Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diane chamberlain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diane chamberlain. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 września 2018

Diane Chamberlain "Skradzione małżeństwo"



Diane Chamberlain, "Skradzione małżeństwo"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2018
Seria: Kobiety To Czytają
Liczba stron: 568
Data premiery: 18.09.2018 r.


Właśnie dzisiaj w księgarniach ukazała się najnowsza powieść cenionej przeze mnie amerykańskiej pisarki Diane Chamberlain. Moja fascynacja książkami tej autorki zaczęła się od "Zatoki o północy", śmiało można więc powiedzieć, że trwa już od 5 lat. Za co cenię powieści Chamberlain? Przede wszystkim za rozbudowane tło społeczne i umiejętność budowania suspensu, co po raz kolejny udowodniła w "Skradzionym małżeństwie".
Dlaczego Tess nagle zerwała zaręczyny i porzuciła swoje dotychczasowe życie? Co ją skłoniło do tego, aby wyjść za obcego mężczyznę? Jeśli znacie już twórczość Diane Chamberlain, ta książka nie będzie dla Was zaskoczeniem. Jesteście przygotowani na świetną lekturę i właśnie taką otrzymacie. Jeżeli dopiero zaczynacie swoją przygodę z książkami Chamberlain (uważajcie! uzależniają!), na "dzień dobry" czeka Was mocne uderzenie, bo to jedna z lepszych powieści tej autorki. Wiem, co mówię. Przeczytałam czternaście książek Chamberlain. To wspaniałe, że pisarka nadal potrafi mnie zaskoczyć. Za każdym razem obiera nowy kierunek, nie podąża utartymi ścieżkami. Wprawdzie w każdej jej książce są tajemnice i jest rodzina, ale to jedyne, co łączy te powieści. W "Skradzionym małżeństwie" podobał mi się wątek epidemii polio, która wybuchła na południu Stanów Zjednoczonych w latach 40. Chamberlain przemyca do fabuły intrygujące wątki, sprawia, że za każdym razem czytelnik może dowiedzieć się czegoś nowego. A przy tym ma zapewnioną doskonałą rozrywkę.

czwartek, 22 czerwca 2017

Diane Chamberlain "Światło nie może zgasnąć"




Diane Chamberlain "Światło nie może zgasnąć"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, seria Kobiety To Czytają
Data premiery: 08.06.2017
Liczba stron: 584

Granica między miłością a obsesją jest bardzo cienka, o czym przekonują się bohaterowie powieści "Światło nie może zgasnąć" autorstwa Diane Chamberlain. Pisarka ponownie stawia czytelnika w ogniu pytań. Skłania do wielu refleksji. Przekonuje, że często pod pozorami idealnego życia skrywają się ludzkie dramaty. Czy naprawdę znamy człowieka, z którym dzielimy życie? Lubię książki Diane Chamberlain, bo nie pozostawiają czytelnika z gotowymi rozwiązaniami, a raczej skłaniają do poszukiwań. W powieści "Światło nie może zgasnąć" pisarka ponownie porusza ważne i trudne tematy związane nie tylko z małżeństwem, ale też wychowywaniem dzieci. Pokazuje, jak duży wpływ na dzieci mają przeszłość i dzieciństwo ich rodziców. Chamberlain pozwala co wnikliwszemu czytelnikowi wyciągnąć właściwe wnioski z wydarzeń, które wstrząsnęły nie jedną, a dwoma rodzinami. To świetna, wielowątkowa powieść obyczajowo-psychologiczna. Rozpoczyna się od mocnego uderzenia, później akcja na moment zwalnia, aby w końcu wciągnąć czytelnika w wir wydarzeń i nie dać mu wytchnąć do nieprzewidywalnego finału.

niedziela, 1 stycznia 2017

Diane Chamberlain "Jak gdybyś tańczyła" | Recenzja przedpremierowa



Czekałam na tę powieść, odkąd natrafiłam w sieci na informację o amerykańskiej premierze "Pretending to Dance". W międzyczasie Wydawnictwo Prószyński i S-ka wydało kilka książek Diane Chamberlain, ale mój głód dobrej prozy obyczajowej nie został zaspokojony. "Dar morza" czy "W cieniu" to powieści z początków kariery pisarki i, niestety, nie należą do najlepszych książek Chamberlain. W końcu doczekałam się polskiego wydania "Pretending to Dance", czyli "Jak gdybyś tańczyła". Warto było czekać.

Blurb brzmi całkiem niewinnie. Ot, kolejna para bezskutecznie stara się o dziecko i w końcu decyduje się na adopcję. W tle mamy tajemnicę rodzinną i wątpliwości przyszłej matki, czy będzie umiała pokochać maleństwo, które trafi do jej domu. Uwierzcie mi, że to jedynie preludium tego, co czeka czytelnika. Bo Chamberlain w tej powieści sięga po tematy z gatunku tych najtrudniejszych. Molly jest szczęśliwa ze swoim mężem, ma satysfakcjonujące życie zawodowe. Idealnego obrazka ma dopełnić dziecko, które wkrótce pojawi się w ich rodzinie. Ale to tylko fasada, pod którą kryją się niewypowiedziane słowa i wstydliwe sekrety. Molly nawet swojemu mężowi nie opowiedziała o trudnej przeszłości. O rodzinnym domu, który opuściła w wieku kilkunastu lat, a do którego nigdy już nie wróciła. O ojcu, który umarł w zupełnie innych okolicznościach, niż Molly utrzymuje. I o matce, która, wbrew temu co Molly opowiada, żyje i ma się całkiem nieźle.

W życiu każdej kobiety przychodzi taki moment, że zastanawia się, czy będzie potrafiła sprostać macierzyństwu i być dobrą matką. Kiedy dodamy do tego sumę naszych doświadczeń i wydarzeń z przeszłości, otrzymujemy mieszankę wybuchową. Ciąża nierzadko jest okresem, w którym decydujemy się wyjaśnić sprawy z przeszłości. Molly ma jeszcze trudniej - niebawem zostanie mamą adoptowanego dziecka. Diane Chamberlain zbudowała wiarygodny portret kobiety, której życie wkrótce ma się wywrócić do góry nogami. Problem polega na tym, że Molly wciąż tkwi jedną nogą w przeszłości. "Jak gdybyś tańczyła" to wysoce prawdopodobna i emocjonująca opowieść, która toczy się gdzieś pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Chamberlain nie zawodzi, pisząc o najgłębiej skrywanych tajemnicach i pragnieniach ludzkich serc.

Jedno krótkie zdanie, które pada już w prologu, wystarczy, aby podtrzymać napięcie przez całą lekturę. Wiemy już z grubsza co się stało, ale... Jak do tego doszło? Dlaczego? Jaką rolę w wydarzeniach w przeszłości odegrała Molly i jej mama? Lektura kolejnych rozdziałów nie wyjaśnia tych wątpliwości. Akcja toczy się nieco leniwie, przez co nasza niecierpliwość tylko wzrasta. Powieść obfituje w wiele niezwykle sugestywnych zwrotów akcji. Diane Chamberlain pozwala czytelnikowi uruchomić wyobraźnię i uwierzyć w swoje zakończenie historii. Potem okaże się, że, oczywiście, nie mieliśmy racji, a ostatnie rozdziały złamią nam serce i wycisną łzy z oczu. "Jak gdybyś tańczyła" to nie tylko opowieść o wątpliwościach przyszłej matki, ale także o dramacie człowieka uwięzionego w chorym ciele i to właśnie ten wątek okazał się najbardziej wzruszający i najciekawszy.

Cieszę się, że mogę zacząć ten rok mocnym akcentem i tak optymistyczną recenzją. "Jak gdybyś tańczyła" to prawdziwa gratka dla miłośników prozy Chamberlain, którzy, tak jak ja, z niecierpliwością czekali na swoją ukochaną autorkę w najlepszej formie. Jej najnowsza powieść ma ponad pięćset stron, a gwarantuję, że pochłoniecie ja błyskawicznie - krótkie rozdziały i niebanalne rozwiązanie fabularne zdecydowanie temu sprzyjają. Koniecznie przeczytajcie.

Diane Chamberlain "Jak gdybyś tańczyła"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2017
liczba stron: 504
data premiery: 12.01.2017

niedziela, 21 sierpnia 2016

Diane Chamberlain "W cieniu"




Szczerze mówiąc, mam trudności z oceną tej lektury. Diane Chamberlain jest jedną z moich ulubionych pisarek, a to jedna z jej słabszych książek. Nie zachwyciła mnie tak, jak "W słusznej sprawie", "Milcząca siostra" czy "Zatoka o północy", jednak Diane nadal pozostaje Diane Chamberlain, jedną z ciekawszych, moim zdaniem, współczesnych autorek powieści obyczajowych. Postanowiłam wam opowiedzieć, dlaczego moja ulubiona pisarka tym razem nie sprostała moim oczekiwaniom.

Długo zastanawiałam się, czego mi tu właściwie brakowało. Bo "W cieniu", tak jak i poprzednie powieści pisarki, opowiada szalenie intrygująca historię. Są tutaj dylematy natury moralnej, które wprost uwielbiam w literaturze obyczajowej. Joelle zachodzi w ciążę z mężem swojej przyjaciółki. Przyjaciółki, która już nigdy nie będzie żoną dla swojego męża, gdyż dostała wylewu, który wywołał nieodwracalne zmiany w jej mózgu. To historia, która ma ogromny potencjał, którego Chamberlain, niestety, nie wykorzystała. Nie w pełni. Pierwszy zarzut - bohaterowie nie potrafili we mnie wzbudzić konkretnego uczucia. Owszem, było całe mnóstwo emocji, ale nie umiałam, a może nie chciałam opowiedzieć się po żadnej ze stron i dziś nie potrafię określić, czy bohaterów rozumiem, potępiam, czy może im współczuję. Nie zapisali się w mojej pamięci, nie odcisnęli piętna na mojej psychice. Drugi zarzut - przewidywalność. Cóż, chyba za dużo książek Chamberlain już przeczytałam, aby dać się nabrać, a szkoda, bo zakończenie mogłoby się okazać zaskakujące gdybym, no właśnie! Gdybym go nie przewidziała. Trzeci zarzut - mało porywająca według mnie równoległa historia. Te opowieści zawsze dodawały smaku lekturom Chamberlain, a teraz po historii cudownej uzdrowicielki pozostał jedynie niesmak.

"W cieniu" po raz pierwszy została wydana w Stanach w 2002 roku. Mam wrażenie, że te pierwsze książki Chamberlain są dużo słabsze od tych nowszych, i żałuję, że Wydawnictwo Prószyński najpierw sięgnęło po te świeższe, gdyż wydało już same perełki, a teraz wraca do tych gorszych powieści autorki. Nie zrozumcie mnie źle. To NADAL jest dobra powieść obyczajowa, którą postawię na półce w mojej biblioteczce, jednak przekonałam się już, że Diane stać na dużo, dużo więcej. Tym razem daję mojej ulubionej autorce żółtą kartkę i z niecierpliwością czekam na powieść, która mnie zachwyci w takim stopniu, jak "W słusznej sprawie" czy "Milcząca siostra".

Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Diane Chamberlain "W cieniu"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2016
liczba stron: 400
data premiery: 11.08.2016

sobota, 6 lutego 2016

Diane Chamberlain "Chcę Cię usłyszeć" | Recenzja przedpremierowa




Diane Chamberlain jest jedną z moich współczesnych ulubionych autorek, jednak w ostatnich tytułach wydanych przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka czegoś mi brakowało. Ciężko mi było sprecyzować "czego", dopóki nie przeczytałam najnowszej powieści "Chcę Cię usłyszeć", w której owe "coś" się pojawia. Mam tutaj na myśli ważne dylematy natury moralnej, które podzieliły społeczeństwo w XX wieku. W końcu dostałam taką Diane, jaką najbardziej lubię.

Laura i jej pięcioletnia córeczka Emma znalazły się w trudnym momencie życia. Kobieta jeszcze nie zdążyła dojść do siebie po śmierci ojca, kiedy jej mąż popełnia samobójstwo, obarczając winą swoją żonę. Jedynym świadkiem śmierci mężczyzny była Emma, która w wyniku doznanego szoku... przestaje mówić. To nie jedyny problem Laury. Ojciec chwilę przed śmiercią wymógł na niej obietnicę o opiece nad niejaką Sarah Tolley, o której Laura dotychczas nawet nie słyszała. Staruszka przebywa w domu opieki i choruje na Alzheimera. Nie pamięta, co jadła na obiad ani co robiła poprzedniego dnia, jednak zna szczegóły swojego życia z dalekiej przeszłości. Niestety, nie ma pojęcia, kim był Carl Brandon i dlaczego umierając wymógł na córce obietnicę, by ta skontaktowała się z Sarah. Równocześnie w życiu Laury i Emmy pojawia się Dylan, biologiczny ojciec dziewczynki, którego Laura poznała tylko przelotnie sześć lat temu. Rodzice łączą swoje siły, by odnaleźć przyczynę wewnętrznej blokady Emmy przed mówieniem i przywrócić jej głos.

Kiedy rozpoczynałam swoją przygodę z najnowszą powieścią Diane Chamberlain "Chcę Cię usłyszeć", w nawet najśmielszych marzeniach nie mogłam się spodziewać, że oprócz porywającej lektury o losach Laury i jej córki Emmy, otrzymam fascynujący życiorys pielęgniarki, która przez wiele lat pracowała w szpitalu psychiatrycznym. Co więcej - pracowała w szpitalu psychiatrycznym w czasach, kiedy wykonywano lobotomię, uznaną obecnie za najtragiczniejszą pomyłkę lekarzy, oraz przeprowadzano medyczne eksperymenty na pacjentach cierpiących na schorzenia natury psychiatrycznej - depresję, lęki czy schizofrenię. Mało tego, owa pielęgniarka postanowiła się zbuntować i głośno skrytykować przeprowadzane w szpitalu praktyki. Jaką przyszło jej zapłacić cenę? Tego dowiecie się z lektury najnowszej powieści Diane Chamberlain, dzięki której w końcu zaspokoiłam nienasycony od czasów "W słusznej sprawie" (to już prawie dwa lata!) głód.

Taką Diane lubię najbardziej. Chamberlain jest jedną z nielicznych znanych mi autorek, która z takim skutkiem potrafi wbić kij w mrowisko i poruszyć arcyważny temat natury społeczno-moralnej. Diane stopniowo odkrywa wszystkie karty, aby po chwili przyspieszyć gwałtownie i nie zatrzymywać się już do samego końca. Ach, cóż to była za podróż. Czułam się niczym w pędzącym w zawrotnym tempie rollercoasterze, towarzyszyła mi cała gama emocji i - co najważniejsze - nie byłam w stanie odłożyć książki na półkę, dopóki nie przeczytałam ostatniego zdania. Poszłam nieprzyzwoicie późno spać, ale było warto, to jedna z najlepszych książek Diane, a uwierzcie, czytałam wszystkie, jakie zostały wydane w Polsce. Zakończenie wbiło mnie w fotel, a właściwie w łóżko i mimo ogromnego zmęczenia jeszcze przez długi czas nie byłam w stanie zasnąć.

Diane Chamberlain stworzyła niesamowitą, zapierającą dech w piersi opowieść. Poznając historię nowej znajomej Laura staje się świadkiem okrytej milczeniem, fascynującej historii sprzed lat. Wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce, kiedy zmierzamy do zaskakującego zakończenia. Jak to już zazwyczaj u Diane bywa, mamy do czynienia z kapitalnymi, wielobarwnymi postaciami. Gorąco polecam lekturę, "Chcę Cię usłyszeć" to rewelacyjna powieść.

Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Diane Chamberlain "Chcę Cię usłyszeć"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2016
data premiery: 09.02.2016
liczba stron: 456

niedziela, 8 listopada 2015

Diane Chamberlain "Dar morza" | Recenzja przedpremierowa



Diane Chamberlain jak nikt inny potrafi pisać o ważnych problemach natury społecznej, nieprzerwanie wzbudza w swoich czytelniczkach szeroką gamę emocji, począwszy od radości, a na wzruszeniu skończywszy. Jej książki wydawane w Polsce pod skrzydłami klubu dyskusyjnego "Kobiety to czytają!" cieszą się niezmienną popularnością. Diane należy do mojego prywatnego rankingu najlepszych autorek powieści obyczajowych. Czego możemy spodziewać się po kolejnej, "Darze morza"?

Jedenastoletnia dziewczynka Daria Cato, ku swojemu ogromnemu zdziwieniu, znajduje na plaży porzuconego noworodka. Ratuje dziecko od pewnej śmierci i od tej pory mieszkańcy Kill Devil Hills nazywają Darię "Superdziewczyną". Noworodkowi udaje się przeżyć, chociaż pamiętna noc zostawia uszczerbek na zdrowiu dziewczyny. Nigdy nie udało się ustalić tożsamości rodziców dziecka, a dziewczynka zaraz po wydarzeniach na plaży została adoptowana przez rodzinę Darii. Daria otoczyła siostrę troskliwą opieką. Nawet teraz, kiedy Shelly ma ponad dwadzieścia lat, Daria nie pozwala jej na samodzielne decyzje. Jest przekonana, że Shelly jest zbyt krucha i naiwna. Ktoś mógłby ją zranić... Na prośbę Shelly w Kill Devil Hills zjawia się Rory Taylor, znany producent telewizyjny i przyjaciel Darii z dzieciństwa. Mężczyzna ma pomóc w ustaleniu tożsamości rodziców młodej kobiety, niegdyś porzuconej na plaży. Jego działania spotykają się z jawną niechęcią ze strony Darii i jej rodziny.

Od wiosny 2014 roku, kiedy Wydawnictwo Prószyński i S-ka wydało dla nas powieść Diane Chamberlain "W słusznej sprawie", czekam na książkę, która będzie co najmniej tak samo dobra. Na tym polega właśnie problem z ulubionymi autorami - kiedy już przeczytamy "powieść życia", wszystko inne wydaje się być tylko marnym substytutem. Nie, wróć. Oczywiście, że "Dar morza" nie jest marny. Chyba żadna powieść, jaka wyszła spod pióra Diane Chamberlain, nie może być marna, ale... "Dar morza" nie jest książką na miarę "W słusznej sprawie" czy chociażby "Zatoki o północy", która - tak na marginesie - zapoczątkowała działalność klubu "Kobiety to czytają". W "Darze morza" Diane Chamberlain porusza ważne tematy społeczne, pisze o tęsknocie dziecka za biologiczną matką, pragnieniu posiadania własnej tożsamości i odpowiedzialności za swoje czyny. Uwielbiam taką tematykę. Ale... No cóż. Rzecz ma się podobnie, jak w przypadku "Dobrego ojca". Przeczytałam, przyjęłam do wiadomości, okej, w porządku, FAJNA książka, lecz... nie zmieniła mojego życia. A "W słusznej sprawie" - owszem.

Przyznam, że autorce udało się mnie zaskoczyć zakończeniem powieści. Niby wszystko jest oczywiste i już na początku pojawia się kobieta, która z całą pewnością okaże się matką Shelly, ba!, odczuwałam nawet złość na pisarkę, że tak banalnie to wszystko skonstruowała, aż tu nagle.... Ta-dam. Szok, niedowierzanie, pełna konsternacja. A więc to tak! Diane Chamberlain uknuła znakomitą intrygę, zaskoczyła mnie wyjaśnieniem wydarzeń sprzed dwudziestu lat. W moim odczuciu zakończenie książki jest jej najmocniejszym aspektem. Bo całość... Było w porządku, całkiem intrygująco, chociaż nie porwała mnie ta historia i nie poszybowałam wysoko. Przeczytałam wszystkie powieści Diane wydane w Polsce i z pełną odpowiedzialnością muszę przyznać, że to jedna ze słabszych książek autorki. Nie jest zła, oczywiście, bo przecież Chamberlain nie mogłaby pisać źle, ale do rewelacyjnych także nie należy.

Czekam nadal. Ciekawa jestem najnowszej powieści Diane, jeszcze niewydanej w Polsce, "Pretending to dance". "Dar morza" w oryginale został opublikowany w roku 2000, a więc nie jest to nowa książka w dorobku Chamberlain. Przez te wszystkie lata Diane doszła do perfekcji, zdecydowanie wolę jej kolejne powieści. "Dar morza" to ciekawa, dobra powieść obyczajowa, ale raczej nie szykujcie się na fajerwerki.

Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Diane Chamberlain "Dar morza"
Wydawnictwo Prószyński Media, 2015
liczba stron: 448
data premiery: 12.11.2015

poniedziałek, 23 lutego 2015

Diane Chamberlain "Milcząca siostra" [Recenzja]




Premiera każdej kolejnej powieści Diane Chamberlain to dla mnie literacka uczta. Co tu dużo mówić - uwielbiam autorkę i informację o premierze jej następnej książki zawsze przyjmuję z olbrzymi entuzjazmem. 19 lutego 2015 r. w Wydawnictwie Prószyński i S-ka ukazała się dziesiąta już powieść autorstwa Diane Chamberlain - "Milcząca siostra". Chamberlain jest chyba jedyną pisarką, o której mogę powiedzieć, że przeczytałam absolutnie wszystkie jej książki, jakie tylko ukazały się w Polsce. Również "Milczącą siostrę" pochłonęłam jednym tchem.

Riley MacPherson przez długie lata żyła w przekonaniu, iż jej siostra Lisa popełniła samobójstwo. Okazuje się jednak, że tragedia, która na zawsze poróżniła rodzinę Riley.. nie miała miejsca. Riley miała zaledwie dwa lata, kiedy Lisa zniknęła bez śladu. Domniemane samobójstwo okazuje się starannie ukrytą intrygą. Lisa żyje i przybrała nową tożsamość. Riley po śmierci ojca i rozstaniu z ukochanym postanawia odnaleźć siostrę. Pragnie dowiedzieć się, dlaczego Lisa zdecydowała się opuścić rodzinny dom i upozorowała własną śmierć. Riley odkrywa mroczną prawdę o sobie i swoich najbliższych.

"Milcząca siostra" to pasjonująca i porywająca historia, od której nie sposób się oderwać. Doskonała powieść obyczajowa ze świetnym wątkiem kryminalnym - aż chce się dodać "tradycyjnie już w wydaniu Diane Chamberlain". To jedna z lepszych lektur Chamberlain. Treścią nieco przypomina "Zatokę o północy", jakościowo dorównuje rewelacyjnie napisanej "W słusznej sprawie". Dla sympatyków Diane, tak jak i dla mnie, powieść w pewnym momencie może być nieco przewidywalna, ale nie odczułam, aby to była wada. Tak bardzo lubię i cenię twórczość Chamberlain, że możliwość poruszania się po jej gruncie była dla mnie kolejnym cennym doświadczeniem. "Milcząca siostra" to standardowa Chamberlain. Mroczna tajemnica sprzed lat, poróżniona rodzina, skomplikowana intryga i mocne charaktery. 

"Milcząca siostra" chwyta za gardło już od pierwszego rozdziału i nie puszcza aż do ostatniej strony. Nie będziecie w stanie odłożyć tej książki, zanim nie poznacie zaskakującego zakończenia. Ja jestem zachwycona. Pochłonęłam jednym tchem, a każdy kolejny rozdział "czytał się sam". Chamberlain jest mistrzynią w budowaniu napięcia. Doskonale potrafi kluczyć, kręcić, by na sam koniec wybrnąć w sposób przemyślany i niezwykle dojrzały. "Milcząca siostra" to zbiór pięknych myśli i cytatów. Diane stawia przed nami szereg ważnych pytań. Próbuje zdefiniować sprawiedliwość, szczerze pisze o rodzinie i drugiej szansie. Po raz kolejny autorka udowadnia, iż jej powieści są doskonałym materiałem do dyskusji i nie można wyobrazić sobie lepszych lektur dla klubów dyskusyjnych.

Nowa książka Diane Chamberlain to mistrzostwo obyczaju. Rewelacyjnie napisana, przemyślana w najmniejszym szczególe, z wyrazistymi postaciami, mocna powieść. Z pewnością nie będziecie zawiedzeni. "Milcząca siostra" spełnia oczekiwania i zapewnia doskonałą rozrywkę. Bardzo mocno polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Diane Chamberlain, "Milcząca siostra"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2015
ilość stron: 456
data premiery: 19.02.2015

czwartek, 31 lipca 2014

Diane Chamberlain "Dobry ojciec" [Recenzja]



Za co cenię Diane Chamberlain? W swoich książkach podejmuje się tematów trudnych i ważnych, nierzadko porusza istotne problemy społeczno-obyczajowe. Jej powieści trafiają do szerokiego grona odbiorców, gdyż często dotyczą tych, na kim nam, jako dorosłym, zależy najbardziej - dzieci. Na każdą kolejną publikację Diane czekam z niecierpliwością, a potem, kiedy już mam książkę w swoich rękach, pochłaniam ją błyskawicznie. Nie inaczej było w przypadku powieści "Dobry ojciec", która można powiedzieć, że tradycyjnie już ukazuje się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka pod patronatem klubu Kobiety to czytają. Nie jest to co prawda dzieło na miarę poprzedniej powieści Diane "W słusznej sprawie", ale Chamberlain nadal jest w bardzo dobrej formie.

Travis Brown jest 23-letnim samotnym ojcem 4-letniej Belli. Dziewczynka jest źródłem wszelkich radości młodego mężczyzny, który dla córki zrobiłby absolutnie wszystko. Los jednak nie sprzyja Travisowi. W pożarze traci matkę, która była dla niego oparciem, i dom. W tym samym czasie pojawiają się problemy z pracą. Travis zmuszony jest zamieszkać z Bellą w przyczepie kempingowej, jednak niebawem nie stać go i na tę wygodę. Jedyną nadzieją jest perspektywa pracy w Raleigh, którą przedstawia mu znajoma. Szybko okazuje się, iż zajęcie nie jest legalne, a zamiast zostać budowlańcem, Travis ma wziąć udział w przestępstwie. Młody mężczyzna podejmuje ryzyko, aby wykarmić i utrzymać córkę. Zostawia córkę pod opieką niedawno poznanej Erin i wyrusza do Raleigh.

Co sprawia, że człowiek jest dobrym rodzicem? Diane Chamberlain przedstawia historię w tradycyjny dla niej sposób: z perspektywy kilku narratorów. W tym przypadku jest ich troje i wszyscy muszą znaleźć odpowiedź na kluczowe pytanie: co oznacza pojęcie "dobry rodzic"? Nic nie jest czarno-białe, a opinie, które wydajemy na początku, tracą swą moc, kiedy poznamy pełną historię. Chamberlain w swoich książkach uczy czytelnika, że nigdy nie należy oceniać drugiego człowieka, dopóki nie poznamy jego całej opowieści. Matka, która zostawia swoje dziecko, niekoniecznie musi być złym człowiekiem, a osoba, która łamie prawo, może być do tego przymuszona. Diane otwiera nam oczy, zmienia sposób postrzegania, pokazuje, iż sprawa zawsze ma drugie dno. 

"Dobry ojciec" to powieść bogata pod względem emocjonalnym. Chamberlain stawia swoich bohaterów w ekstremalnych sytuacjach, udowadniając, że na tyle znamy siebie, na ile nas sprawdzono. Cenię książki Diane ze względu na ich autentyczność, i tę cechę bez wątpienia mogę przypisać również "Dobremu ojcu". Przedstawione sytuacje są wysoce prawdopodobne, logiczne, czego brakuje mi u innej autorki klubu Kobiety to czytają - Lisy Scottoline. Chamberlain czyta się dobrze, zawsze i wszędzie. Pisarka tworzy rewelacyjnie skonstruowane wątki obyczajowe, ale również w klimatach sensacyjnych i kryminalnych czuje się dobrze. Jej powieści trzymają się schematu charakterystycznego dla tej akurat autorki, ale każda nowa książka wnosi coś nowego, świeżego. Wiem, co mówię, gdyż przeczytałam wszystkie osiem powieści Diane, które do tej pory ukazały się w Polsce.

Fani twórczości Diane z pewnością nie będą zawiedzeni, gdyż autorka pozostaje na wysokim poziomie. Wprawdzie nie wywołała  takiego szału, jak "W słusznej sprawie", która absolutnie jest dla mnie nr 1, nie tylko w dorobku Chamberlain, ale i w przeczytanych przeze mnie powieściach obyczajowych, jednak "Dobry ojciec" wciąż pozostaje w moim odczuciu lekturą bardzo dobrą. Czy warto? Jak najbardziej! Jeśli jeszcze nie znacie Diane, "Dobry ojciec" jest odpowiednim wyborem na początek. To "typowa powieść Chamberlain", na pewno pomoże wyrobić sobie zdanie o tej pisarce. Już nie raz zachwalałam Diane na blogu, i tym razem nie będzie inaczej. Bo czy ja mogłabym powiedzieć o Diane Chamberlain coś złego? Gorąco polecam!


Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego!


Diane Chamberlain, "Dobry ojciec"
Wydawnictwo Prószyński Media, 2014
ilość stron: 392
data premiery: 05.08.2014+

sobota, 5 kwietnia 2014

Diane Chamberlain "W słusznej sprawie" [Recenzja]




W latach 1929-1975 Karolina Północna w ramach Programu Sterylizacji Eugenicznej pozbawiła możliwości posiadania potomstwa ponad 7 tysięcy swoich obywateli, a wszystko to w imieniu szeroko rozumianego "dobra publicznego". Owa polityka, której skutki do dnia dzisiejszego odczuwają władze i mieszkańcy stanu, miała na celu sterylizację jednostek, a decyzję mógł podjąć pracownik socjalny opiekujący się daną rodziną. Przesłanką do zabiegu miało być upośledzenie umysłowe (w tym celu wykonywano testy na inteligencję, osoby z IQ poniżej 70 mogły się spodziewać akceptacji wniosku opieki socjalnej o kastrację), epilepsja bądź choroba psychiczna. W obiegu były ulotki propagujące "sterylizację kretynów" jako "ulepszenie populacji". Kontrowersje wokół programu i porównania do nazistowskich Niemiec powstrzymały władze stanu Karolina Północna dopiero w połowie lat 70. XX wieku. W tym tle historycznym swych bohaterów umieściła w najnowszej książce Diane Chamberlain. Książka "W słusznej sprawie" wydana nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka pod patronatem klubu Kobiety to czytają! w księgarniach już od 10 kwietnia 2014.

Jane Forrester, świeżo upieczona 21-letnia mężatka, wbrew życzeniom swojego męża, podejmuje swą pierwszą pracę w Wydziale Opieki Społecznej. Robert, małżonek kobiety, widziałby raczej swą żonę w domu, przygotowującą posiłki i cierpliwie czekającą na ukochanego, aż ten wróci z pracy. Mężczyzna liczy na to, iż już niedługo doczekają się potomka, Jane ma jednak inne plany, w pierwszej kolejności pragnie zająć się karierą. Do zawodu wprowadza ją Charlotte Werkman, objaśniając również zasady Programu Sterylizacji Eugenicznej. Dziewczyna ma mieszane uczucia wobec polityki przymusowej kastracji. Pod jej opiekę trafia rodzina Hartów: nestorka rodu Winona zwana Nonnie, dwie nastoletnie dziewczęta 15-letnia Ivy i 17-letnia Mary Ella oraz synek starszej z nastolatek: William zwany Dzidziusiem, chociaż z okresu niemowlęcego już wyrósł i w chwili, gdy poznajemy familię, ma 2 lata. Członkowie klanu Hartów żyją w skrajnej nędzy, a ich podstawowym źródłem utrzymania jest zasiłek otrzymywany od państwa. Jane, zgodnie z obowiązującym prawem stanu Karolina Północna, ma doprowadzić do sterylizacji Ivy. Po wszczęciu całej procedury okazuje się, że nastolatka jest już w ciąży... 

"Cała miłość świata nie pomoże, gdy na stole nie ma jedzenia"
[Charlotte Werkman]
Diane Chamberlain, W słusznej sprawie, Prószyński Media 2014

Chamberlain podjęła się niesamowicie trudnej tematyki i sprostała temu wyzwaniu w mistrzowski sposób. Najnowsza powieść autorki poruszy nawet najtwardsze serca, łamiąc je dotkliwie. Każda litera w książce jest naznaczona silnymi emocjami, wszystkie słowa łączące się w zdania zasiewają w nas wątpliwość. Czy komukolwiek wolno ingerować w tak istotny sposób w życie drugiego człowieka? Kto w rzeczywistości jest postacią tragiczną: Ivy, która ma zostać poddana przymusowej sterylizacji czy Jane, która tą decyzję ma podjąć? "W słusznej sprawie" to doskonale skonstruowana, mocna w wydźwięku, wielowątkowa opowieść pozostawiająca na stałe ślad w czytelniku. Chamberlain w tylko sobie znany sposób buduje swą zawiłą myśl, wysnuwając liczne hipotezy poprzez historie bohaterów zarówno pierwszo, jak i drugoplanowych. Postaci przedstawione w "W słusznej sprawie" to cała plejada arcyciekawych charakterów, a każdą z poszczególnych osób autorka szkicuje, tak jak i w poprzednich publikacjach, niezwykle precyzyjnie. W książkach Chamberlain nic nie jest przypadkowe, pisarka dokładnie obmyśla całą koncepcją, co potwierdziła powieścią "W słusznej sprawie". Autorka udowodniła, iż jest w fenomenalnej formie.

To, co rzuca się w oczy to kontrast. Kontrast dwóch światów: ludzi, o których się decyduje i ludzi, którzy te decyzję podejmują. Kontrast pomiędzy biedą a bogactwem, pomiędzy kontrolą narodzin wśród elity i wielodzietnością w kręgach osób niewyedukowanych, biedoty. I szereg pytań, wątpliwości. Czy dziecko czeka taki sam los, jak jego rodziców? Czy na podstawie piętnastu pierwszych lat życia można z całą pewnością przewidzieć, jaka będzie przyszłość człowieka, co osiągnie i pozbawić go możliwości na udane życie rodzinne? Nie sposób opisać uczuć, jakie targają czytelnikiem podczas lektury powieści. Nawet jeśli wydaje się nam, iż mamy jasno sprecyzowane poglądy na dany temat, Chamberlain udowadnia nam, że tak naprawdę nie wiemy nic. Tak, jak i ówczesne władze Karoliny Północnej, nie mamy prawa udawać, że posiedliśmy wiedzę pozwalającą nam na decydowanie o życiu człowieka, który takiego szczęścia nie miał i przynależność do danej grupy społecznej uniemożliwiła mu dobry start. 

"W słusznej sprawie" to lektura, która wywołuje również sprzeczne decyzje wobec procesu jej czytania. Z jednej strony jest tak wciągająca, iż najchętniej stracilibyśmy dla niej noc, rozpoczęcie kolejnego, i kolejnego rozdziału wydaje się być naturalne, jednak.. Książka jest wybitna, mamy ochotę delektować się nią, nie pozwolić, aby tak szybko się skończyła. To wzruszająca, przepiękna i niebanalna powieść, coś nietuzinkowego i świeżego na rynku wydawniczym. Dla mnie - prawdziwe mistrzostwo. Nie jestem skłonna do oceniania książki wyżej, niż "dobra", "bardzo dobra", no może w skrajnych przypadkach uznam publikację za "rewelacyjną". Jednak to za mało przy najnowszej Chamberlain.. Jestem fanką twórczości autorki od pierwszego przeczytanego zdania, pochłonęłam absolutnie wszystkie powieści, które ukazały się w Polsce, jednak emocje, jakie wywołała we mnie lektura "W słusznej sprawie" zasługują na najwyższą z możliwych not. Przeczytałam wiele książek, czekałam wyjątkowo długo, aby dać się ponieść tak cudownej historii. A teraz pozostaje pustka. Pustka, bo co ja będę dalej czytać?! Nic nie przebije teraz przecież "W słusznej sprawie".. Muszę czekać. Czekać kolejne "dziesiąt" książek, może mniej, może więcej, a nuż coś się zdarzy? Jedno jest pewne: odpowiedź na pytanie "jaka jest twoja ulubiona książka?" niesie wiele wątpliwości, ale są takie tytuły, które po prostu przychodzą do głowy. "W słusznej sprawie"!



Dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie recenzyjnego egzemplarza powieści!




Diane Chamberlain "W słusznej sprawie"
Prószyński Media, 2014
ilość stron: 456
data premiery: 10.04.2014

piątek, 10 stycznia 2014

Moja perełka - Diane Chamberlain "Zatoka o północy"

Są takie książki, po których przez jakiś czas nie jesteś w stanie sięgnąć po inną lekturę - bo cały czas jesteś w świecie poprzedniej.
Są takie książki, które analizujesz jeszcze długo po przeczytaniu, o których myślisz bardzo często i długo.
Są takie książki, które i w sercu, i w głowie zajmują szczególne miejsce.
I właśnie taką książką jest dla mnie "Zatoka o północy".




Ostrzegam z góry - jeśli zależy ci na obiektywnej opinii, tu jej nie uświadczysz. Jestem tak całkowicie oddana i zachwycona "Zatoką..", że nie jestem w stanie wymienić ani jednej wady powieści. ;)

Ta wielowątkowa opowieść została wydana przez wyd. Prószyński i S-ka pod patronatem kluby "Kobiety to czytają!" - pozdrawiam :))) - jako jedna z sześciu powieści autorki, jakie dotychczas ukazały się w Polsce. Lektura wielowątkowa i wielopokoleniowa. Wydawać by się mogło, że chodzi o to, jak zginęła Isabel, o której śmierć po czterdziestu kilku latach obwinia się wciąż jej siostra Julie, i choć rzeczywiście ta zagadka stanowi istotny problem przez cały czas trwania opowieści, nie sposób zliczyć innych równie istotnych wątków. Najchętniej skupiłabym się na tym, który w mojej opinii jest najważniejszy, ale wtedy zepsuje Wam całą zabawę i podsunę niezły spoiler, bo to właśnie w całej książce jest najlepsze - że to, co znaczące, jest czytelnikowi dawkowane przez całe 510 stron. A czytelnik chce więcej i więcej...

Bez zdradzania zbyt wielu szczegółów - a informuję, że każdy może odebrać książkę inaczej - to opowieść o tym, jak bardzo tragiczne w skutkach dla dzieci, wnuków mogą być błędy ich przodków. O tym, jak przewrotny bywa los i jak jedna pomyłka może zmienić życie dwóch rodzin na zawsze. Olbrzymim plusem powieści jest obecność kilku narratorów, dzięki czemu odbiorca ma wrażenie, że jest wszędzie tam, gdzie dzieje się coś zasadniczego. Nie wiem, czy to zasługa tłumacza, czy mojego zachwytu nad "Zatoką..", ale wydaje mi się, że w innych powieściach Diane, język nie jest aż na tyle swobodny i przyjemny dla oka. Akcja postępuje naturalnie, co jakiś czas przenosząc nas w czasie, kolejne wydarzenia wynikają same z siebie, nawet jeśli następują 60 lat po sobie, wszystko wydaje się mieć naturalny bieg.

Dla mnie fundamentalne znaczenie mają tutaj kolejne relacje rodziców z dziećmi, bo to właśnie one stanowią ciąg przyczynowo - skutkowy. Jedna zakazana znajomość, zdecydowany sprzeciw rodziców, uległość dziecka, brak chęci dążenia do realizacji własnych - a nie matki i ojca - marzeń powodują lawinę zdarzeń, której skutki obserwujemy przez kilkadziesiąt lat. W pewnym momencie dochodzimy do niezwykle istotnego związku - nie jest ważne, jak zginęła Isabel, ale - dlaczego? Okazuje się, że uśpiona, niespełniona miłość i chęć jej ukrycia jest bardziej niebezpieczna niż zazdrość nastolatki, która przez następne czterdzieści lat będzie obwiniać się o śmierć siostry.. Tutaj nic nie jest proste, oczywiste ani jednoznaczne. Ty, drogi Czytelniku, możesz mieć odmienne zdanie na temat, co się właściwie stało. W tym cały urok powieści - nie podsuwa gotowych rozwiązań, jedynie nakreśla ciąg zdarzeń, pozwalając odbiorcy ocenić to, czego się dowiedział.

Mam nadzieję, że ta książka nigdy nie zostanie splamiona wersją filmową. Jest tak rewelacyjna na poziomie lektury, że obawiam się, iż nawet najlepsza adaptacja mogłaby jej odebrać to, co najcenniejsze. Polecam absolutnie każdemu. Może być niezwykle pouczająca dla nastolatki, a i wiele wniesie w życie kobiety z dużym bagażem emocjonalnym. Prze-pię-kna. Moja perełka!

Przyznam, że każda z sześciu książek Chamberlain jest bardzo dobra, i każda inna, jednakże żadna nie jest w stanie równać się z "Zatoką o północy". Z niecierpliwością czekam na premierę kolejnej powieści autorstwa Diane, ale obawiam się, że to już nigdy nie będzie to samo. Obym się myliła i jeszcze raz było mi dane przeżyć tak cudowną przygodę z lekturą.