Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbigniew zborowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbigniew zborowski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 października 2015

Zbigniew Zborowski "Pąki lodowych róż" | Recenzja



Dla wszystkich czytelników, których (tak jak i mnie) zachwyciła powieść Zbigniewa Zborowskiego "Trzy odbicia w lustrze" mam bardzo dobrą wiadomość. W księgarniach pojawiła się już najnowsza książka autora, "Pąki lodowych róż". Chociaż dzisiaj jestem kompletnie niewyspana przyznam, że warto było zarwać noc. "Pąki lodowych róż" to rewelacyjna saga rodzinna, która kończy się w czasach współczesnych, a jej początki sięgają 1939 roku.

Anna i Bartek przygotowują się do narodzin swojego pierwszego dziecka i... coraz bardziej oddalają się od siebie. Ania czuje, że jej mąż skrywa przed nią tajemnicę. Nie ma pojęcia, że Bartek z przerażeniem wspomina traumatyczne wydarzenia z przeszłości i z lękiem spogląda w przyszłość. Obawia się, iż nie podoła nowej roli. Rozpamiętując rodzinne sekrety, nie ma pojęcia, że ściągnie demony do swojego domu. Babcia Bartka, Natalia przeżyła koszmar wojny, ale już nigdy nie była tą samą osobą. Kiedy rozpoczął się międzynarodowy konflikt, młoda wówczas dziewczyna przebywała we Lwowie. W niedługim czasie znalazła się na Syberii, gdzie wygrała życie, ale straciła siebie i.... coś jeszcze. Podjęte przez nią decyzje będą rzutować na losy przyszłych pokoleń. Wojna się jeszcze nie skończyła. 

"Pąki lodowych róż" to emocjonująca, napisana niezwykle sugestywnie saga rodzinna o przeszłości, która wciąż odciska piętno na życiu kolejnych pokoleń. Na kartach powieści spotkamy bohaterów znanych z "Trzech odbić w lustrze", jednak to zupełnie nowa, odrębna opowieść. W poprzedniej książce poznaliśmy rodzinną historię Ani, tym razem przyjrzymy się z bliska losom przodków jej męża, Bartka Pileckiego. "Trzy odbicia w lustrze" były sagą typowo kobiecą, gdyż w rodzinie Ani na świat przychodziły tylko dziewczynki. "Pąki lodowych róż" są opowieścią zdeterminowaną przez mężczyzn, chociaż nie brakuje tu także kobiet, chociażby nestorki lodu, Natalii. Losy bohaterów zostały w kapitalny wręcz sposób przedstawione na tle kluczowych wydarzeń XX i XXI wieku. Zbigniew Zborowski sprostał wyzwaniu, które postawił sobie sam, pisząc "Trzy odbicia w lustrze". Nie jest łatwo powrócić po tak rewelacyjnej powieści. Autorowi się to udało, napisał kolejną perełkę wśród polskiej literatury obyczajowo-historycznej.

Zbigniew Zborowski napisał powieść wybitną, w której kolejne wydarzenia i wspomnienia z przeszłości determinują życie oraz charakter głównych bohaterów. Zachwycił mnie sposób, w jaki autor stworzył portrety psychologiczne swoich postaci. Posługując się pojedynczymi obrazami powołał do życia ludzi uwarunkowanych poprzez środowisko, w jakim dorastali, atmosferę domu rodzinnego, a także traumatyczne zdarzenia z przeszłości, niekoniecznie dotykające ich samych, ale poprzednich pokoleń. Człowiek jest w stanie znieść wiele, ale już nigdy nie będzie taki sam, a Zbigniewowi Zborowskiemu nie obca jest ta prawda życiowa. "Pąki lodowych róż" chwytają za gardło, nie pozostawiają czytelnika obojętnym. Autor w sugestywny sposób opisał koszmar wojennej zawieruchy. "Pąki lodowych róż" to opowieść o człowieku postawionym w obliczu wielkiej historii. Człowieku, który - by przetrwać - postawi na szali własne człowieczeństwo. Czy wygra?

"Pąki lodowych róż" to jedna z lepszych sag rodzinnych, jakie miałam okazję czytać. Zachwyciła mnie co najmniej w takim samym stopniu, jak poprzednia powieść autora "Trzy odbicia w lustrze", a może nawet i bardziej? Pochłonęłam w jeden dzień i... nie mam co czytać! Taki jest właśnie problem z wybitnymi książkami. Kiedyś muszą się skończyć, a żadna inna nie wydaje się być godna, by czytać ją jako kolejną.

Dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Zbigniew Zborowski "Pąki lodowych róż"
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2015
ilość stron: 388
data premiery: 28.09.2015

wtorek, 2 grudnia 2014

Wywiad | Zbigniew Zborowski: "Przez całe życie otaczały mnie mądre i silne kobiety"




Zbigniew Zborowski - mężczyzna, spod którego pióra wychodzi rewelacyjna saga rodzinna trzech pokoleń kobiet. Napisana z niezwykłą starannością i dbałością o szczegóły historyczne, pełna magii i ciepła. Kim jest autor "Trzech odbić w lustrze"? Dlaczego to właśnie kobietom poświęcił tyle uwagi w swej najnowszej powieści? Gdzie zrodził się pomysł na napisanie książki? Która z bohaterek jest szczególnie bliska autorowi? Przekonajcie się sami.

Mężczyzna, który doskonale rozumie kobiety i pisze niesamowitą sagę rodzinną trzech pokoleń kobiet. Na usta samo ciśnie się pytanie – gdzie się Pan tego nauczył?

Przez całe życie otaczały mnie mądre i silne kobiety. Mama, babcia, a teraz żona. Miałem od kogo się uczyć! Dzięki nim szybko zrozumiałem, jak wielka moc tkwi w „słabej płci”. To właśnie dzięki kobietom nasz świat ciągle trzyma się jeszcze w jednym kawałku. To one, czy tego chcą czy nie, wciąż naprawiają to, co wymachujący szabelką mężczyźni rozwalają. Widać to szczególnie w trudnych momentach. Na przykład w czasie wojny, kiedy wokół panował chaos i zniszczenie, wiele kobiet musiało stać się faktycznymi głowami rodzin. Podczas gdy mężczyźni prężyli muskuły, one troszczyły się o byt najbliższych, bezpieczeństwo dzieci, zdobywały żywność czy ubrania. Umiały zachować w tych szalonych czasach równowagę i rozsądek. Dobrze to obrazuje czas Powstania Warszawskiego. Sami jego żołnierze często przyznają, że najniebezpieczniejszą pracę wykonywały dziewczyny – sanitariuszki. Oni strzelali do Niemców i kolaborujących z nimi Rosjan, tak. Lecz to one, w dodatku bez broni, szły w najcięższy ogień żeby dostać się do rannych. A potem opatrywały ich i taszczyły kilometrami do polowych szpitali. I jeszcze pocieszały, że „wszystko będzie dobrze”. Znana jest historia sanitariuszki, która  w samym środku piekła – pod bombami szturmowych samolotów i w ogniu artylerii – niosła rannego. Opadła w końcu z sił i poprosiła jakichś mężczyzn, żeby jej pomogli. Odmówili. Bali się. Co zrobiła ta filigranowa dziewczyna? Złapała broń rannego, wycelowała w struchlałych  facetów i kazała iść z poszkodowanym do szpitala. Trzeba mieć charakter, żeby tak postąpić, prawda?

W krótkiej notce biograficznej w książce możemy przeczytać, iż do niedawna był Pan nurkiem eksplorującym zatopione na dnie Bałtyku wraki, tak jak i jeden z bohaterów „Trzech odbić w lustrze”.  Proszę opowiedzieć o tym, jaki wpływ miała Pana pasja na ostateczny kształt powieści.

Szczerze przyznam, że… niewielki. Chociaż… Pierwszy, jeszcze zupełnie niesprecyzowany pomysł na opowieść o zwykłych ludziach, którym przyszło żyć w niezwykłych czasach, rzeczywiście  przyszedł mi do głowy podczas nurkowania. To był wrak statku, który został storpedowany na trzy tygodnie przed końcem wojny. Ludziom, którzy nim płynęli – a było ich tysiące i niemal wszyscy zginęli – prawie udało się dotrwać do końca koszmaru. Prawie… W dodatku wojna, przed którą uciekali, dopadła ich w chwili, kiedy myśleli, że właśnie wyrwali się z zagrożenia, że są nareszcie bezpieczni. Pomyślałem, że ta przewrotność losów, kompletna nieprzewidywalność i chaos jaki panuje kiedy jedni zabijają drugich na masową skalę, wydały mi się pasjonującym tłem dla powieści o losach kobiet próbujących w tym szaleństwie ocalić siebie, swoją miłość i poczucie godności. Wtedy jednak nie podejrzewałem jeszcze, że kiedykolwiek napiszę książkę. Pomysł więc się pojawił i zaraz zniknął. Trzeba było się zająć wynurzeniem, trwającą godzinę dekompresją, zmianą gazów oddechowych, wystrzeleniem boi. O tamtym pomyśle przypomniałem sobie dopiero dobrych kilka lat później, kiedy miałem już na koncie inną książkę (thriller „Nowy drapieżnik”).

„Trzy odbicia w lustrze” charakteryzują się ogromną dbałością o szczegóły historyczne. Jak przebiegały przygotowania merytoryczne? Studiował Pan dokumenty, książki, a może poznał Pan osobiście uczestników opisywanych wydarzeń?

Ja  w ogóle bardzo starannie przygotowuję się do pisania. Dokładnie obmyślam fabułę, robię charakterystyki swoich postaci, czytam, pytam, poszukuję.  Prawdę mówiąc, to te przygotowania sprawiają mi niemal tyle samo frajdy, co samo stukanie w klawiaturę. W przypadku „Trzech odbić w lustrze”, wszystko zaczęło się od lektury listów mojej babci pisanych w czasie wojny i zaraz po niej do swojej siostry. Ich treść uświadomiła mi, że nawet wtedy, w koszmarze okupacji, ludzie starali się w miarę normalnie egzystować, cieszyć rodziną, żartować. Taka już jest nasza natura, próbujemy oswoić nawet tak straszne zjawiska, jak wojna totalna. Pomyślałem, że fajnie byłoby oddać ten klimat. Wojna wojną, ale ludzie chcieli wtedy, na miarę swoich żałośnie okrojonych możliwości korzystać z  życia. Tyle, że było to strasznie trudne…
Co więcej? Zaczerpnąłem wiele z opowieści dziadka o poprzedzających wybuch wojny latach, kiedy to studiował wymarzoną polonistykę. Studia w jego rodzinie, a pochodził z robotniczego wówczas warszawskiego Powiśla, były czymś niezwykłym. Nie mieściło się w głowie, żeby syn kowala parowego mógł sobie pozwolić na luksus poświęcenia kilku lat na siedzenie w uczelnianej ławie. Koszt tego przedsięwzięcia był oszałamiający! Dziadek jednak dał radę. Jak? Każde wakacje spędzał w wielkich majątkach na Kresach udzielając dzieciom tamtejszych ziemian korepetycji. Tak zarabiał na własną edukację. I dał radę!
Wiele też dowiedziałem się od mojego ojca, który choć był poznaniakiem, akurat w roku 1939 spędzał lato w majątku u kolegi – pod Lwowem. Tam go zastała wojna, wkroczenie Rosjan, a potem wywózka aż za Ural. Wrócił do Polski dopiero w roku 1950. Ale to już była inna Polska…
Sporo wiedzy dostarczyły mi również doświadczenia reportażysty. Jako dziennikarz rozmawiałem przecież zarówno z osobami przesiedlonymi po wojnie z Kresów, ocalonymi z  Rzezi Wołyńskiej, repatriantami z dawnego ZSRR, wychowankami domów dziecka, ludźmi którzy po wojnie należeli do socjalistycznych organizacji młodzieżowych oraz… przemiłą starszą panią, która ocalała z katastrofy statku storpedowanego pod koniec wojny przez rosyjski okręt podwodny. Realia wczesnego kapitalizmu poznałem natomiast na własnej skórze. Jeździłem wtedy „na przemyt” do Berlina Zachodniego, handlowałem na bazarach, zarabiałem i trwoniłem pieniądze, troszkę łobuzowałem. Jak to w czasach przełomu. Wszystkie te doświadczenia scaliłem i uporządkowałem dzięki lekturze kilkunastu  książek dokumentalnych i historycznych, archiwalnym mapom i zdjęciom  zdobytym w antykwariatach.
W sumie więc można powiedzieć, że zbieranie materiału do książki rozpocząłem na długo zanim w ogóle przyszło mi do głowy, że kiedykolwiek jakąś książkę napiszę.
 
Która z trzech kobiet – walcząca o przetrwanie w bombardowanej stolicy podczas II wojny światowej Zosia, stawiająca pierwsze kroki w rodzącym się komunizmie Wanda czy żyjąca współcześnie Anna – jest Panu szczególnie bliska i dlaczego?

Ja kocham wszystkie trzy swoje bohaterki! Każda z nich ma różne słabości, ale i mocne strony. Każda przeżywa wzloty i upadki. Do każdej raz uśmiecha się szczęście, a raz prześladuje ją potworny pech. Historycznie rzecz biorąc najbliższa jest mi rzecz jasna Anna. Obdzieliłem ją wieloma swoimi doświadczeniami: przemyt z Berlina Zachodniego, wyprawy do Indii i na Jukatan, znajomości wyniesione z bazy nurkowej w Jastarni. Nie mogę jednak powiedzieć, że jakoś specjalnie ją wyróżniam. Chwilami słabość i tragizm takiej dziewczyny, jak Wanda (a więc „środkowej” bohaterki tej sagi) są mi najbliższe. Odkrywam w niej swoje własne słabości.

Czy ma Pan określone oczekiwania, marzenia względem „Trzech odbić w lustrze”?

Milionowa sprzedaż, tłumaczenie na dziesięć języków, sprzedanie praw do ekranizacji wytwórni Warner Bros. Nie, nie! Żartuję! Chciałbym po prostu, żeby książka spodobała się Czytelnikom.

Kto był pierwszym czytelnikiem i recenzentem Pana powieści?

Iza, moja żona. A także moja mama. Pierwsza ma dobre oko do wyłapywania niejasnych szczegółów i niekonsekwencji. A druga… Cóż, mama jako trzyletnia dziewczynka spędziła Powstanie Warszawskie w ramionach dziadka i babci. Choć była bardzo mała, wiele z tamtych strasznych dni pamięta.

Jakie dzisiaj, po premierze książki „Trzy odbicia w lustrze”, docierają do Pana opinie od czytelników?

Jak na razie, na szczęście! pozytywne. Uff. Bardzo się z tego cieszę, bo przecież nikt nie pisze książek dla siebie. Opinia Czytelników to jedyna wiarygodna miara wartości książki. Ujęła mnie też opinia mojej – że pochlebię sobie tak ją nazywając – koleżanki, Marii Ulatowskiej, autorki wielu bestsellerów, która bardzo moją powieść pochwaliła.

Czy saga to gatunek, z którym wiąże Pan przyszłość? Czy planuje Pan pozostanie w temacie na dłużej?

Szczerze mówiąc, nie wiem. Nie zastanawiałem się jeszcze nad tym.  Pisanie książek to dla mnie czysta przyjemność, pasja a nie sposób zarabiania na życie. Jestem więc w komfortowej sytuacji bo mogę siadać do pisania dopiero wtedy, kiedy poczuję że koniecznie, bezwzględnie chciałbym opowiedzieć coś ciekawego. 

niedziela, 23 listopada 2014

Konkurs! Wygraj powieść Zbigniewa Zborowskiego "Trzy odbicia w lustrze"





Konkurs!

Wygraj 1 z 2 egzemplarzy powieści "Trzy odbicia" w lustrze Zbigniewa Zborowskiego ufundowanych przez Wydawnictwo Zysk i S-ka.

"Trzy odbicia w lustrze" to wspaniała, trzypokoleniowa saga kobiet z rodziny Czeplińskich.

Czekamy na Twoje "Trzy odbicia w lustrze"!

Zadanie konkursowe polega na przedstawieniu Twoich tytułowych"Trzech odbić w lustrze". Pozostawiamy pełną dowolność formy oraz treści. 
Czekamy na zdjęcia, prace plastyczne, opowiadania, wiersze, anegdotki.. Liczymy, iż uruchomicie wodze wyobraźni.

Prace konkursowe należy przesyłać na adres mailowy przegladczytelniczy@interia.pl do 01.12.2014 do godz. 23:59 włącznie. Wyniki dnia następnego na fanpage'u Przegląd czytelniczy.

Warunkiem udziału w konkursie jest polubienie strony organizatora konkursu Przegląd czytelniczy oraz sponsora nagród Wydawnictwa Zysk i S-ka.

Konkurs jest przeznaczony dla wszystkich osób zamieszkałych na terenie oraz poza granicami RP, pod warunkiem wskazania adresu do wysyłki na terenie kraju.

piątek, 21 listopada 2014

Zbigniew Zborowski "Trzy odbicia w lustrze" [Recenzja]




Zosia, Wanda, Anna. Trzy kobiety, jedna tajemnica. Wprawione w ruch wielkie koło fortuny, które potrzebowało 75 lat, by zakończyć pełen obrót. Nieważne, czy twardo stąpacie po ziemi, uważacie, że wszelkie nieszczęścia, jakie nas spotykają, są wynikiem ludzkich błędów, pomyłek, raz źle obranych dróg. Możliwe, że wierzycie w zabobony, ufacie, iż rzucony czar może na zawsze zmienić losy trzech pokoleń kobiet. To nieważne, bo i w jednym i w drugim przypadku po prostu musicie przeczytać książkę Zbigniewa Zborowskiego "Trzy odbicia w lustrze". Książkę, która mocno mnie oczarowała.

Zosia spędza upalne lato 1939 roku w otoczonym wołyńskimi lasami dworku Hryniewiczów. Serce młodej, ufnej dziewczyny szybko ulega zalotom dziedzica majątku, Adama Hryniewicza. Zosia zawsze marzyła o lepszym życiu, niż to, jakie wiedli jej rodzice. Upragnione studia i praca korepetytorki u Hryniewiczów miała jej w tym pomóc. Prawie jej się udało. Dziewczyna zachodzi w niechcianą ciążę, a chwilę później wybucha wojna. Zosia z córką przy boku wraca do płonącej Warszawy, podejmuje heroiczne wręcz wysiłki, by pozostać przy życiu i ocalić swoje dziecko. Fatum dosięgnie nie tylko Zosię, ale i jej córkę Wandę - ofiarę nowego systemu oraz Annę - wnuczkę, która stawia swe pewne kroki w kapitalistycznej rzeczywistości. Czy uda się odwrócić los? Zosia doskonale pamięta pewną kobietę, która w przedwojennej Warszawie rzuciła przekleństwo na młodą wówczas dziewczynę oraz cały jej ród.

Zadziwiające, jak doskonale Zbigniew Zborowski rozumie potrzeby kobiet. Autor stworzył przepiękny, dostarczający wielu wzruszeń i radości portret trzech pokoleń kobiet. Bohaterki są absolutnie wyjątkowymi osobami, kobietami, z którymi chętnie usiadłabym przy gorącej herbacie i posłuchała opowieści o ich zadziwiających losach. Musiałam zadowolić się powieścią "Trzy odbicia w lustrze" i nie był to marny substytut. Zbigniew Zborowski napisał wspaniałą sagę, ukazując zależności pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, między historią naszej rodziny a nasza własną opowieścią. Zborowski upewnia nas w przekonaniu, iż dzieje każdego człowieka będą niepełne bez świadectwa przodków, co doskonale rozumieją starsze osoby. Pozostaję oczarowana portretami tych kobiet, a w szczególności jednej z bohaterek już w jesieni swego życia. Postać emanuje spotykaną tylko u naszych ukochanych babć niezwykłą mądrością życiową, spokojem. Zbigniew Zborowski obudził we mnie najgłębsze tęsknoty serca.

"Trzy odbicia w lustrze" prowadzi czytelnika przez życie trzech pokoleń kobiet, nie oszczędzając ich przed wpływem historii nieco potężniejszej aniżeli dzieje rodu - historii Polski, Europy i świata. Zbigniew Zborowski do niedawna był nurkiem eksplorującym zatopione na dnie Morza Bałtyckiego wraki i swoją pasję w intrygujący sposób połączył z opowieścią o kobietach z rodziny Czeplińskich oraz elementami historii XX wieku. Mieszanka daje piorunujący, zachwycający czytelnika efekt. Autor stworzył niesztampową, ambitną i porywającą sagę, nie tylko dla kobiet. Jest to opowieść o trzech pokoleniach kobiet, ale zdecydowanie nie tylko dla pań. Również mężczyźni znajdą w tej historii coś dla siebie. 

"Trzy odbicia w lustrze" to napisana z niezwykłą dbałością o szczegóły i autentyzm saga rodzinna, która wciąga bez reszty. Poza pięknym literackim językiem i ekscytującą fabułą oferuje nam coś jeszcze. Za pomocą tej książki możemy dokładnie przyjrzeć się lustrzanemu odbiciu bohaterek powieści oraz.. swojej własnej rodziny. Gorąco polecam.

Dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Zbigniew Zborowski "Trzy odbicia w lustrze"
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014
ilość stron: 416
data premiery: 13.10.2014