sobota, 3 stycznia 2015

Urodzinowy KONKURS! | Ella Harper "Cząstka ciebie"




6 stycznia Wasz ulubiony blog recenzencki obchodzi swoje pierwsze urodziny! 

Z tej okazji przygotowałam dla Was szereg atrakcji i konkursów z nagrodami.

Dziś ogłaszam pierwszy z urodzinowych konkursów.

Do wygrania 1 z 3 egzemplarzy powieści Elli Harper "Cząstka ciebie" ufundowanych przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka.

Co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie?

1. Polubić fanpage bloga Przegląd czytelniczy.
2. W miarę możliwości udostępnić informację o konkursie na swojej tablicy.
3. W komentarzach pod tym postem zgłosić się do konkursu.
Zgłoszenie powinno zawierać: imię i nazwisko/nick, adres mailowy oraz odpowiedź na pytanie konkursowe:

"Napisz, jaki otrzymany przez Ciebie prezent urodzinowy ma dla Ciebie szczególną wartość i dlaczego".

Odpowiedź nie może być dłuższa niż 10 zdań.

Zgłoszenia do 6 stycznia do godz: 10:00.
Ogłoszenie wyników tego samego dnia, ok. godz. 15:00 na blogu.

Powodzenia!

piątek, 2 stycznia 2015

Recenzja przedpremierowa | Magdalena Witkiewicz "Pierwsza na liście"




Magdalena Witkiewicz to znana i lubiana polska pisarka powieści obyczajowych. Witkiewicz pisze o i dla kobiet. "Pierwsza na liście" to książka, jakiej autorka jeszcze dotąd nie napisała. Większość publikacji Magdaleny Witkiewicz to lekkie, przyjemne lektury dla kobiet, przekonujące o naszej wyjątkowości i dodające pewności siebie. Nie inaczej jest w przypadku najnowszej powieści pisarki, jednak tym razem autorka dociera o wiele, wiele głębiej. Jakże inna jest ta książka od "Szkoły żon" czy "Pensjonatu marzeń". "Pierwsza na liście" to powieść o istocie człowieczeństwa.

Bo najważniejsze to być człowiekiem...

Ina pozostawiła swoje stare życie w Gdańsku i rozpoczęła nowy rozdział w Warszawie. Jest znaną, dobrze zarabiającą dziennikarką, nie narzeka na brak zainteresowania ze strony mężczyzn. Jednak przeszłość upomni się o nią, gdy na progu jej drzwi stanie Karolina, córka jej dawnej przyjaciółki. Nastoletnia dziewczyna wyruszyła w podróż, aby odnaleźć pierwszą na liście. Liście zostawionej przez matkę. Patrycji przyszło zmierzyć się z nieuchronnym. Patrząc śmierci w oczy, musi przygotować córki na najgorsze, zagwarantować im pomoc oraz nauczyć, jak żyć. Każda z kobiet zostaje poddana ciężkiej próbie. Przyjdzie im uporać się z przeszłością i mimo wciąż niezabliźnionych ran podjąć próbę wybaczenia. Bo tylko razem mogą przetrwać życiową zawieruchę.

"Pierwsza na liście" opowiada pełną magii, wyjątkową, choć niepozbawioną bólu historię kobiet, którym przyszło się zmierzyć z najgorszym i odnaleźć w tej życiowej zawierusze siebie nawzajem. Magdalena Witkiewicz pisze z charakterystycznym dla siebie wyczuciem i wrażliwością o najbardziej dotkliwych sprawach. Opisując niezłomność i siłę postaci, przekonuje swoje czytelniczki, iż również one mogłyby zostać bohaterkami tej powieści, gdyż "Pierwsza na liście" to historia o nas, zwykłych, normalnych kobietach. Autorka pisze o szeroko rozumianej, wystawionej na ciężką próbę kobiecej solidarności i lojalności. To powieść o wybaczeniu i wielkiej przyjaźni. Przyjaźni silniejszej niż najgłębsze rany, stracona miłość, zdrada czy śmierć. 

"Pierwsza na liście" jest wyjątkowym hołdem złożonym wszystkim bohaterom życia codziennego. To pochwała ludzi, którzy potrafili znaleźć w sobie na tyle empatii i zdecydowania, aby podarować drugiemu człowiekowi to, co najcenniejsze - życie. Drugą szansę na życie. Jedna z bohaterek choruje na białaczkę. Przeszczep szpiku kostnego to jej jedyna szansa. Magdalena Witkiewicz pisze o tym, jak ważne jest to, by być człowiekiem. Przedstawia wątpliwości, z jakimi może borykać się każdy potencjalny dawca szpiku kostnego, sporo wyjaśnia i - co najważniejsze - przekonuje, że warto, trzeba!, cudownie jest pomagać. Co czyni nas dobrym człowiekiem? "Pierwsza na liście" to wyjątkowa, przepiękna historia o podejmowaniu decyzji, które mogą uratować komuś życie.

Powieść przeczytałam jednym tchem, osłupiała i zachwycona. Magdalena Witkiewicz napisała emocjonującą, wciągającą oraz dojrzałą powieść. Przedstawiła losy kilku nadzwyczajnych, niezwykłych kobiet. Każda z tych historii nas czegoś uczy. W swej książce autorka zawarła pochwałę przyjaźni, macierzyństwa oraz miłości. Zestawiła ze sobą te trzy wartości, nad którymi napisała drukowymi literami jedno hasło. "ŻYCIE". "Pierwsza na liście" to prawdziwa afirmacja życia. Przynosi nadzieję, każe docenić to, co posiadamy, przewartościować każdą minutę, każdą sekundę.

Magdalena Witkiewicz zaskoczyła mnie swoją najnowszą powieścią. Mimo iż utrzymana w charakterystycznym dla pisarki stylu, traktująca o tematach dobrze znanych autorce, wnosi powiew świeżości w dorobku Magdaleny Witkiewicz. Tą książką kobieta wyrwała się ze schematów, w jakie wpadła pisząc "Szkołę żon" czy "Milaczka". To powieść na miarę "Opowieści niewiernej", jednej z moich ulubionych książek autorki. A może nawet lepsza? Co tam, zdecydowanie lepsza!

Dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Filia za możliwość przedpremierowego zrecenzowania powieści!

Magdalena Witkiewicz, "Pierwsza na liście"
Wydawnictwo Filia, 2015
ilość stron: 352
data premiery: 14.01.2015

czwartek, 1 stycznia 2015

Amelie Sobczak-Sabre "Paryżanka" [Recenzja]




Akcja większości klasycznych filmów romantycznych ma miejsce w Paryżu, nic więc dziwnego, że stolica Francji nazywana jest "miastem zakochanych". W opinii wielu osób to również jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. Szczerze mówiąc, nigdy nie byłam w Paryżu, więc nie mogę ocenić, ile w tych zachwytach prawdy, a ile przesady. Podejmę się więc jedynie omówienia książki Amelie Sobczak-Sabre, jaką właśnie wznowiło Wydawnictwo Replika. Mowa oczywiście o "Paryżance".

Bohaterka powieści jest młodą, dowcipną i pełną życia kobietą. Wyemigrowała z Polski i osiedliła się w Paryżu. Tam pracuje jako kelnerka w jednej z paryskich restauracji i dzieli się z czytelnikiem swoimi wrażeniami z życia w najpiękniejszym mieście na świecie. W cieniu wieży Eiffla przeżywa wzloty i upadki, radości oraz rozczarowania. Przekonuje się, iż miasto zakochanych nie zapewnia szczęścia w miłości, a kryzys dotarł również nad Sekwanę. Nie istnieje gotowa recepta na szczęście, jednak kobieta zawsze potrafi wybrnąć z opresji dzięki wrodzonemu poczuciu humoru.

Spotkałam się z osądami, że "Paryżanka" to w zasadzie książka o niczym i ja tę opinię w połowie podzielam, jednak nie przeszkadzało mi to odczuwać przyjemności płynącej z lektury. Powieść jest zbiorem anegdotek i opowieści na temat samego Paryża, ludzi tam mieszkających, zwyczajów oraz  życia w stolicy Francji. Opowieści kobiety, która zna miasto od podszewki. Nie traktujcie jednak "Paryżanki" w kategorii swoistego przewodnika po Paryżu, gdyż książka to przede wszystkim powieść. Historia młodej emigrantki, która przez cały czas poszukuje szczęścia. Bohaterka (nie znamy jej imienia), mimo wielu rozczarowań, nie przestaje marzyć o prawdziwej miłości. Ważnym aspektem jest również typowe życie emigranta - problemy życia codziennego, poszukiwanie pracy, kwestia utrzymania, relacji z pozostałą w Polsce rodziną.

W zasadzie można stwierdzić, iż książka nie wyróżnia się niczym specjalnym, jednak cięty język i poczucie humoru autorki sprawiają, że "Paryżankę" czyta się bardzo łatwo oraz przyjemnie. Podoba mi się dystans, z jakim Sobczak-Sabre pisze o życiu w Paryżu, mężczyznach oraz pracy w charakterze kelnerki w restauracji. Nie brakuje tu autoironii, całą książkę należy potraktować nieco z przymrużeniem oka. To dobra odskocznia dla zmęczonego umysłu. "Paryżanka" wywołuje nieśmiały uśmiech na twarzy, wprawia w doskonały nastrój i zaraża dobrym humorem. W myśl zasady "nie traktuj życia zbyt serio, i tak nie wyjdziesz z niego żywy", miło jest przeczytać "Paryżankę".

Przyznaję, iż lektura nie przewartościowała mojego życia, nie czuję się przez nią mądrzejsza, bogatsza itd. itp., jednak cieszę się, że ją przeczytałam. Lubię czasem potraktować lekką powieść w kategorii odskoczni, odpłynąć przy niezbyt ambitnej i skomplikowanej, a przyjemnej książce. "Paryżanka" to właśnie tego typu powieść. Na plus przemawia humor, wnikliwe obserwacje, ironia. Na minus - to może rzeczywiście jest książka o "niczym", ale za to bardzo miłym "niczym".

Dziękuję Wydawnictwu Replika za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego powieści!

Amelie Sobczak-Sabre "Paryżanka"
Wydawnictwo Replika, 2014
data wydania: 03.12.2014
ilość stron: 252

środa, 31 grudnia 2014

Podsumowanie | Najlepsze książki 2014 roku: Polska

Wybór 10 najlepszych polskich książek 2014 roku sprawił mi o wiele więcej trudności, niż wybranie top 10 powieści zagranicznych.
Moja wstępna lista zawierała 18 tytułów i żaden z nich nie zasługiwał na to, aby zostać pominiętym. W końcu jednak trzeba było podjąć ostateczną decyzję.
Oto podsumowanie polskiego rynku wydawniczego w 2014 roku.



Czy wiecie, jak najczęściej w ostatnich miesiącach odpowiadałam na pytanie "jaką książkę mi polecasz"? "List z powstania Anny Klejzerowicz, oczywiście!". Absolutnie wyjątkowa i cudowna powieść, która zapadnie w mojej pamięci nie tylko na długie miesiące, ale i na lata. Czytałam ją zaraz po premierze, w styczniu 2014 roku, i dzisiaj, prawie rok później, "List z powstania" wciąż we mnie żyje, doskonale pamiętam fabułę, ciągle analizuję historię. 
Anna Klejzerowicz stworzyła niepowtarzalną nić pomiędzy powstaniem warszawskim, przez czasy komunistyczne, aż po dzieje najnowsze. Perełka!



Katarzyna Puzyńska z całą pewnością zasłużyła na miano debiutu roku. Napisała rewelacyjną powieść kryminalną "Motylek", podniosła poprzeczkę niezwykle wysoko, po to by... po chwili ją bez problemu przeskoczyć. Jej kolejna książka, "Więcej czerwieni" śmiało może konkurować z "Motylkiem", jednak zdecydowałam się umieścić w rankingu pierwszą powieść Katarzyny Puzyńskiej z uwagi właśnie na wagę tego debiutu. 
Rzadko spotykamy tak logiczną i dopracowaną w każdym szczególe powieść kryminalną, a jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż autorka jest debiutantką.. Strach pomyśleć co będzie dalej!
Całość recenzji: Katarzyna Puzyńska "Motylek"



"Idealne życie" Katarzyny Kołczewskiej zachwyca starannymi portretami psychologicznymi bohaterów. To świetna powieść obyczajowa z intrygującym, niesamowicie obiecującym wątkiem kryminalnym.
Ile wiemy o życiu naszych najbliższych? Katarzyna Kołczewska skłania czytelnika, by poświęcić drugiemu człowiekowi więcej czasu, zainteresowania, zanim będzie za późno. Uniwersalna w swoim wydźwięku, dokładnie opracowana opowieść o poszukiwaniu prawdy i dojrzewaniu do niej. Bardzo, bardzo ważna książka.



Powieść perfekcyjna w każdym calu. Katarzyna Bonda zastosowała wiele nowatorskich technik w polskim kryminale. Nie tylko jako pierwsza pisarka wykreowała postać policyjnego profilera, ale również opisała innowacyjny sposób badania zapachu, poświęcając tym samym uwagę dziedzinie zwanej osmologią, której dokonania do dziś pozostają dyskusyjne.
"Pochłaniacz" jest powieścią monumentalną, która od miesięcy utrzymuje się w rankingach najlepiej sprzedających się książek w Polsce. Zdecydowanie potwierdza to, iż królową polskiego kryminału jest Katarzyna Bonda.
Całość recenzji: Katarzyna Bonda "Pochłaniacz"



Rola Anny Herbich polegała tylko na tym, aby spisać niezwykłe historie napisane przez samo życie. Tylko? Aż! Autorka starannie wyselekcjonowała, opracowała i oszlifowała przepiękne opowieści usłyszane od uczestniczek Powstania Warszawskiego.
Ta wyjątkowa publikacja, wydana z okazji 70. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, zasługuje na miejsce w domowej biblioteczce każdego Polaka. Walory płynące z lektury są nazbyt oczywiste i nie będę się nad nimi rozwodzić. Jedno jest pewne - to książka, którą trzeba przeczytać.



"Miasto z lodu" to powieść, której brakowało na polskim rynku wydawniczym. Jako naród mamy nieco dziwną mentalność, najłatwiej przychodzi nam ocenianie ludzi, opierając się tylko na szczątkowej wiedzy o innych. 
Małgorzata Warda napisała wyjątkową książkę, ani przez chwilę nie krystalizując jednej z głównych bohaterek, za sprawą której nastoletnia dziewczyna znalazła się w szpitalu w stanie krytycznym. Autorka nie zaprzecza faktom, daje nam jednak pełen obraz, skrupulatnie opisując przeszłość oraz teraźniejszość kobiet. Zmusza nas do refleksji. Czy mamy prawo oceniać drugiego człowieka?
Świetna powieść obyczajowa.
Całość recenzji: Małgorzata Warda "Miasto z lodu"


Pierwszy tom sagi o rodzinie Winnych. 
Ałbena Grabowska to doskonała autorka, a "Stulecie Winnych" jest kamieniem milowym w jej karierze pisarskiej. Pisarka wspaniale połączyła elementy historii XX wieku z opowieścią o rodzinie Winnych. Przedstawione sytuacje znajdują swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, Grabowska zadbała o silne poczucie rzeczywistości.
Nie znam osoby, która by przeczytała tę książkę i nie podzielała mojego
zachwytu. Ałbena Grabowska jest w najlepszej formie. 27.01.2015 ukaże się drugi tom sagi.



Cudowna polska powieść obyczajowa. Monika A. Oleksa to niepozbawiona wrażliwości, wyjątkowa kobieta i taka jest właśnie jej najnowsza książka - "Samotność ma twoje imię". Autorka unika utartych schematów, nie popada w banał, szczerze pisze o najróżniejszych wariantach samotności. Jej proza jest niezwykle naturalna, niewymuszona - to się rzadko zdarza.
Książkę przeczytałam jednym tchem, wprost nie mogłam się od niej oderwać. Przepiękna opowieść o ludzkich potrzebach.


Mistrzowskie połączenie gatunków: obyczaju, kryminału i thrilleru. Najnowsza książka Anny Fryczkowskiej oswaja żałobę i stratę. Autorka szczerze pisze o miłości, zdradzie i zemście. Obnaża ludzkie słabości, szkicuje intrygujące charaktery. A wszystko to w emocjonującej otoczce powieści kryminalnej.
Anna Fryczkowska sama przyznaje, iż "Kurort Amnezja" jest jej najlepszą książką i nie ma w tym ani grama bezpodstawnych przechwałek.
Całość recenzji: Anna Fryczkowska "Kurort Amnezja"


W zestawieniu nie mogło zabraknąć najnowszej powieści Magdaleny Parys, "Magik". To książka, która wyznacza nowe standardy polskiej literatury. Niepokojąco prawdopodobna, wysoce realistyczna, aż nie chce się wierzyć, że Magdalena Parys to wszystko zmyśliła.
"Magik" to potężna literatura pod każdym względem: objętością, formą i treścią. Genialna książka, w której polityka romansuje z historią, miłością i obłędem.
Całość recenzji: Magdalena Parys "Magik"

Podsumowanie | Najlepsze książki 2014 roku: Świat

Koniec roku to czas podsumowań, rankingów.
Również na blogu Przegląd czytelniczy nie mogło zabraknąć listy najlepszych - moim skromnym zdaniem - zagranicznych powieści wydanych w Polsce w 2014 roku.
Zanim zaczniemy omawiać zapowiedzi i nowości, jakie przyniesie nam 2015 rok, jeszcze raz przyjrzyjmy się najciekawszym propozycjom wydawniczym roku, który właśnie żegnamy.




Diane Chamberlain jest jedną z moich ulubionych, jeśli nie ulubioną, autorką powieści obyczajowych. "W słusznej sprawie" to literacki Olimp Diane, jej zdecydowanie najlepsza i najbardziej dopracowana powieść. Jedna z wielu historii, jaka mogła mieć miejsce w czasach, kiedy Karolina Północna w ramach Programu Sterylizacji Eugenicznej wysterylizowała ponad 7 tysięcy ludzi. 
Genialnie napisana, książka, obok której nie można przejść obojętnie. 



Nina George "Lawendowy pokój" - za stworzenie miejsca, o jakim marzy każdy książkoholik - Apteki Literackiej. Za szerzenie wiary, że książka potrafi uzdrowić. Za bohatera, który posiada niesamowity dar dobierania książki do czytelnika. 
"Lawendowy pokój" to przepiękna historia miłosna i doskonała powieść o literaturze.
Całość recenzji: Nine George "Lawendowy pokój"



Co się dzieje, kiedy nagle, bez śladu przepada 2% ludzkości? 2% w ogólnym rozrachunku to niewiele, ale gdy rozejrzymy się wokół, zauważymy różnicę. Jak poradzić sobie ze stratą, jak zrozumieć niezrozumiane?
Tom Perrotta przedstawił w zasadzie nierealną, a w rezultacie wysoce prawdopodobną wizję. To książka przede wszystkim o ludziach i ich charakterach. Coś nowego, niesztampowego, a przy okazji - bardzo, bardzo dobrego.
Całość recenzji: Tom Perrotta "Pozostawieni"



Myślę, że obecność tej książki w rankingu dla nikogo nie jest zaskoczeniem, gdyż już w recenzji zapowiadałam, że to jedna z lepszych, o ile nie najlepsza powieść, jaką przeczytałam w 2014 roku. 
Historia, która wciąż pozostaje we mnie żywa. Książka przywracają nadzieję, doskonale łącząca bolesną jeszcze historię XX wieku (II wojna światowa, Holokaust) z czasami współczesnymi. Rewelacyjny thriller prawniczy, czyta się jednym tchem.



Mike Greenberg - mężczyzna, który napisał książkę o typowo kobiecej chorobie i zrobił to w sposób pełen empatii i zrozumienia.
"Wszystko, o czym marzysz" to piękna, ale i niepozbawiona bólu powieść. Losy trzech nieznanych sobie kobiet splatają się w momencie, kiedy każda z nich słyszy diagnozę, która brzmi jak wyrok: rak piersi. Trzy sposoby radzenia sobie z chorobą, od czynnej walki, po negację. Delikatna, wyjątkowa książka.


Remake to dla pisarza trudny temat. Kiedy trzeba zmierzyć się z takim geniuszem jak Jane Austen, wydaje się, iż z tego starcia nie można wyjść obronną ręką. A jednak.
Jo Baker, od lat zafascynowana twórczością Jane Austen, przekonała nas, iż "Duma i uprzedzenie" to dopiero początek opowieści. Historia opowiedziana "od kuchni", z perspektywy służby Bennetów. Wspaniały warsztat pisarski, świeża, a jednocześnie dobrze znana opowieść i zachowanie idealnych proporcji czynią tę książkę jedną z ciekawszych w 2014 roku.
Całość recenzji: Jo Baker "Dworek Longbourn"


Dwa zupełnie różne światy - rok 1945, nazistowskie Garmisch w Niemczech oraz El Paso, Teksas, czasy współczesne i jedna, wyjątkowa książka o tym, jak trudno być człowiekiem.
El Paso z problemem nielegalnych imigrantów oraz nazistowskie Niemcy na kartach powieści Sarah McCoy pasują do siebie idealnie. Wielowątkowa, wspaniała opowieść o wyborach, które na zawsze zmieniają życie wielu osób. Historia przekonująca nas, iż nieważne, w jakich czasach żyjemy, ale zawsze warto być człowiekiem.
Całość recenzji: Sarah McCoy "Córka piekarza"



W cieniu zdarzeń na norweskiej wyspie Utøya we własnym domu ginie dziecko. Z pozoru nieszczęśliwy wypadek, jednak dociekliwy policjant nie odpuszcza i sprawa zyskuje drugie dno.
To nie jest klasyczny kryminał, raczej coś pomiędzy powieścią kryminalną i obyczajową. Mnie nasunęło się skojarzenie z twórczością Jodi Picoult. "W cieniu zdarzeń" nie pozostawia czytelnika obojętnym, nie pozwala zignorować problemu i właśnie to jest miarą tej książki. Mimo iż odrobinę przewidywalna, publikacja Anne Holt jest jedną z lepszych zagranicznych powieści, jakie czytałam w 2014 roku.
Całość recenzji: Anne Holt "W cieniu zdarzeń"



Isabel Allende jeszcze nigdy nie napisała takiej książki. Skomplikowanego, pełnego ślepych uliczek i zwrotów akcji kryminału.
Allende nie jest pisarką dla wszystkich, sporo kluczy, miesza, przygotowuje dla swojego czytelnika mnóstwo szczegółowych, długich i dokładnych opisów. Mnie zachwyciła. "Ripper" to soczysta powieść kryminalna, o wiele lepsza "powieść" aniżeli "kryminał", ale o to w literaturze Allende chodzi. O jej geniusz.


I na koniec podsumowania powieść, której obecność w rankingu jest dla mnie samej olbrzymim zaskoczeniem. Spodziewałam się średniej jakości czytadła, tymczasem dostałam świetną powieść obyczajową. 
Wraz z bohaterką poszukujemy odpowiedzi na wiele dręczących nas pytań. Próbujemy znaleźć receptę na udane małżeństwo, zastanawiamy się, czy pragnienie macierzyństwa jest uczuciem silniejszym niż miłość do własnego męża i czy istnieje w ogóle wybór pomiędzy tymi dwoma uczuciami. Autorka fenomenalnie pisze o stosunkach międzyludzkich.
Całość recenzji: Ella Harper "Cząstka ciebie"

niedziela, 28 grudnia 2014

Recenzja przedpremierowa | Levi Henriksen "Śnieg przykryje śnieg"



"Śnieg przykryje śnieg" to jedna z tych noworocznych zapowiedzi, po których spodziewałam się najwięcej. Zaklasyfikowana jako "kryminał" czy nawet "thriller psychologiczny" wzbudziła moje zainteresowanie i wprost nie mogłam doczekać się lektury. Może dlatego dzisiaj odczuwam spory niedosyt? Okazuje się, iż Levi Henriksen nie zafunduje swojemu czytelnikowi mocnych wrażeń, a jego powieść jest w zasadzie średnio wciągającym obyczajem z odległym tłem kryminalnym.

Dan Kaspersen właśnie skończył odsiadywać wyrok za przemyt narkotyków. Wraca do rodzinnego domu na pogrzeb brata, który zmarł w tragicznych okolicznościach: wszystko wskazuje na to, iż Jakob popełnił samobójstwo. Dan nie rozumie, dlaczego brat posunął się do tak drastycznego i ostatecznego czynu. Mężczyzna nie potrafi poradzić sobie z żałobą, ma do siebie żal, że nie było go przy bracie w trudnych dla niego chwilach. Dan planuje sprzedać rodzinne gospodarstwo i wyjechać ze Skogli, jednak w jego życiu pojawia się kobieta - Mona Steinmyra. Mona szybko staje się powodem, dla którego Dan zaczyna odkładać wyjazd z wioski. Tymczasem przeglądając rzeczy brata i rozmawiając z okolicznymi mieszkańcami, poznaje się coraz to bardziej zaskakujące fakty na temat swojego brata. Na jaw wychodzą skrywane tajemnice.

I właśnie o te "tajemnice" mam żal do wydawcy, który w zapowiedzi zaprezentował książkę jako intrygujący, pełen mrocznych sekretów thriller psychologiczny, w rezultacie czego czuję się lekko zawiedziona. Bo przedstawienie "tajemnic" w liczbie mnogiej jest sporym naciągnięciem, tak jak i sugerowanie, jakoby historia rozwijała się w kierunku jakiegokolwiek thrillera, a co dopiero psychologicznego. Przemawia przeze mnie żal, bo spodziewałam się zupełnie czegoś innego. A wystarczyłoby po prostu reklamować powieść jako obyczaj o mężczyźnie poszukującym miejsca na ziemi po wyjściu z więzienia i śmierci brata. Bo tym jest "Śnieg przykryje śnieg". Wątek kryminalny tli się gdzieś w oddali, jednak przyznacie sami, iż określanie książki kryminałem czy też thrillerem w oparciu o 10 stron wyjętych z całości, która liczy 288 stron, nie powinno mieć miejsca. Momentami jest mrocznie, przyznaję, odczuwalny jest gęsty klimat charakterystyczny dla norweskiej prozy, który wyjątkowo lubię, jednak to tylko (aż?) atmosfera, a nie sama opowieść.

Książka jest napisana rewelacyjnym językiem, co niewątpliwie jest jednym z największych atutów powieści "Śnieg przykryje śnieg". Levi Henriksen zadbał o dokładne portrety psychologiczne swoich bohaterów, poddał ich starannej analizie, szczególną uwagę poświęcając głównemu bohaterowi, Danowi Kaspersenowi. Autor zatroszczył się również o precyzyjne wykreowanie również pozostałych elementów świata przedstawionego: czasu, miejsca oraz samej akcji. Fabuła rozkręca się stopniowo, Henriksen przez cały czas prowadzi nas z punktu A do punktu B, nie czyniąc zbędnych wtrąceń i nie zbaczając z drogi. "Śnieg przykryje śnieg" jest bardzo dobrym studium żałoby i próbą uporania się ze śmiercią bliskiej osoby. Levi Henriksen bez wątpienia jest obdarzony nieprzeciętnym talentem narracyjnym.

Odczuwam niedosyt, gdyż "Śnieg przykryje śnieg" nie jest tym, czego obietnicę otrzymujemy w zapowiedzi. W księgarniach internetowych książka widnieje w dziale "Kryminał, sensacja", również opis wydawniczy wspomina o "thrillerze psychologicznym", naturalnie więc przygotowałam się na mocne wrażenia, których nie dostałam. Powieść jest dobrze napisana, poprawna, ciekawa - temu nie mogę zaprzeczyć. W ogólnym jednak podsumowaniu wypada przeciętnie, zapewne jest to wynikiem oczekiwań, jakie miałam wobec "Śnieg przykryje śnieg".

Dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego!

Levi Henriksen "Śnieg przykryje śnieg"
Wydawnictwo Smak Słowa, 2015
ilość stron: 288
data premiery: 14.01.2015

piątek, 26 grudnia 2014

Dawn O'Porter "Papierowe samoloty" [Recenzja]




Dawn O'Porter to felietonistka brytyjskiego "Glamour", "Elle" czy "InStyle", dziennikarka radiowa i prasowa oraz fashionistka. A od jakiegoś czasu - również autorka. "Papierowe samoloty" to debiutancka powieść O'Porter. Do napisania książki dziennikarkę zainspirowała lektura swoich pamiętników z czasów, kiedy miała 15 lat. A było to w roku 1994. Renee oraz Flo - główne bohaterki powieści "Papierowe samoloty" - w 1994 roku są dokładnie w tym samym wieku. Jak wyglądało życie dorastających dziewcząt w czasach "przed Facebookiem"?

Dla Renee i Flo właśnie rozpoczyna się nowy rok szkolny w prywatnej szkole dla dziewcząt. Nastolatki znają się od lat, jednak nigdy nie były sobie bliskie. Wszystko zmieni się w nadchodzącym roku. Z pozoru nic nie może łączyć Renee i Flo. Pierwsza jest duszą towarzystwa, flirtuje z chłopakami i często wpada w kłopoty. Flo to kompletne przeciwieństwo Renee - zdystansowana, zamknięta oraz ułożona nastolatka spędza czas z toksyczną przyjaciółką Sally. Renee przed laty straciła mamę, mieszka z dziadkami oraz młodszą siostrą. Pozostawiona sama sobie i w głębi duszy samotna dziewczyna doskonale rozumie Flo, kiedy umiera jej ojciec. Pomiędzy dziewczętami nawiązuje się nić porozumienia, która szybko przeistacza się w dojrzałą, prawdziwą przyjaźń.

"Papierowe samoloty" z pewnością nie są literaturą górnolotną czy szalenie ambitną. Nie jest to z mojej strony najmniejszy nawet zarzut, gdyż po powieści autorstwa kobiety, która zajmuje się w swojej pracy głównie rozrywką, właśnie tego się spodziewałam - rozrywki. Dawn O'Porter nie rozczarowała mnie, a "Papierowe samoloty" okazały się być miłą, lekką oraz wciągającą lekturą. Książkę czytałam w szalonym okresie okołoświątecznym, przytłoczona raczej poważnymi tematami, na jakie trafiałam w poprzednich czytanych przeze mnie publikacjach, potrzebowałam więc w końcu czegoś prostego i zupełnie nieskomplikowanego, a przy tym - nieogłupiającego. Może właśnie dlatego "Papierowe samoloty" aż tak bardzo przypadły mi do gustu. Bawiłam się świetnie, książka pozwalała mi odpłynąć myślami daleko, zrelaksować się i przyniosła ukojenie. To ciekawie napisana, intrygująca oraz dowcipna opowieść o przyjaźni dwóch nastoletnich dziewcząt.

Opisanie przez Dawn O'Porter czasów "przed Facebookiem" okazało się udanym i interesującym eksperymentem. Autorka, która sama, jak przyznaje, bez internetu czuje się jak bez ręki, sięgnęła pamięcią wstecz, zajrzała do tekstów swoich dawnych pamiętników i przeniosła lata 90. na karty swojej powieści. Przesyłane przez bohaterki, tytułowe "Papierowe samoloty" to dziś już relikt poprzedniej epoki. Warto przypomnieć sobie, jak wyglądało życie przed olbrzymim skokiem technicznym, jaki zaobserwowaliśmy w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Dzisiaj młodzi ludzie nie wyobrażają sobie, aby nie być w nieustającym "kontakcie", nie korzystać z portali społecznościowych czy telefonów komórkowych. Tymczasem przyjaźń Flo i Renee rozkwitała w najlepsze, mimo iż dziewczyny nie korzystały z dobrodziejstw dzisiejszego świata. Miło było powspominać. "Papierowe samoloty" to również doskonała lektura dla nastolatek, aby te dowiedziały się nieco o życiu starszego od siebie pokolenia.

"Papierowe samoloty" to dobra lektura dla tych, którzy poszukują czegoś, by się "rozerwać". Niegłupia, ale i nieskomplikowana, lekka opowieść o przyjaźni dwóch młodych dziewcząt w połowie lat 90. O przyjaźni, ale i też o dorastaniu, dojrzewaniu do prawdy, pierwszych rozczarowaniach oraz o rozbitych rodzinach, w jakich przyszło żyć nastolatkom. Co ważne - nieprzewidywalna i niezwykle barwna historia.

Dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego powieści!

Dawn O'Porter "Papierowe samoloty"
Grupa Wydawnicza Foksal, Wydawnictwo YA, 2014
data premiery: 19.11.2014
ilość stron: 256