innym charakterze niż planowała, a to dopiero początek niespodzianek…

Joanna Szarańska, "I że ci nie odpuszczę", Wydawnictwo Czwarta Strona, premiera 03.02.2016